Google

Google kupiło kolejną domenę: abcdefghijklmnopqrstuvwxyz.com. Przy wpisywaniu byłoby wesoło...

MS
Maciej Sikorski
17

Alphabet, czyli kolejny projekt duetu Brin-Page, to jeden z najciekawszych tematów minionego lata. Może nawet kilku kwartałów czy lat. To wisiało w powietrzu, ale "kropki nad i" nie stawiano. W końcu zdecydowano się na taki krok, a efekt jest m.in. taki, że korporacja... skupuje domeny. Z jednej str...

Alphabet, czyli kolejny projekt duetu Brin-Page, to jeden z najciekawszych tematów minionego lata. Może nawet kilku kwartałów czy lat. To wisiało w powietrzu, ale "kropki nad i" nie stawiano. W końcu zdecydowano się na taki krok, a efekt jest m.in. taki, że korporacja... skupuje domeny. Z jednej strony wynika to z chęci rozwoju, z drugiej ma charakter zapobiegawczy: biznesowe trolle tylko czekają na takie okazje. Co ciekawe, marzenie Google, adres Alphabet.com, zostaje chyba poza zasięgiem amerykańskiej korporacji. Chociaż w biznesie wszystko jest możliwe, trzeba tylko podać odpowiednią cenę.

abcdefghijklmnopqrstuvwxyz.com zmienia właściciela

Przyszłoby Wam do głowy, żeby zarejestrować domenę podaną w śródtytule? Komuś przyszło i to jeszcze w latach 90. poprzedniego stulecia. A wyciągam ten adres na światło dzienne, ponieważ media donoszą, że zmienił on właściciela - teraz jest nim Google. Czy można mówić o wielkim zaskoczeniu? Chyba nie. Przypomnę tylko, że gdy Page informował o utworzeniu Alphabet, to odsyłano pod adres abc.xyz. Jak informuje sama korporacja, przyszedł czas na uzupełnienie adresu, bo wcześniej "pominięto kilka liter".

Wyobrażacie sobie wpisywanie tego adresu? Jestem ciekaw ile powstałoby wersji, ile osób popełniłoby błąd, zamieniło kolejność liter. Test na znajomość alfabetu okazałby się pewnie nie lada przeprawą. Ale spokojnie - Google chyba nie zamierza rzucać takiego wyzwania. Strona jest nieaktywna i tak pozostanie. Przynajmniej na razie. Przejęcie domeny ma raczej charakter zapobiegawczy. Gdyby nie zgłosiło się po to Google, sytuację mógłby wykorzystać inny duży gracz albo zwyczajny troll. Tak jest z patentami, tak jest i z domenami. I po kilku latach ktoś domagałby się od internetowego giganta grubych milionów za wspomniany adres (nie wiadomo, ile zapłacono teraz za domenę).

Zastanawiam się przy tym, ile adresów korporacja kupi w ramach rozwijania nadrzędnego biznesu i na zasadzie "obrony". Przypominam, że Apple zgłasza się do polskich firm nawet wtedy, gdy adres nie przywodzi na myśl amerykańskiej korporacji. Tu chodzi o tysiące domen. Pracownicy internetowego giganta odpowiedzialni za takie rzeczy mają pewnie teraz sporo pracy, nad ciekawymi adresami głowią się też osoby, które zarabiają na takich akcjach - trwa pewnie wyścig na rejestracje. Jeszcze kilka lat temu jakiś adres wydawał się fanaberią, nie przyciągał uwagi i nie był w cenie, a teraz jego wartość rośnie. Ciekawe, jak swoje domenowe portfolio wzbogaci Google? I ile będzie to kosztowało firmę...

Do kogo należy Alphabet.com?

Zastanawiając się nad tą kwestią i szukając informacji trafiłem na stronę Alphabet.com. Przecież ta domena wydaje się najlepszym rozwiązaniem, najbardziej naturalnym z punktu widzenia giganta z Mountain View. Kombinują z ciągami liter, a co z nazwą biznesu? Okazało się, że domena od lat należy do... niemieckiej korporacji, która prowadzi pod tym szyldem biznes:

Alphabet to międzynarodowa firma działająca na rynku wynajmu długoterminowego pojazdów.

Oferujemy kompleksowy pakiet usług w dziedzinie leasingu operacyjnego i zarządzania flotą aut wszystkich marek. Stanowimy część Grupy BMW i jesteśmy obecni w 18 krajach. [źródło]

Nigdy o nich nie słyszałem, ale też nie jest to moja działka. W kontekście niniejszego tekstu znacznie ważniejsze jest to, że domena nie leży odłogiem i nie należy do małej firemki czy "kolekcjonera-handlarza". Amerykanie mogą na ten adres patrzeć z zazdrością, lecz niewiele zdziałają, Niemcy pewnie nie będą dobrym wujkiem. W grę wchodziłyby naprawdę duże pieniądze. Mądrość ludowa głosi jednak, że nie ma takiego wagonika, którego nie można odczepić. Gdyby Google naprawdę zależało, to otworzyliby portfel. Pytanie, czy będą o to walczyć? Ważniejsze jest dla nich to, że domena nie znajduje się w rękach potencjalnego trolla. A BMW trollować chyba nie będzie.

Patrząc na to wszystko, do głowy przychodzi myśl, że nie zna się dnia ani godziny, gdy nawet najdziwniejsza domena może zyskać na wartości. Jeśli zatem jakiś adres przyśnił się Wam ostatnio i uznaliście to za coś śmiesznego, nie traćcie czasu - to był znak ;)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

GoogledomenaAlphabet