19

Ford przywłaszczył sobie grafikę z gry Firewatch i wykorzystał ją w reklamie. Tak to przynajmniej wygląda

Firewatch to przygodówka FPP, choć na dobrą sprawę powinienem napisać „symulator chodzenia”. Ten „indyk” może nie zebrał samych dziesiątek, ale oceny były pozytywne, szczególnie w środowisku osób zainteresowanych mniejszymi produkcjami. Wygląda jednak na to, że naprawdę małymi, bo gigant jakim jest Ford postanowił „pożyczyć” sobie główną grafikę z gry i wykorzystać ją w swojej reklamie.

Mogłoby się wydawać, że tak duży koncern ma trochę więcej wyczucia, choć ubiegłoroczny przypadek polskiego Polmosu zdaje się temu przeczyć. Tak naprawdę winę za całe zajście ponosi nie sam Ford, ale jeden z dealerów Forda, Quirk – to on organizuje tego typu promocje i to on jest za tę konkretną promocję odpowiedzialny. Trudno jednak mówić tu o samodzielności i umywaniu rąk przez dużą firmę, skoro na grafice pojawia się samochód amerykańskiego producenta.

Zbadaniem sprawy zajął się serwis GameInformer i czytamy tam, że grafika została rzekomo pobrana ze strony z tapetami, choć oczywiście trudno ocenić jak się tam znalazła. Szczególnie, że wspomniana strona teoretycznie nie narusza materiałami na niej umieszczonymi niczyich praw. Przedstawiciel Campo Santo, producenta gry, twierdzi jednak, że nie ma na to szans, a grafika użyta w reklamie posiada elementy, które pojawiły się tylko na stronie twórców gry.

Warto dodać, że podczas początkowych prób wyjaśnienia sprawy z autorem grafiki promującej Forda, pytający został poinformowany, że pewnie pochodzi ona z jakiejś strony, a przy próbie dowiedzenia się czegoś o procesie weryfikacji i dobierania grafik do reklam, przedstawiciel departamentu reklamy dealera się rozłączył.

Pamiętajcie jednak, że zawsze są dwie strony konfliktu i choć dealer Forda podchodzi do sprawy „na miękko”, może faktycznie pobrał grafikę nienaruszającą niczyich praw autorskich? Nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas okazało się, że to twórcy Firewatch wsparli się ogólnie dostępnym obrazem, a zamieszanie wokół Forda jest bezpodstawne. Ale żeby było jasne, nie wierzę w taki scenariusz.

Oczywiście branża gier nie jest czysta jak łza. Używanie licencjonowanych samochodów w grach to biznes opiewający na miliardy dolarów i naprawdę fajnie jeździć pojazdami będącymi wirtualnym odzwierciedleniem prawdziwych samochodów. Oczywiście pojawiają się wtedy obostrzenia, jak chociażby jedynie kosmetyczne zniszczenia po zderzeniach – w końcu która firma produkująca auta chciałaby, by miliony graczy widziały jak ich pojazd zamienia się w kupę złomu? Tymczasem nie każdy stara się o licencje. Na myśl przychodzi mi przede wszystkim seria GTA, w której auta były nieodłącznym elementem rozgrywki i choć nie miały znaczków producentów, trudno było nie rozpoznać części modeli. Podejrzewam jednak, że graficy i projektanci o tęgich umysłach zrobili to na tyle rozważnie, że egzekwowanie jakichkolwiek praw do prawdziwych marek nie ma racji bytu. Tymczasem w przypadku reklamy Forda można mówić o zwyczajnym przywłaszczeniu, to po prostu grafika z gry, znaleziona gdzieś w sieci. Nieładnie – ciekawy jestem czy po nagłośnieniu sprawy będzie miała ona jakieś nieprzyjemne PR-owe konsekwencje dla producenta samochodów. Z drugiej strony to nie wielka produkcja AAA, nie sądzę więc by poza branżowymi portalami ktoś robił z tego zajścia wielkie halo.

grafika: 1

źródło