46

Czekasz na inteligentną maszynkę do golenia? Jak dobrze pojdzie, Gillette ziści Twoje marzenia

Niedawno praca wysłała mnie do Londynu - miałem spodziewać się Gwiezdnych Wojen, maszynek Gillette. A zatem - ubrałem koszulkę z Kylo Renem na nadruku i nie ogoliłem się po to, żeby dobrze spożytkować czas spędzony w stolicy Wielkiej Brytanii. O Gwiezdnych Wojnach w Pinewood Studios (tak, byłem tam, gdzie kręcili ten film!) opowiem Wam jutro, dzisiaj natomiast opowiem Wam o wizji inteligentnej maszynki, która już niedługo może się ziścić.

Konferencja, na którą zaproszono Antyweb łączyła w sobie sporo ekskluzywnych materiałów z Gwiezdnych Wojen z pokazem możliwości Gillette w oparciu o długą historię firmy. Dowiedziałem się, jak długą drogę przebył ten producent, aby ostatecznie, w roku 2016 zaprezentować zupełnie nowe ostrze ProShield, dzięki któremu każde pociągnięcie maszynką jest dużo przyjemniejsze dla wrażliwej skóry dzięki zastosowaniu paska z lubrykantem.

Mieliśmy okazję porozmawiać między innymi z wiceprezesem Global Gillette, a także z dr Kristiną Vanooshtuyze, która odpowiada za innowacje w najnowszych produktach Gillette. Co do Pani Kristiny – nie widziałem jeszcze nikogo, kto z taką pasją opowiadałby o produktach dla mężczyzn. Dzięki niej dowiedziałem się sporo na temat tego, co potrafi moja obecna maszynka do golenia, dlaczego działa tak, jak działa i co robi się, by mogła działać jeszcze lepiej.

Nie mogłem sobie odmówić okazji do zapytania o coś, o czym myśli sporo facetów zakręconych na punkcie nowych technologii. Kiedy zobaczymy inteligentną maszynkę?

Maszynka, która nie tylko goli, potrzebuje baterii, buczy, brzęczy i tak dalej. W mojej wizji – inteligentna maszynka powinna powiedzieć mi, czy czasami nie za mocno dociskam ją do twarzy. Albo, czy według niej nie robię tego zbyt lekko. Powinna przeanalizować podczas golenia mój tym zarostu i powiedzieć i o nim coś więcej – jaką technikę obrać, co robić tuż po goleniu, jak dbać o skórę. Z zarostem mam problem – rzadko zdarza się, żebym ogolił się bez zacięcia. I tyczy się to jakiejkolwiek w sumie maszynki do golenia. Mam nieco zbyt delikatną skórę na twarzy, podatną na alergie i każdorazowo – jeżdżenie po niej ostrzem kończy się całym dniem wyklinania podrażnień. Niestety.

gillette

Dzięki Pani Kristinie, udało mi się ustalić, że podczas golenia przykładam bardzo standardową siłę. Niektórzy mężczyźni robią to bardzo lekko lub bardzo mocno – mieszczę się w normie. Prosty przyrząd wykazał, że biorąc pod uwagę całość populacji, jest dobrze. Ale dalej nie wiem, czy jest to siła odpowiednia dla mojego typu zarostu oraz skóry.

Dlatego Pani Kristina takowe pytanie otrzymała. Czy jest szansa, że zobaczymy taką maszynkę? Powiedziała, że nie może nam na to pytanie odpowiedzieć. Ale przy okazji nieco zmieszała się i w sumie, to nie do końca wiedziała, w jaki sposób ma wybrnąć z tego – mimo wszystko – niewygodnego zapytania w jej stronę. Podczas sesji z wiceprezesem Global Gillette, John’em Mangiem padło to samo pytanie, ale obrócono je w żart. Mój rozmówca uznał, że to ciekawa innowacja i polecił mnie i koledze z innej redakcji wysłanie CV do Gillette.

gillette

Niemniej jednak – z nieoficjalnych informacji wiadomo, że Gillette pracuje nad tego typu rozwiązaniem – maszynką, która prawdopodobnie połączy się ze smartfonem. I która zaoferuje nam sporo statystyk na temat naszego golenia, zaproponuje nam pewne zmiany, podpowie coś w oparciu o nasze przyzwyczajenia i wskaże nam produkty, których powinniśmy używać w trakcie / po / przed goleniem. Z tego, co wiemy – Gillette bardzo często czeka z pewnymi rozwiązaniami do momentu, w którym jest pewien, że będą chwytliwe i przydatne.

Na razie nie zobaczycie inteligentnej maszynki od Gillette. Ale warty uwagi jest ProShield

Najnowsze w ofercie ostrze Gillette świetnie sprawdza się w moim przypadku. Lubrykant w formie paska, który nie tylko rozprowadza się na skórze przed pociągnięciem, ale także tuż po nim chroni skórę przed podrażnieniami – nawet przy goleniu „pod włos”. Producent gwarantuje doskonałą precyzję golenia do 10 razy tym samym, wymiennym zresztą ostrzem. Ja do tej liczby jeszcze nie dobiłem, więc nie powiem Wam w tym momencie, czy to się sprawdza. Niemniej jednak, muszę przyznać, że ProShieldem nie udało mi się zaciąć, a wcześniej korzystałem z Mach3 Turbo, przy czym moja poprzednia maszynka potrafiła mi czasem sprawić nieco zachodu z przylepianiem sobie do twarzy kawałków chusteczki – bo po prostu lała się krew.

Na plus oceniam również fakt, iż późniejsze podrażnienia są znacznie mniejsze, ale po prostu się pojawiają. Nie patrzcie jednak na mój przypadek jako ten absolutnie reprezentatywny dla wszystkich. Zdaję sobie sprawę z tego, że skórę na twarzy mam niesamowicie delikatną – do tego stopnia, że nawet różnice w składzie wody powodują u mnie reakcje uczuleniowe, wypryski i inne tego typu rzeczy.

Gillette zapowiada również zestawy prezentowe z motywem Gwiezdnych Wojen

Jeżeli znacie kogoś, kto pasjonuje się filmami z serii: „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…”, to z okazji nadchodzących świąt możecie sprawić mu maszynkę do golenia w pięknym opakowaniu z tym motywem. Ewentualnie, jeżeli sami nimi jesteście – polećcie Waszym dziewczynom ten zakup. Ostatecznie – zróbcie prezent samym sobie. Golić się trzeba (no, chyba, że się nie golicie i hodujecie brodę), ostrza zużyjecie, ale ładne pudełko zostanie. Zobaczcie – mnie się naprawdę spodobało.

gillette