Bardzo lubię gry, które umiejętnie łączą główny wątek fabularny, który jest dopracowany i śledzi się go jak dobry film, z otwartą przestrzenią i tzw. snadboksem, czyli pełną swobodą pozbawioną sztucznych ograniczeń i wąskich, z góry narzuconych korytarzy. Tym sposobem sam dozuje sobie odpowiednią ilość jednego i drugiego – zamiast kilku godzin gra sprawia mi ogromną […]

Bardzo lubię gry, które umiejętnie łączą główny wątek fabularny, który jest dopracowany i śledzi się go jak dobry film, z otwartą przestrzenią i tzw. snadboksem, czyli pełną swobodą pozbawioną sztucznych ograniczeń i wąskich, z góry narzuconych korytarzy. Tym sposobem sam dozuje sobie odpowiednią ilość jednego i drugiego – zamiast kilku godzin gra sprawia mi ogromną frajdę przez kilkadziesiąt. Do tej pory bezkonkurencyjną grą w tej kategorii było GTA IV, na drugim miejscu znajdował się Just Cause 2, na trzecim Mafia 2. Teraz wiele wskazuje na to, że na pierwszym miejscu ex aequo obok GTA umieszczę Far Cry 3.

Zrobienie otwartej, sandboksowej gry nie jest łatwe. Trzeba połączyć ze sobą naprawdę wiele różnych elementów, jak strzelanie, prowadzenie pojazdów, wątek fabularny którego nie da się prowadzić w identyczny sposób jak w produkcjach całkiem liniowych, pojawiają się również pewne elementy rozwijania postaci, jak i różnego rodzaju mini-gry. Problem polega na tym, że wystarczy aby jeden z tych elementów był mniej udany, a wpłynie to na odbiór całości. Jeśli strzelanie daje frajdę, ale prowadzenie pojazdów jest drewniane, a poboczne misje są nużące, to gra która mogłaby być uznana za świetną strzelankę, będzie odebrana najwyżej jak przeciętna produkcja, albo może nawet słaba.

Dopracowana fabuła i rewelacyjne postacie

Całe szczęście Far Cry 3, najnowsza produkcja Ubisoft, łączy te wszystkie elementy tak jak lubię i jak nie zrobiła tego chyba żadna inna gra wcześniej. Zacznijmy od warstwy fabularnej, której jeszcze nie ukończyłem, chociaż dawno zrobiłbym to gdybym skoncentrował się tylko na niej, zamiast buszować po całej wyspie. Far Cry 3 posiada kilka najbardziej charakterystycznych postaci, jakie dane było mi zobaczyć w grach, ba, nie jeden film by się ich nie powstydził. Czołowe miejsce zajmuje główny czarny charakter, niezrównoważony Vaas. Można go było zobaczyć chyba w każdym zwiastunie gry i w grze jest jest jeszcze lepszy i bardziej psychodeliczny. Osoba podkładająca głos zrobiła kawał wyśmienitej roboty. Całość uzupełnia charakterystyczna fizjonomia i bardzo dobrze zrobiona animacja postaci, która pokazuje emocje, a to nie lada osiągnięcie. Nie mniej charakterystyczna jest postać szalonego chemika. W efekcie każdą cutscenkę oglądam z największą przyjemnością. Na tym zalety fabuły się nie kończą, pojawiają się zapadające w pamięć misje, więcej postaci i jest to chyba najlepszy wątek fabularny jaki do tej pory widziałem w grze z otwartym światem. W każdym razie jeden z lepszych.

