Gry

Uczył jak oszukiwać w grze, teraz czeka go potyczka w sądzie z twórcami

Kamil Świtalski
20

Popularny youtuber dostał pozew sądowy od Epic Games, twórców Fortnite. Powód? Na swoich filmikach pokazywał jak oszukiwać w grze, a także zachęcał do zakupu narzędzi, które w tym pomogą.

Jeżeli jesteście graczami pamiętającymi "dawne czasy", to prawdopodobnie nie są wam obce tzw. cheaty. Stare magazyny o grach (zobacz też: Powrót do przeszłości. Przypominamy jak wyglądały stare reklamy gier w czasopismach) zawsze miały poświęcone im pełne sekcje, a niektóre hasła wryły się w pamięć graczy na tyle, że po latach teksty takie jak IDKFAklapaucius czy sekwencje (góra, góra, dół, dół, lewo, prawo, lewo, prawo, B, A) mogą wklepywać z zamkniętymi oczami. Na przestrzeni lat dostęp do "god mode" czy innych usprawnień nieco się zmienił. Gracze na PC wciąż mają możliwość sięgnięcia po rozmaite trainery, konsolowcy zostają zaś albo z pustymi rękami... albo propozycją zakupu DLC, które takie funkcje dodadzą. I w kwestii gry w singlu, niech każdy robi co chce — ale kiedy dochodzi do multi, wszyscy muszą grać na tych samych zasadach. Tylko wtedy ta zabawa ma sens — stąd twórcy cały czas tak aktywnie walczą z oszustami.

fortnite oszuści

Zobacz tez: Nie zgadniecie ile zarobił w kwietniu Fortnite. Ja przecierałem oczy ze zdziwienia

Epic Games, twórcy Fortnite, mają na swoim koncie już sporo pozwów sądowych w kierunku oszustów. Tym razem jednak rzucili wyzwanie Brandonowi Lucasowi (znanemu na YouTube jako Golden Modz), a także jego partnerowi: Coltonowi Conterowi (znanemu społeczności jako Excentric). Golden Motz nie jest przypadkowym kolesiem, który ma na sto subskrypcji i zdradzał tajne ciosy. Jego konto obserwuje ponad 1,7 miliona użytkowników. A znaleźć tam można materiały, w których Brandon Lucas nie tylko pokazuje rozmaite cheaty w Fortnite, ale też... zachęca do zakupu narzędzi, które pozwolą innym robić to samo.

fortnite

Zobacz też: Nie widzę ani jednego logicznego powodu by Fortnite pojawił się w Google Play

Firma pozywa ich z powodu naruszenia DMCA (Digital Millennium Copyright Act), czyli, najprościej mówiąc, ustawy o prawie autorskim obowiązującej w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście Epic Games już na starcie poprosiło YouTube o usunięcie materiałów z takimi zagrywkami, zaś sam bohater całej afery tłumaczy się... no dość pokracznie. Twierdzi, że nie miał pojęcia o tym, że jego zachowanie jest niestosowne, bo przecież nie był jedyną osobą na YouTube, która to robiła. Twórcy gry domagają się kary finansowej, a także pokrycia kosztów sądowych. I w przypadku przypadkowych oszustów — ich wiadomość nie była specjalnie głośna. Tutaj jednak mowa o popularnej postaci, więc jest duża szansa, że sprawa nabierze dużego rozgłosu i najzwyczajniej w świecie zniechęci kolejnych oszustów. Oby, bo każdy kto zetknął się z typowymi cziterami w grach wideo wie, że taka zabawa jest po prostu bez sensu. A w międzyczasie niech Epic Games wzmocni cziterskie zabezpieczenia -- tych nigdy za wiele!

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu