Gry

Firewall: Zero Hour to najlepsza strzelanina w jaką zagracie na PlayStation VR!

RA
Redakcja Antyweb
7

Sony dba o to, by na PS VR trafiały gry z najwyżej półki. Firewall: Zero Hour to pozycja obowiązkowa dla posiadaczy gogli wirtualnej rzeczywistości!

Gogle wirtualnej rzeczywistości od Sony wciąż starają się zawitać do jak największej liczby domów i trafić na głowy kolejnych graczy. Nie jest to łatwe zadanie, jednak biorąc pod uwagę różnorodność gier i aplikacji oraz zaangażowanie twórców w stworzeniu najlepszych doznań i możliwie jak największej zabawy zmierzamy w kierunku ekspansji tego typu rozrywki. Widać to po samym Sony. Firma dba o to, by gry przygotowywane na PSVR stały na jak najwyższym poziomie. Najlepszym przykładem jest najnowsza produkcja pod tytułem Firewall: Zero Hour. Jest to jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy FPS dostępny na konsolę Playstation 4 wyposażoną w gogle Playstation VR.

First Person Shooter to gatunek, który jednoznacznie kojarzy mi się z wirtualną rzeczywistością. Wcielanie się w żołnierzy i najemników od wielu lat daje nam ogromną satysfakcję, a kolejne odsłony Call of Duty i Killzone cieszą się ogromną popularnością. Wirtualna rzeczywistość, jak żadne inne medium, pozwala nam poczuć na własnej skórze dynamizm towarzyszący większości FPS-ów, a Firewall: Zero Hour przeznaczone na Playstation 4 z goglami PlayStation VR robi to w bardzo przemyślany i zaskakująco dobry sposób. To gra, która powinna trafić do każdego posiadacza PlayStation VR i jest świetnym tytułem zachęcającym do zabawy w wirtualnej rzeczywistości.

Praca najemnika do najprzyjemniejszych nie należy — przynajmniej jeśli chodzi o czyhające w każdej misji niebezpieczeństwo. Zatrudnieni przez tajemniczą organizację przemierzamy kolejne lokacje, łamiemy zabezpieczenia zapór sieciowych, hakujemy komputery. A co najważniejsze, utrzymujemy się przy życiu i eliminujemy wrogów — wszystko dla zysku. Tak mniej więcej wygląda nasza codzienność i każda kolejna wyprawa w grze przygotowanej przez studio First Contact Entertainment i wydanej w naszym kraju przez Sony Interactive Entertainment Polska.

Firewall: Zero Hour to taktyczna gra sieciowa osadzona w świecie najemników zatrudnionych do kradzieży wrażliwych danych zaszyfrowanych na komputerach ukrytych i rozsianych po całym świecie. Gracze podzieleni są na dwie czteroosobowe drużyny. Jedni wcielają się w atakujących, drudzy w ochraniających. Ci pierwsi muszą odnaleźć urządzenia blokujące dostęp do sieci a następnie przechwycić dane z zaszyfrowanego laptopa. Ekipa odpowiedzialna za ochronę musi opracować strategię ochrony i bronić cennych danych za wszelką cenę, w tym także poświęcając swoje życie.

Gra nie oferuje trybu fabularnego dla jednego gracza, ale znalazło się w niej miejsce dla samouczka i szkolenia. Ten pierwszy tryb nauczy podstawowego sterowania w grze i jest świetnym wprowadzeniem dla osób, które zaczynają swoją zabawę z VR. Szkolenia to misje w pojedynkę lub z 2–4 graczami w starciach z komputerowym przeciwnikiem, w których możemy wybadać teren i poznać mapy. To także idealne miejsce do zaznajomienia się z dostępnym ekwipunkiem, umiejętnościami i testowaniem nowych strategii. Jednak dopiero rozgrywki sieciowe sprawiają, że Firewall: Zero Hour ma sens. Kontrakty to potyczki 4 na 4. Dwie drużyny i 8 graczy, a każda z ekip ma swoje własne cele. Opcji dostosowujących rozgrywkę online jest sporo i każdy znajdzie coś dla siebie. Kontrakty publiczne to rankingowe starcia, które wpływają na naszą ogólną ocenę i gwarantują miejsce w tabeli wyników. Mecze rozgrywają się na losowych planszach i trwają kilka minut, a śmierć oznacza koniec zabawy dla poległego gracza. Lokacji w chwili obecnej jest 9 i są bardzo zróżnicowane — od magazynu, poprzez doki, biurowce i hotel, a na ambasadzie kończąc. Każda z nich to inny układ pomieszczeń i inna strategia ataku i obrony. Tryb prywatny to nierankingowa zabawa, w której gracze zaliczają kolejne cele jednak nie są nagradzani punktami doświadczania, ani pieniędzmi (kryptowalutą).