Przejmuj obóz wroga tak jak lubisz – podstępem lub siłą

Co do pozostałych elementów gry, a jest tego naprawdę sporo, powstała bardzo sycąca mieszanka. Podstawą gry jest oczywiście strzelanie do przeciwników, czy może powinienem raczej powiedzieć ich eliminacja. Przede wszystkim przejmując obóz wroga mamy naprawdę sporo swobody. Nikt nie narzuca nam z której strony mamy zaatakować obóz: z powietrza (lotnia), z wody (jeśli jest w pobliżu), czy wkradając się do niego od tyłu. Co istotne, można przyjąć różną strategię ataku. Można skradać się i eliminować wrogów atakując ich od tyłu niczym w rasowych skradankach np. Splinter Cell, wywabiając wrogów rzucanymi kamieniami, robiąc wcześniejsze rozpoznanie z daleka za pomocą aparatu fotograficznego, można oczyścić obóz z daleka, korzystając z karabinu snajperskiego bądź łuku, można zbombardować cały obóz z granatnika wysadzając wszystko w powietrze, lub wpaść do środka z karabinem maszynowym, jak Rambo czy inny Schwarzenegger.

Gra premiuje skradanie i przejęcie obozu pozostając niewykrytym dając dodatkowe punkty doświadczenia. Nie oznacza to jednak, że jest to jedyny słuszny czy dający frajdę sposób. Po prostu pozostanie niewykrytym wymaga zwykle więcej czasu na obserwację i przygotowanie, stąd moim zdaniem bierze się dodatkowa premia. Sam gram w ten właśnie sposób, ale obserwowałem kolegę, który zdobywał obóz bezpośrednim szturmem i nie było to ani łatwe ani pozbawione emocjonujących momentów. Warto pamiętać, że do danego podejścia potrzebny jest odpowiedni zestaw broni w postaci albo cichych narzędzi typu łuk i broń z tłumikiem, bądź odpowiedniej siły ognia i szybkostrzelności. Wejście frontowymi drzwiami ze snajperką i pistoletem z tłumikiem najpewniej skończy się ponownym wczytaniem stanu gry.

Wszechobecne zwierzęta są nieodłączną częścią rozgrywki

Dużym urozmaiceniem gry jest fauna i flora wyspy. Można spotkać naprawdę wile rodzajów zwierząt, od dzikich psów, przez duże koty, niedźwiedzie, ale również świnie czy tapiry. Warto dwa razy się zastanowić czy przeprawienie się przez wodę w danym rejonie nie zaowocuje atakiem krokodyla lub rekina. Zwierzęta polują na siebie nawzajem w dość widowiskowy sposób. Któregoś razu chciałem upolować sarnę, gdy sprzątną mi ją sprzed nosa tygrys. Innym razem zaczajając się w krzakach przed atakiem na obóz nieprzyjaciela zostałem zaatakowany od tyłu przez niedźwiedzia. Warto również wspomnieć o zwierzętach wewnątrz tych obozów. Piraci mają czasem psy. Przejęcie takiego obozu będąc niezauważonym jest naprawdę bardzo trudne, bo psy są czujne i mają ostrzejsze zmysły od ludzi. Drugą możliwością jest uwolnienie dzikiego zwierzęcia z klatki. Rozjuszony tygrys lub niedźwiedź w obozie nieprzyjaciela może skutecznie odwrócić uwagę i wyeliminować kilku wrogów. Rośliny są pomocne przy tworzeniu rozmaitych mikstur.

Wytwarzanie przedmiotów nie irytuje mnie jak w innych tytułach

Zwierzęta potrzebne są jeszcze do jednej rzeczy, do polowania i pozyskiwanych z nich skór, które przydają się do wykonywania bardzo przydatnych przedmiotów. Dla przykładu liczba broni jaką możemy nosić przy sobie zależy od kabury jaką z tych skór wykonamy, ilość amunicji od ładownic, a ilość pieniędzy od portfela. Aby je wykonać potrzeba zwykle określonej ilości skór określonego gatunku zwierzęcia. Co prawda jest to trochę abstrakcyjne, że portfel ze skóry kazuara mieści więcej pieniędzy niż portfel ze świńskiej skóry, ale jakiś czas temu zdałem sobie sprawę, że porównywanie zasad gry do świata realnego nie ma większego sensu. Reguły gry mają przede wszystkim zapewniać dobrą zabawę, a nie odzwierciedlać świat realny. Gdyby były odwrotnie gry nie byłyby potrzebne. Takie rozwiązanie z polowaniem na różne gatunki z jednej strony sankcjonuje rozwój postaci, żeby móc nosić przy sobie dużo broni, amunicji, duży plecak i dużo apteczek, trzeba się trochę nachodzić. Z drugiej strony to od gracza zależy kiedy postanowi zdobyć potrzebne surowce.

