Motoryzacja

Ferrari, McLaren, Aston Martin uciekają spod topora UE. Czy na długo?

17

Lista aut, które będą mogły dłużej produkować auta spalinowe, powiększa się. Do Ferrari dołącza McLaren i Aston Martin.

Producenci supersamochodów i pojazdów niszowych otrzymali więcej czasu na przejście na bezemisyjne układy napędowe. Unia Europejska zgodziła się przesunąć termin do końca 2035 roku. Wcześniej naciskała, by surowsze limity były przestrzegane już w roku 2029. Producenci supersamochodów, tacy jak Ferrari czy McLaren stwierdzili, że trudniej jest zredukować CO2 przechodząc na pojazdy zelektryfikowane m.in. przez niechęć klientów do rezygnacji z charakterystycznego hałasu silnika V8 lub V12. Na razie włoskie firmy robią co mogą i dodają do swoich spalinowych silników dodatkowe układy baterii, które czynią auta jeszcze szybszymi, ale również bardziej skomplikowanymi. Niemniej jednak, przepisy są przepisami, i jakakolwiek głębsza redukcja CO2 dla superaut oznaczałaby koniec produkcji. A to mogłoby się wydarzyć już niedługo, bo za 7 lat.

Ferrari walczy

Przyszłość z zerową emisją stawia przed Ferrari takie same wyzwania, jak dla rywali. Akumulatory ważą setki kilogramów, co wpływa na aerodynamikę i prowadzenie. Nie da się ukryć, że to przeciwieństwo do tego czym auta sportowe były dotychczas. Głownie z powodu braku klasycznego, głośnego silnika. Aby rozwiązać problem, Ferrari bada baterie półprzewodnikowe, które teoretycznie mogą poprawić ich moc, a także wodorowe ogniwa paliwowe i paliwa syntetyczne. Jednak cały czas to pieśń przyszłości. Marka jednak nadal walczy o to co ją wyróżnia. Legendarny silnik, i odpowiednia oprawa, która od zawsze nawiązywała do historii.

Co 22 minuty na linii montażowej silnika V8 w Maranello buduje się gotowy silnik i podwozie, który to proces Ferrari nazywa „małżeństwem”. Jeśli jednak dopłacimy odpowiednią kwotę do silnika V12, na jego obudowie znajdziemy tabliczkę z nazwiskiem pracownika, który go wykonał. Kierownictwo Ferrari podkreśla emocje, jakie odczuwają niektórzy kierowcy, gdy kupują jeden ze swoich samochodów, których ceny zaczynają się od ponad 200 000 euro. Czy będzie podobnie gdy firma przejdzie w całości na auta elektryczne?

Unia czeka na efekty

Jak udało się przekonać urzędników do przedłużenia redukcji CO2 dla supersamochodów? Wszystko przez E-paliwa, czyli paliwa syntetyczne. Zastępują one benzynę w silnikach spalinowych i są wytwarzane z odpadów lub CO2 z powietrza, co oznacza, że są teoretycznie neutralne pod względem emisji dwutlenku węgla. Zwolennicy e-paliw mają czas do 2026 roku, aby udowodnić przydatność paliwa dla unijnego celu redukcji emisji dwutlenku węgla. Równocześnie, brytyjski start-up Viritech już buduje hipersamochód wodorowy, przy udziale włoskiego domu projektowego Pininfarina. Ma to być limitowana edycji pojazdu o wadze 1000 kg. Jeśli technologia spełniłaby pokładane w niej nadzieje, Viritech ma zamiar udostępnić swoją technologię producentom supersamochodów. To dla marek takich jak Ferrari, McLaren czy Aston Martin, byłoby rozwiązanie idealne. Na razie trwa wyścig z czasem. Wyścig, który zakończy się w 2035 roku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu