7

GDDR6 w Xbox Scarlett to prawdziwy gamechanger. Tak przynajmniej twierdzi jeden z deweloperów

Obecna generacja konsol nadal pozwala cieszyć się wspaniałymi tytułami. Właśnie rozpoczynamy sezon premier, a dopiero co na rynku ukazała się kolejna odsłona Gears of War z piątką w tytule. To wszystko jednak nie ma znaczenia, gdyż kolejne sprzęty są już w drodze. Firmy za nie odpowiedzialne rozpoczęły machinę marketingową i powoli przygotowują ludzi na nadejście następców PS4 i Xbox One. Zaraz za nimi są też deweloperzy, którzy już nie mogą się doczekać, aż zaczną tworzyć gry pod nowe sprzęty Sony i Microsoftu.

GDDR6 ma znaczenie

Chyba już wszyscy przywykliśmy do prężenia muskułów przed prezentacją kolejnej generacji konsol. O ile znamy ogólniki, tak szczegóły są nadal owiane tajemnicą. Czytamy o 4-8K, wielkich planach, niewyobrażalnych czasach odświeżania, super szybkich dyskach i tak dalej. To wszystko jednak tylko teoria. Doskonale pamiętam, jakimi cudami techniki miały być PlayStation 3 i Xbox 360. Żadna z tych konsol nie zawiodła, ale gdyby miały się spełnić obietnice ich twórców, to w poprzedniej generacji mielibyśmy rzeczy, które są tu i teraz. Każdy chce jak najlepiej zareklamować swój produkt, aby klienci chętnie ruszyli do sklepów. Czy jednak Scarlett i PS5 będą naprawdę tak dobre, jak wszyscy zapowiadają? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero po premierze tychże sprzętów. Nie zmienia to jednak faktu, że coraz częściej ktoś inny zabiera głos w tej sprawie. Tim Ash ze studia BoxFrog Games uważa, że zastosowana pamięć GDDR6 mocno wpłynie na cały proces tworzenia gry. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.

To będzie coś, co naprawdę przyspieszy cały development. Nie mogę się już doczekać prac związanych z konsolą Microsoftu.

Xbox One X Kontroler

Xbox Scarlett to nie tylko konsola

Gigant z Redmond wydaje się mieć naprawdę dobry plan, który doceniają również mniejsze studia. Sam sprzęt to tylko jeden element kolejnej generacji. Microsoft doskonale wie, że w przypadku, gdy konsola będzie potrzebowała rewizji, to wystarczy ją dostarczyć, by klienci byli zadowoleni. Xbox One X jest tego dobrym przykładem. Oprócz samego sprzętu, mamy jeszcze całą usługę GamePass oraz wsteczną kompatybilność. Co więcej, udało się namówić do współpracy kilku czołowych deweloperów, którzy zapewne już pracują nad grami pod Scarlett. Jeżeli więc dodamy do tego wszystkiego tytuły na wyłączność, to całość ma szansę odnieść sukces. Tim Ash chyba przekonał się do takiej wizji.

Jesteśmy zwolennikami wstecznej kompatybilności, bo dzięki niej możemy dotrzeć do większej liczby odbiorców. Oddajemy serce podczas tworzenia gier, więc im więcej osób będzie mogło w nie zagrać, tym lepiej.

W przypadku, gdy mówi to deweloper mniejszego studia, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że słowa te wydają się szczere. Nie chce mi się wierzyć, aby Microsoft zachęcał małe zespoły do tego typu wsparcia. Wydaje mi się, że nie tylko gracze nie mogą się już doczekać kolejnych konsol. Twórcy chcą poznać ich możliwości, bo to od nich będzie zależeć przyszłość następnych tytułów. Chciałbym podzielać optymizm Tima, ale poczekam, aż ktoś w końcu odda Xboxa i PlayStation w ręce zwykłych śmiertelników. Wtedy będzie pewność, czy to jakikolwiek gamechanger.