2

Gigantyczny kot na ulicy w Tokio. Tak się robi virale…

Koty i internet to bardzo zgrany duet, wiele popularnych żartów i memów jeździ sobie na ich grzebiecie. Mam jednak wrażenie, że reklamowo ich potencjał nie został jeszcze zbyt efektywnie zagospodarowany. Podobnie jak i potencjał wielkoformatowych reklam wyposażonych w reklamy, które z reguły nie wykorzystują możliwości, jakie daje im ta technologia. Jaki potencjał ma połączenie technologii, kota i błyskotliwego pomysłu pokazała uliczna reklama, która stała się znana na całym świecie.

Kici, kici…

Wiele osób musiało się naprawdę zdziwić, gdy wchodząc na jedno z tokijskich skrzyżowań, na kondygnacji pobliskiego budynku zauważyli przeciągającego się kilkumetrowego kota. Kota, wydającego dźwięki, obserwującego czujnie ulice i robiącego inne kocie sprawy. Nic dziwnego, że filmy przechodniów szybko rozprzestrzeniły się po Facebooku, Twitterze i YouTube, a na większości stron technologicznych pojawiły się wzmianki o całym przedsięwzięciu.

Reklama reklamy

Kot jest bowiem efektem pracy animatorów, którzy w bardzo kreatywny sposób wykorzystali ogromny i co ważne zakrzywiony ekran reklamowy na jednym z budynków. Całość wygląda po prostu niesamowicie i ma zapewne pokazywać potencjalnym reklamodawcom, że reklama na takim panelu nie musi powielać schematów znanych z prasy, billboardów itp. Kot pojawia się w czasie pomiędzy wyświetleniami reklam i więcej niż skutecznie zwraca uwagę na ten nośnik reklamowy.

Firma Cross Shinjuku Vision stworzyła też specjalny kanał na twitterze, na którym dyskontuje popularność swojego futrzanego zwierzaka. Nie jest to oczywiście coś, co odmieni nasz świat, ale z pewnością wywołuje bardzo sympatyczne odczucia. Pokazuje też, jak ciekawym nośnikiem są zagięte ekrany tego typu, jeśli wpadną w ręce kreatywnych projektantów. Z pewnością wolałbym w Polsce oglądać tej klasy reklamy niż widoczny w prawie każdym mieście billboardowy chaos.

Źródło: [1]