Najemnik, w którego się wcielamy, oferuje zupełnie inne umiejętności. Każdą zdolność bohatera możemy rozwijać wraz z dalszym postępem i wyższym poziomem doświadczenia. Każdego z nich możemy także uzbroić w inny sposób. Wygrana w kontraktach publicznych to dodatkowa kasa (krypto) i punkty doświadczenia. Dzięki nim otrzymujemy możliwość odblokowania nowej broni, sprzętu, umiejętności i zleceniobiorców — najemników. Kombinacji jest sporo i każdy znajdzie swojego ulubionego bohatera.

Możliwość losowego dobierania ekipy w trybie publicznym i zapraszanie znajomych w potyczkach prywatnych to tylko początek dobrej strategii. Komunikacja głosowa jak i ta z wykorzystaniem gestów jest kluczowym elementem niezbędnym do wygrania meczu, a do tego dodaje ogromnego realizmu w czasie zabawy. Przykładem niech będzie wskazywanie karabinem strony, w którą chcemy by podążali za nami członkowie drużyny. Immersja w grze robi ogromne wrażenie i dzięki goglom Playstation VR można się poczuć jak prawdziwy najemnik lub haker.

Graficznie Firewall: Zero Hour pozytywnie zaskakuje. W tej produkcji udało się twórcom stworzyć naprawdę interesujący i fantastycznie prezentujący się świat. Można pomyśleć że odbyło się się to kosztem małych plansz. Fakt, lokacje są niewielkie, ale przedstawione są w sposób bardzo realistyczny i jak na możliwości sprzętowe robią spore wrażenie. Według mnie małe plansze to dodatkowy atut gry. Dzięki nim każdy mecz trwa kilka minut pełnych dynamizmu i nie jest sztucznie wydłużany koniecznością pokonywania długich odcinków między kolejnymi celami. Skupiono się na tym co najważniejsze, bez zwracania uwagi na zbędne dodatki. Na uznanie zasługuje także pełna polska lokalizacja — zarówno głosy jak i tekst są przetłumaczone w bardzo profesjonalny sposób. To dodatkowo świadczy o zaangażowaniu Sony w promowaniu Playstation VR i przykładaniu jak największej uwagi do publikowanych przez nich gier.

Czy do zabawy w Firewall: Zero Hour wystarczy pad DUALSHOCK 4?

Klasyczne strzelanki FPS na konsolowym kontrolerze nie sprawiają żadnego problemu — sterowanie postacią, obracanie kamery i celowanie mamy pod gałkami, a pozostałe przyciski służą do strzelania, załadowania amunicji, zmiany uzbrojenia i aktywacji dodatkowych umiejętności. A jak to wygląda w przypadku gogli Playstation VR i gry w Firewall: nienagannie — ustawienie klawiszy funkcyjnych jest bardzo podobne do tego, z którym mamy styczność w większości FPS-ów i nie sprawia większego problemu. Trochę gorzej jest z dokładnym celowaniem. O ile dzierżąc w dłoniach zwykły pistolet można bezproblemowo i celnie ustrzelić przeciwnika, tak namierzanie go celownikiem zamontowanym na karabinku szturmowym do najwygodniejszych nie należy. Kontroler należy przyciągnąć bardzo blisko siebie i manewrować nim tam w taki sposób, by laserowa muszka znalazła się w naszym polu widzenia. Z czasem do tego typu sterowania można się przyzwyczaić i nabrać wprawy, jednak warto poćwiczyć w trybach dla pojedynczego gracza. Firewall: Zero Hour wykorzystuje także dodatkowe akcesorium — Aim Controller. Jeśli posiadacie go w domu to warto go odkurzyć i naładować — zabawa w najnowszą pozycję Sony z wykorzystaniem tego kontrolera to zupełnie inne doznania. Twórcy postarali się by sterowanie tą przystawką działało jak należy i trzeba przyznać, że im się to udało.

Jeśli posiadacie w domu PlayStation 4 z goglami wirtualnej rzeczywistości Playstation VR i szukacie wciągającej i angażującej rozgrywki, Firewall: Zero Hour będzie dla was idealne. To także gra, którą możemy polecić wszystkim wahającym się przed wskoczeniem do świata VR. Ta produkcja wynosi tego typu rozrywkę na jeszcze wyższy poziom i zapewnia niesamowite doznania.

Tekst powstał przy współpracy z PlayStation Polska

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: