13

Dlaczego nikt wcześniej tego nie zrobił. Takie czytanie książek ma spory potencjał

Kilka dni temu myślałem o czymś podobnym i zastanawiałem się, kiedy ktoś zdecyduje się przygotować taką usługę. No i jest - Disney z Google zrobili co należy.

Taki pomysł przyszedł mi do głowy podczas lektury jednej z książek, którą przeniesiono na mały ekran, ale pamiętam, że myśl o czymś takim pojawiała się już wcześniej – w trakcie czytania książek, które zostały zekranizowane. Dlaczego? Bo wtedy po obejrzeniu filmu czy serialu zawsze mamy w głowie obraz postaci i lokalizacji, które widzieliśmy na ekranie i zdaje nam się, że słyszymy tę samą muzykę, która towarzyszyła konkretnym scenom. Te efekty audio mogłyby zbudować fajny klimat na czas lektury, ale skąd telefon, wieża czy głośnik miałyby wiedzieć, w którym momencie powinien zostać odegrany potrzebny utwór albo inny dźwięk?

Lubię słuchowiska i audibooki, ale nie zawsze odpowiadają mi głosy aktorów/lektora, ich interpretacja i tempo czytania. Bywa różnie, jednym słowem. Często wolę samemu śledzić wzrokiem tekst, dzięki czemu mogę zwolnić lub przyspieszyć lekturę czy przeczytać pewien fragment ponownie. Gdyby w trakcie lektury można było słuchać dopasowanych do scen lub rozdziałów efektów lub utworów muzycznych, to mogłoby to być ciekawym przeżyciem.

Czytaj na głos, a głośnik stworzy właściwą atmosferę

Google postanowiło połączyć siły z Disney’em, by zaproponować coś takiego swoim użytkownikom. Podczas czytania Coco, Trzech małych świnek, Alicji w Krainie Czarów, Toy Story 3 czy Piotrusia Pana z głośników Google Home będą rozbrzmiewać piosenki i efekty dźwiękowe dopasowane do wybranego fragmentu. Niezbędne jest jednak wcześniejsze aktywowanie nasłuchiwania („Hey Google, let’s read along with Disney”), a później czytanie książki na głos. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale jest to jakiś krok naprzód.