microsof teams
52

Giganci IT vs koronawirus. To będzie ciężka batalia

Koronawirus to sprawdzian dla nas wszystkich na wielu płaszczyznach. Sprawdzian dla społeczeństwa, wspólnoty, polityki, ale również dla technologii i usług które wydawały się do tej pory nie do zatopienia.

Nikt teraz nie ma lekko. Koronawirus uderzył nas bardzo mocno z wielu stron i póki co, nie ma zamiaru odpuścić. Wiele firm zostało zmuszonych do przejścia na pracę zdalną niezależnie od tego czy miały w tym doświadczenie czy nie. Inne firmy, które nigdy nie miały do czynienia z prowadzeniem biznesu w internecie właśnie przechodzą przyśpieszony kurs jak to robić. No i edukacja. Niezależnie od poziomu przenosi się na e-learning i streaming.

Można by pomyśleć, że to żniwa dla gigantów jak Google czy Microsoft. W końcu czy jest lepsza okazja do sprzedaży usług wspomagających pracę online niż okres w którym wszyscy jesteśmy do tego zmuszeni? Możesz zarzucić mi brak wyobraźni, ale nic mi nie przychodzi do głowy.  Oczywiście wszyscy wielcy świata IT oferują swoją pomoc, darmowy dostęp dla jednostek związanych z edukacją i szkolnictwem wyższym, pomoc firmom, lepsze ceny itp. To wszystko piękne i ważne gesty. Jednak nikt wcześniej nie zdawał sobie sprawy, że świat nie jest gotowy na taką zmianę.

Drużyna upadła

Jak wiecie MS Teams zaliczyło wczoraj potężny upadek. Od rana w całej Europie zgłaszano problemy z dostępnością. Blisko 77% zgłoszonych problemów dotyczyło połączenia z serwerem. Miało to oczywisty związek z ogromnym napływem nowych użytkowników, a przypomnijmy, że nie mówimy o jakiejś drobnej firemce tylko o gigancie jakim jest Microsoft.

Możesz oczywiście pomyśleć, że nas w Polsce to średnio dotyczy. Nic bardziej mylnego. Wiele szkół wyższych wykonało obecnie przymusowy zwrot w stronę nauczenia online i wybrali do tego właśnie MS Teams. Zgodnie z informacjami, które zebrałem w godzinach największego natężenia problemy dotyczyły głównie: braku możliwości korzystania z czatu, rozłączanie w trakcie wykładów, trudności z dołączeniem do zajęć. Nie musze chyba wspominać, że w przypadku nauczania online to ogromny problem.

A inni?

Łatwo się nabijać z giganta z Redmond. W swojej historii wystawili się tyle razy na strzał, że kolejna wpadka nie budzi w nikim zdziwienia. Jednak nie tylko Microsoft miał wczoraj problemy. Popularna usługa do wideokonferencji Zoom również miała wczoraj potężne problemy z dostępnością, a często była i jest wymieniana jako alternatywa dla Google Meet czy właśnie MS Teams.

Google z kolei oficjalnie zapowiedział, że jego w sytuacji w której większość firm przerzuci się na pracę zdalną mogą wystąpić problemy z usługami z pakietu G Suite. To jeszcze nie nastąpiło jednak wiem, że jeśli usługi Google zaczną szwankować będzie to oznaczało dramatyczne problemy dla wielu polskich firm. Wiele z nich opierają niemal całą infrastrukturę na tym dostawcy. Czy da się tu zrobić plan awaryjny? Czy można w tak krótkim czasie przygotować się na awarię usług od największych firm IT tego świata?

To jest wojna

Świat IT prowadzi obecnie wojnę z koronawirusem na płaszczyźnie o której wcześniej nie myśleliśmy. Z jednej strony firmy chcą być solidarne z resztą świata, z drugiej strony muszą zarabiać pieniądze. Koronawirus ma i będzie miał ogromy wpływ na gospodarkę w Polsce i na całym świecie. Prawda jest taka, że świat jaki znaliśmy już nigdy nie wróci. Koronawirus zrobi dla transformacji cyfrowej więcej niż setki konferencji i dyskusji w Parlamencie Europejskim.

Świat IT dla naszego wspólnego dobra musi wygrać tę wojnę. Firmy muszą zapewnić nam ciągłość komunikacji i pracy. Internet to dla niektórych jedyne źródło utrzymania, a dla innych ostatnia deska ratunku. To co ciekawe to fakt, że koronawirus zrówuje nas, małych szarych ludzików z gigantami jak Microsoft czy Google. W oblicza wirusa jesteśmy sobie równi jako ludzie i jako konsumenci technologii i usług. Zarówno dla nas jak i dla nich to być albo nie być.

Miejmy nadzieję, że wszyscy wyjdziemy z tego silniejsi. Firmy zrozumieją, że nie można ograniczać się do jednego kanału i modelu biznesowego. Ludzie nauczą się, że „jutro” może być diametralnie inne od „dzisiaj”. Fakt, że pracuje się na „stabilnej” posadce od 10 lat nie daje nam gwarancji, że jutro też tak będzie. Giganci IT zauważą, że w dobie kryzysu muszą być lepiej przygotowani.