To z kolei powoduje, że rozwój postaci nie jest całkowicie zależny od gry i postępów w fabule oraz zdobytych punktów doświadczenia, ale również od gracza. Jeśli gracz zapoluje wcześniej, to wcześniej będzie mógł nosić więcej przydatnych rzeczy przy sobie. Jak na prawdziwy sandbox przystało, sami określamy co jest nam potrzebne bardziej, dodatkowe miejsce na broń, pieniądze czy ekwipunek i kiedy chcemy się o takie ułatwienie postarać. Mimo, że rozwiązanie nie jest do końca realistyczne, podoba mi się bardziej, niż rozwój postaci w grach cRPG, zwłaszcza w konwencji strzelanki, a nie walki mieczem.

Pojazdy w grze dają wiele radości

Warto również wspomnieć o modelu jazdy, który zwykle jest dla mnie dość istotny. Został on znacznie poprawiony w stosunku do poprzedniej części gry. Można narzekać na to, że jest on być może zbyt mało urozmaicony, prowadzenie quada i trzyosiowej ciężarówki ma wiele cech wspólnych. Z drugiej strony pojazdy prowadzi się dość satysfakcjonująco. Przy większych prędkościach wpadają w poślizg, zwłaszcza na ostrzejszych zakrętach. Hamulec ręczny pozwala wykonywać gwałtowne manewry, a wyboista droga utrudnia utrzymanie kierunku przy dużych prędkościach. Wszystko razem sprawia, że pędzenie autem po polnych drogach nie jest tylko nudną koniecznością przemieszczania się, ale również pewnym wyzwaniem. Z resztą oprócz pojazdów kołowych są też skutery, motorówki, łodzie i oczywiście lotnie.

Ukryte skarby czekają na zbieraczy

Nie byłoby mowy o prawdziwym sandboksie gdyby nie motyw eksploracji. Na wyspie znajdziemy zatopione jaskinie, dawne świątynie, rozbite samoloty, pozostałości po wojnie w postaci opuszczonych bunkrów. Przedzierając się na przełaj można natknąć się na ciekawe miejsca niezwiązane bezpośrednio z fabułą, a w nich na różnego rodzaju skarby, które tym razem są bardziej urozmaicone. Oprócz tego mamy do dyspozycji kilka mini-gier: rzucanie nożem do celu, gra w pokera, strzelanie do celu. Są też misje poboczne: dostarczenie lekarstw na czas, upolowanie rzadkiego gatunku zwierzęcia, eliminacja nożem złego bandyty i tak dalej. Wreszcie są wyzwania, dostajemy określoną broń i przy jej pomocy pozbywamy się piratów, zdobywając punkty i starając się o jak najlepszy wynik w określonym czasie. Pojawił się również wątek rodem z Carmageddona, rozjeżdżanie piratów to jedno z wyzwań.

Nowa część zdecydowanie lepsza od poprzednika

Sama gra uniknęła wiele błędów części poprzedniej. Przejęte posterunki pozostają pod kontrolą sojuszników, powodując, że okolica robi się coraz bezpieczniejsza, podczas gdy w Far Cry 2 w przejętym przez nas obozie, po jego opuszczeniu natychmiast odradzali się przeciwnicy, powodując, że tego rodzaju działanie było pozbawione sensu. Jest również więcej miejsc do szybkiej podróży i zakupienia broni – pojawiają się właśnie w przejętych punktach, co nadaje naszej walce z piratami dodatkową motywację. Z kolei przejmowanie masztów radiowych powoduje odsłonięcie nowych części mapy. Oczywiście możemy poruszać się swobodnie również po nieodsłoniętej części mapy, tylko wówczas robimy to całkowicie po omacku, co jest dodatkowo emocjonujące na swój sposób.

Wymagania i grafika

Na koniec zostały kwestie techniczne. Gra ma dość spore wymagania. Na moim sprzęcie, wyposażonym w procesor i7 920, 6 GB RAM i kartę graficzną Nvidia GTX 570 gra działa w rozdzielczości 1920×1080 na ustawieniach ultra z mniej więcej trzydziestoma paroma klatkami na sekundę. Mówiąc krótko, wygląda na to, że sprzęt słabszy, zwłaszcza słabsza karta graficzna, nie pozwoli już na rozgrywkę z maksymalnymi ustawieniami graficznymi. Za to ilość klatek na sekundę jest stabilna i nie ma gwałtownych spadków o kilkanaście klatek nawet podczas intensywnej akcji i wybuchów. A jak prezentuje się sama grafika? To najlepiej ocenić samemu patrząc na załączone zrzuty ekranów i filmy. Raczej nie ma mowy o przełomie i zupełnie nowej jakości, z drugiej strony na pewno nie ma powodów do narzekań. Porównując z innymi grami prezentujący naprawdę rozległy teren z bardzo daleką widocznością, jest naprawdę nieźle. Pojawiają się czasem drobne błędy graficzne, ale nie przeszkadza to w rozgrywce. Podoba mi się szczególnie dopracowana animacja i mimika postaci. Wybuchy cieszą oko. Czasem tylko irytowała mnie niemożność ustawienia ostrości widzenia na odległych miejscach, korzystając z lunety na broni lub przybliżenia w aparacie fotograficznym.

Podsumowanie

Najbardziej irytującym elementem gry jest… menu wykonywania przedmiotów, kupowania borni i wpisy w dzienniku, są rodem z konsoli i przez swoją wielkość i konieczność ciągłego przełączania ich obsługa jest czasochłonna – nie są zoptymalizowane pod kątem myszki, mało informacji na ekranie. Odbiór gry zależy przede wszystkim od naszych preferencji. Osoby nie lubiące piaskownicy, w której to od gracza w dużej mierze zależy jak zorganizuje sobie czas, prawdopodobnie się gra nie zachwycą, chociaż również im może przypaść do gustu dopracowana fabuła i świetne, charakterystyczne postacie. Prawdopodobnie nieusatysfakcjonowani będą również ci, którzy mają alergię na pewne abstrakcyjne reguły, które nie mają logicznego sensu, jak wytwarzanie portfela mieszczącego rożne kwoty pieniędzy w zależności z jakiej skóry został wykonany, oraz ci którzy nie cierpią powtarzających się zadań, takich jak przejmowanie posterunków i zdobywanie stacji radiowych, nawet jeżeli za każdym razem przebiega to zdecydowanie inaczej. Jednak miłośnicy strzelanek i sandboksowej rozgrywki mają szansę na niepowtarzalną ucztę, bo składniki gry zostały dobrane i zrównoważone w niezwykle smakowity sposób. Dla takich osób to pozycja obowiązkowa i jedna z najlepszych gier tego gatunku jaka powstała. Far Cry 3 powinien się spodobać również fanom takich gier jak Skyrim, pod warunkiem, że nie mają nic przeciwko strzelaniu z broni palnej i współczesnym realiom, oraz mniej rozbudowanemu rozwojowi postaci.

Mnie przewrotnie spodobało się to, że gra nie wymusza na graczu nadmiernej koncentracji na rozwoju postaci. Punkty doświadczenia dają nowe możliwości, przyspieszając przeładowanie i dodając nowe możliwości bezpośredniego eliminowania wrogów w walce wręcz, co urozmaica grę, ale te umiejętności nie są całkowicie niezbędne do tego, żeby czerpać przyjemność z rozgrywki. Podobnie jest z produkcją wyposażenia ze skór z upolowanych zwierząt. To od gracza, nie od gry i scenariusza, zależy kiedy zdobędzie więcej miejsca w ekwipunku. To daje przyjemne poczucie kontroli i możliwości decydowania za siebie, jak na grę sandboksową przystało. Ja bawię się przy niej świetnie i gorąco grę polecam.