Recenzja

FIFA 22 - recenzja. Trochę dodali, trochę zabrali - ale i tak ją kupicie

Kamil Świtalski
6

Klasycznie wraz z rozpoczęciem roku akademickiego przychodzi czas na nową Fifę. Poprzednia odsłona była całkiem rewolucyjna pod wieloma względami - dużo lepsza Volta niż w Fifie 20, dodatkowo z udanym trybem fabularnym, kluczowe nowości w trybie kariery menedżera oraz niuanse w rozgrywce, takie jak między innymi możliwość kontrolowania zawodnika bez piłki przy nodze. FIFA 22 na papierze oferowała mniej “dużych” zmian, a największe z nich to powroty pomysłów ze starych odsłon serii. Jak tegoroczna odsłona wypada w praktyce? Zapraszam.

Autorem recenzji jest Kacper Cembrowski

Volta po raz trzeci - EA Sports zrobiło z ulicznego futbolu czystą arcade’ówkę

Volta to powrót do piłki ulicznej, który miał zadowolić fanów Fify Street, następnie zastępując także Alexa Huntera w kwestii trybu fabularnego. W tym roku Electronic Arts postanowiło znacznie przebudować ten tryb i zrobić z tego typową arcade’ową i kanapową zabawę. Nowością jest przede wszystkim Volta Arcade, czyli weekendowe luźne gry dla czterech osób. W dniu premiery będzie dostępnych osiem propozycji, w tym między innymi Zbijak, gdzie za wszelką cenę będziemy musieli unikać piłki zagranej przez rywali, Disco lawa, w której pobiegamy po wyznaczonych kaflach, przywodzących na myśl parkiet, czy takie minigry jak odbijanie piłki od ściany w jak najkrótszym czasie (coś na wzór podwórkowego Króla), tenis nożny lub granie w dziadka. To naprawdę potrafi bawić, ale boję się, że to jeden z tych trybów, który bardzo szybko po premierze zostanie zapomniany. Niemniej jednak, miła odmiana od reszty trybów.

Z jednego z trzech głównych filarów produkcji zniknął tryb fabularny, co czyni Fifę 22 pierwszą odsłoną od FIFA 17 bez żadnej kampanii. I chociaż te wypadały bardzo różnie, to w istocie jest to spora strata i muszę przyznać że brakowało mi jakiejkolwiek historii. Na powrót Alexa Huntera się nie zapowiadało, aczkolwiek liczyłem, że w tym roku deweloperzy z Kanady uraczą nas czymś podobnym do zeszłorocznego “Debiutu”, czyli krótką historią prezentującą nowe sztuczki, ciekawe cieszynki i nietuzinkowe boiska z masą gwiazd piłki nożnej w tle. Niestety, czegoś takiego w tym roku nie uświadczymy, co jest tym dziwniejsze, że pierwsze odpalenie FIFA 22 dokładnie to sugeruje - tworzymy swojego awatara, spieszymy się na trening biegając z piłką po francuskich ulicach, uważając na przechodniów, ławki i latarnie, przy okazji spotykając takie osobowości jak David Beckham, Thierry Henry czy Kylian Mbappe. Po krótkim treningu naszym bohaterem na stadionie Paris Saint Germain… gramy zwykły mecz drużyną ze stolicy Francji, następnie przechodząc do menu głównego gry. Aż się prosiło o kontynuację tego wątku, bo chociaż był krótki, to został naprawdę dobrze poprowadzony. Wielka szkoda.

Z mniejszych nowości w Volcie pojawił się nowy wskaźnik umiejętności, dzięki któremu gra będzie nas zdecydowanie bardziej wynagradzać za specjalne zagrania, nietuzinkowe rozwiązania i spektakularne - czy często też kompromitujące rywala - bramki. Po utworzeniu swojej postaci będziemy mogli nadać jej jedną z trzech popisowych umiejętności, które następnie w dowolnym momencie można zmienić. Do wyboru mamy Potężne uderzenie, które podnosi siłę naszych strzałów o 50%, Czysty pęd, dzięki któremu możemy sprintować w niesamowitym tempie, znacznie przewyższając maksymalną statystykę Przyspieszenia oraz Szybkości biegu, oraz Agresywny odbiór, dzięki któremu nasze odbiory będą dużo skuteczniejsze, a rywale będą się od nas odbijali jak ping pong, co nie zostanie uznane za faul. Dodając do tego drzewko umiejętności, masę nowych cieszynek (w tym nawet takich dla dwóch osób) oraz sporo trybów, zarówno online jak i offline, otrzymujemy naprawdę potężny tryb, który potrafi nas zabawić na wiele godzin. Volta zawiera mnóstwo naprawdę solidnego kontentu i miło widzieć, że EA Sports stale rozwija ten tryb. Szkoda jedynie, że Kanadyjczycy zrezygnowali z kampanii fabularnej.

Ultimate Team, czyli znowu to samo - “zwycięskiego składu się nie zmienia”

Ultimate Team to główne danie każdej odsłony serii FIFA. Jedni kochają i zagrywają się przez cały rok, zdobywając coraz to lepsze karty, inni krytykują, nazywając FUT maszynką do zarabiania pieniędzy poprzez sprzedawanie FIFA Pointsów. Prawda leży gdzieś pośrodku, jednak Ultimate Team co roku przyciąga do siebie tylu graczy, że EA nie ma żadnego powodu, żeby cokolwiek w tej machinie zmieniać. Bo po co, skoro działa wyśmienicie. Przynajmniej z ich perspektywy.

Tak jak pisałem w recenzji zeszłorocznej odsłony - jeśli nie zdecydujemy się na pakowanie realnych pieniędzy w FIFA Pointsy, sposobem na zarobek jest granie wielu spotkań, robienie Wyzwań budowania składu (SBC) i zwyczajnie handlowanie, polegające na kupowaniu kart tanio, a sprzedawaniu ich drożej. Jeśli nie poświęcimy się grze w 100%, zdobywając najwyższe rangi w FUT Champions, co gwarantuje świetne nagrody w postaci wysoko ocenionych kart i dużej ilości monet, lecz wymaga rozgrywania kilkudziesięciu meczów w każdy weekend i zdobywania świetnego bilansu, to nie jest to zbyt skuteczna metoda. W obecnej sytuacji niedzielni gracze nie mają szans na zdobycie dobrych składów w krótkim czasie.

Ja sam byłem niejednokrotnie mocno sfrustrowany. Grając w FUT na ponad tydzień przed premierą, mierzyłem się z kosmicznymi składami. Dla przykładu jeden przeciwnik miał skład z Premier League z takimi kartami jak Cristiano Ronaldo 91, N’Golo Kante 90 czy Kevin De Bruyne 91. W moim składzie w tym czasie gwiazdą był James Milner 79. To jest właśnie sporym problemem tego trybu, bo jeśli takie kwiatki spotyka się już przed premierą, to o czymś to świadczy. Żeby utrzymać balans, takie składy nie powinny się pojawiać nawet miesiąc po premierze - a co dopiero na taki czas przed oficjalnym wydaniem gry.

Mimo wszystko, to też nie jest tak, że Ultimate Team jest źródłem wyłącznie frustracji. Pewnie, problem z mikropłatnościami istnieje, jednak na ten moment nie ma co liczyć, że w jakikolwiek sposób zostanie on rozwiązany. Można zawsze grać gorszymi składami w mniej wymagające tryby, na przykład Squad Battles gdzie mierzymy się z CPU, albo próbować swoich sił w Division Rivals. Na rozluźnienie i przetestowanie lepszych kart jest Draft, gdzie za cenę 15 tysięcy monet możemy wybrać skład i pobawić się drogimi zawodnikami mierząc się w rywalami online, lub z komputerem offline. FUT zapewni frajdę na nawet i setki godzin, jednak nie da się ukryć, że przy wykorzystywaniu prawdziwych pieniędzy, jest dużo łatwiej.

Kariera menedżera w FIFA 22 z upragnioną nowością

Kariera menedżera już w zeszłym roku doczekała się sporo chcianych nowości. EA Sports wreszcie zareagowało na prośby graczy i zaczęło mocniej skupiać się na tym trybie. W Fifie 22 pojawia się… a właściwie powraca do gry coś, czego wszyscy gracze chcieli. Można bowiem stworzyć swój własny klub.

FIFA 22_20210922031632

Brzmi dobrze, a w praktyce wypada jeszcze lepiej. Zaczynamy od wyboru ligi, w której chcemy nasz własny klub - mamy tutaj pełną dowolność, bowiem możemy zacząć od czwartej ligi angielskiej i powoli piąć się na szczyt tabeli Premier League, albo od razu wejść do topowych rozgrywek krajowych i już w pierwszym sezonie ulokować naszą drużynę w LaLidze, mierząc się z takimi potęgami jak FC Barcelona, Real Madryt czy Atleti. Warto zaznaczyć, że tabela nie zostaje poszerzona o jeden zespół - drużyn w lidze zostaje tyle samo, a podczas wyboru rozgrywek musimy także wybrać klub, który chcemy zastąpić. Zostanie on wtedy przetransportowany do drużyn z reszty świata.

Zakładając swój klub wybieramy jego nazwę oraz przydomek, którego będą używać komentatorzy. Musimy także podjąć decyzję która drużyna z ligi jest naszym odwiecznym rywalem - wtedy każdemu spotkaniu z tym klubem będzie towarzyszyła specjalna oprawa, nowe ujęcia i wyjątkowe doznania. Każdy zespół potrzebuje jeszcze herbu i strojów. FIFA 22 daje nam w tym celu do dyspozycji naprawdę świetny kreator. Co sezon możemy zmienić swoje trykoty i odświeżyć swój herb, co dodaje smaku i realizmu do kariery. Skoro gramy już w jakiejś lidze, mamy odwiecznego rywala, stroje i herb, to brakuje jedynie stadionu. Modyfikacja stadionu została znacznie rozbudowana względem poprzedniej odsłony - możemy zmienić kolor siedzeń, wzór koszenia trawy czy nawet kształt i kolor siatki w bramach. Mamy również kontrolę nad melodiami lecącymi po zdobyciu bramki, hymnem który przygrywa podczas wychodzenia zawodników na murawę czy nawet nad przyśpiewkami kibiców. Wszystko to wpływa na immersję i sprawia, że powstaje naprawdę niesamowita atmosfera wokół naszego klubu.

FIFA 22_20210922032433

Do pełni szczęścia potrzebujemy jeszcze piłkarzy. Budowanie składu to wyjątkowy element tworzenia własnego klubu - wybieramy początkową ocenę gwiazdkową naszego zespołu oraz średni wiek piłkarzy i na tej podstawie gra tworzy nam własny skład. Jeśli chodzi o narodowość piłkarzy, to nie wybieramy jej sami - w FIFA 22 został zaimplementowany specjalny system, który narodowości przypisuje piłkarzom zgodnie z ligą, w której nasz klub występuje. Dla przykładu: wybieramy LaLigę, w której, załóżmy, 70% piłkarzy jest z Hiszpanii, a 12% z Francji. Wtedy każdy piłkarz w naszym klubie ma 70% szans na bycie Hiszpanem, a 12% na bycie Francuzem. Ostatnim elementem jest wybranie budżetu transferowego i oczekiwań zarządu, na podstawie których będą nas oceniać. Następnie pozostaje nam już czysty gameplay, który jest tak samo przyjemny i przemyślany w karierze menedżera, jak rok temu. Świetna sprawa.

Kariera zawodnika również doczekała się zmian w FIFA 22. Wreszcie!

Kariera zawodnika w tym roku wprowadzi przede wszystkim możliwość wchodzenia z ławki. Brzmi absurdalnie, ale do tej pory żadna poprzednia odsłona nie miała tej możliwości - albo zaczynało się mecz od pierwszej minuty, albo cały siedziało się na ławce. W końcu EA postanowiło wprowadzić ten podstawowy, ale potrzebny element. To i kilka innych rzeczy wreszcie sprawiło, że ten tryb przestał być jałowy i niesamowicie wtórny, przez co również wyjątkowo nudny. Nasz zawodnik w każdym klubie zacznie od roli rezerwowego i będzie dostawał pojedyncze szanse. Przed każdym wejściem na murawę, menedżer da nam trzy cele, które musimy spełnić - jeśli będziemy realizować wymogi szkoleniowca, będziemy powoli piąć się po szczeblach aż w końcu trafimy do wyjściowej XI. Nasza ocena będzie mocno zależna od tego, czy będziemy stosować się do zaleceń trenera. Dla przykładu, jeśli szkoleniowiec będzie od nas wymagał zanotowania asysty, grania defensywnie poprzez podawanie do tyłu oraz przetrzymywania piłki w celu zwiększenia posiadania futbolówki, a my za to będziemy lecieli na bramkę rywala i strzelali gola za golem, to nie przebijemy się do pierwszego składu. Najważniejsze są słowa i wytyczne menedżera i ma to jak najbardziej sens.

Za każdym razem, kiedy dostajemy trzy cele od trenera, możemy jednemu z nich nadać priorytet. W ten sposób ilość punktów doświadczenia wzrośnie za wykonanie tego celu. PD są wyjątkowo ważne, bo dzięki nim możemy rozwijać swojego zawodnika, polepszać statystyki oraz odblokowywać perki. Oczywiście, im jesteśmy lepszym piłkarzem, tym częściej będziemy grać i coraz większe kluby będą się po nas zgłaszać. Na nasze morale i jakość występów wpływa także atmosfera w szatni i jakość wykonywanych treningów. I właśnie, w FIFA 22 wreszcie warto jest grać treningi, a nie je symulować. Ilość PD i podejście menedżera jest dużo skuteczniejsze, kiedy rozgrywamy treningi sami. Symulacje zostały mocno pogorszone - symulowany trening na ocenę A nie da nam tyle PD co rozegrany trening na ocenę C. Pierwszy raz więc dostajemy jakikolwiek powód, żeby faktycznie przykładać się do ćwiczeń.

Gameplay w FIFA 22 znacznie różni się od poprzedniczki. Next-genowe nowości

Z roku na rok rozgrywka staje się coraz bardziej realistyczna. Nie inaczej stało się w Fifie 22. Gra bramkarzy została gruntownie zmieniona i to widać już przy pierwszym kontakcie z grą. Naprawdę świetnie że EA Sports postanowiło poświęcić temu elementowi gry trochę czasu, bo parady golkiperów w Fifie 21 często wołały o pomstę do nieba i niejednokrotnie wyrywałem sobie przez nie włosy. Została zmieniona także fizyka piłki i to również jest widoczne, szczególnie w przypadku rykoszetów - futbolówka wreszcie odbija się poprawnie od nóg obrońców i leci we właściwym kierunku. Immersji dodaje także nowa możliwość gwałtownego zerwania się do biegu, co często pomaga w wyprowadzeniu skutecznej kontry, szczególnie kiedy wpuszczamy z ławki wypoczętego skrzydłowego na zmęczony zespół rywali.

Game changerem jest jednak technologia HyperMotion, która na podstawie ruchów prawdziwych piłkarzy podczas spotkań, przy wykorzystaniu prawie 9 milionów klatek materiału filmowego, generuje nowe, dużo bardziej realistyczne zachowania piłkarzy. Tyczy się to gry w powietrzu, pojedynków fizycznych, zachowań z piłką przy nodze, oddawania strzałów - w istocie każdego momentu na boisku. I to nie jest wyłącznie marketingowy chwyt, a faktycznie odczuwalna różnica, która robi spore wrażenie przy pierwszym kontakcie. Wnosi to rozgrywkę na poziom wyżej pod względem realizmu, jednak obawiam się, że niektórym graczom może to z czasem przeszkadzać. FIFA do tej pory była grą głównie arcade’ową, nie symulatorem. Zaczyna się to gwałtownie zmieniać i gracze którzy poświęcają najwięcej czasu rozgrywce online mogą mieć z tym lekki problem. HyperMotion zostało jednak zaimplementowane wyłącznie na konsolach PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S, a także na Google Stadia. Jeśli planujecie grać w najnowszą Fifę na konsolach poprzedniej generacji lub na komputerze osobistym z systemem Windows, nie będziecie mogli tego doświadczyć.

Oprawa audiowizualna jak zawsze na najwyższym poziomie

FIFA 22 wygląda na PlayStation 5 obłędnie na każdej płaszczyźnie. Gra jest prześliczna i podczas rozgrywania spotkania i nawet w menu głównym, które przeszło sporą metamorfozę. Electronic Arts postanowiło pójść w minimalizm i zawrzeć jak najmniej elementów w ekranie głównym. I dobrze, bo dodaje to całości uroku i przejrzystości. Na plus jest także nowy sposób przedstawiania statystyk pomeczowych, które teraz pozwalają na dogłębną analizę występu całej drużyny oraz pojedynczych zawodników. Pozwala to zauważyć pewne wady w zachowaniach defensywy naszego zespołu lub skrzydeł, co ułatwia nam ustalenie odpowiedniej i najbardziej efektywnej taktyki. Muzyka, jak co roku zresztą, stoi na najwyższym poziomie. Soundtrack jest fenomenalny i idealnie wpasowuje się do każdego trybu - polecam sprawdzić oficjalne playlisty na Spotify. Nie będziecie zawiedzeni.

Kanapowe granie i inne pomniejsze rzeczy

Kanapowe granie nadal ma się świetnie. EA Sports nie zrezygnowało z różnorodnych trybów szybkich meczów, więc nadal możemy bawić się w spotkaniach gdzie tracimy jednego zawodnika co strzeloną bramkę, liczą się gole strzelone wyłącznie główką i wolejami czy w spotkaniach bez zasad, gdzie nie istnieją faule i spalone. W FIFA 22 spotkamy się również z mnóstwem nowych animacji przy negocjacjach transferowych, przed spotkaniami czy podczas obejmowania roli trenera danego zespołu bądź przy podsumowaniu roku w trybie kariery. Małe rzeczy, które nadają wszystkiemu specjalnego uroku. Boli jednak fakt, że EA traci licencję do coraz większej ilości klubów - w tym roku największe drużyny Serie A nie są na licencji, przez co mamy do czynienia ze stworzonymi przez Electronic Arts herbami i nazwami.

Nowy polski komentarz w FIFA 22. Odważna decyzja EA

Od Fify 06 za mikrofonem podczas wirtualnych spotkań mogliśmy słyszeć niepowtarzalny głos Dariusza Szpakowskiego, a większość jego tekstów wręcz “przeszła do historii” i na zawsze zostanie w sercach graczy. Przyszła jednak pora na zmianę i Pan Dariusz odchodzi na zasłużoną emeryturę, a zastąpi go Tomasz Smokowski. I czy jest to zmiana na plus? I tak, i nie. Smokowski sprawdza się w tej roli… po prostu dobrze. Uważam jednak, że lepiej by było, gdyby to Jacek Laskowski przejął pałeczkę głównego komentatora, a Smokowski go wspomagał, nie na odwrót. Niemniej jednak, Smoka słucha się przyzwoicie i z pewnością ta zmiana nie zaszkodziła Fifie. Ciekawy powiew świeżości.

Recenzja FIFA 22 - podsumowanie

FIFA 22 to porządna odsłona serii. Realistyczne animacje zawodników, rozbudowana Volta, zaawansowana fizyka i nowe zachowania bramkarzy, oczekiwane nowości w trybach kariery menedżera i zawodnika oraz Ultimate Team, który mimo wszystko zapewni treści na setki godzin. Dodając do tego świetną oprawę audiowizualną otrzymujemy naprawdę udaną część. Czy bezbłędną? Oczywiście że nie, lecz takowa nigdy nie powstanie. Sporą wadą jest brak jakiegokolwiek trybu fabularnego oraz implementowanie niektórych nowości wyłącznie na wybrane sprzęty - pomijając fakt poprzedniej generacji, która w teorii mogła sobie z tym nie poradzić (chociaż szczerze w to wątpię), to odcinanie PC jest trochę absurdalne. Niemniej jednak, jeśli jesteście fanami Fify, nie powinniście mieć żadnych wątpliwości w kwestii jej zakupu. FIFA 22 przyniesie Wam sporo frajdy.

FIFA 22 - plusy i minusy
plusy
  • Arcade’owe tryby w Volcie
  • Masa kontentu w Ultimate Team
  • Możliwość tworzenia własnego zespołu w trybie kariery menedżera
  • Poziom zaawansowania zarządzania własnym klubem
  • Oczekiwane nowości w trybie kariery zawodnika
  • Tryby kanapowe nadal są obecne i nadal świetnie bawią
  • Technologia HyperMotion
  • Więcej animacji w trybach kariery
  • Nowy sposób przedstawiania statystyk pomeczowych
  • Oprawa audiowizualna
minusy
  • Brak jakiegokolwiek trybu fabularnego
  • Coraz więcej drużyn przestaje być licencjonowanych
  • Odcinanie PC i konsol poprzedniej generacji z niektórych nowości
  • Brak darmowego upgrade’u między konsolami - opcja dostępna wyłącznie w kosmicznie drogiej edycji Ultimate

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: