Moje przemyślenia

Facet będzie tym pomysłem zachwycony, kobieta zrobi jedynie kwaśną minę

MS
Maciej Sikorski
10

Robicie zakupy w Sieci? Pewnie rzesza osób odpowie, że tak. A kupujecie w ten sposób odzież? I tu odpowiedzi twierdzącej udzieli już znacznie mniejsza grupa ludzi. Dlaczego łatwiej przychodzi nam kupno płyty, książki, czy aparatu za pośrednictwem Internetu, a przy koszuli czy sukience pojawia się ju...

Robicie zakupy w Sieci? Pewnie rzesza osób odpowie, że tak. A kupujecie w ten sposób odzież? I tu odpowiedzi twierdzącej udzieli już znacznie mniejsza grupa ludzi. Dlaczego łatwiej przychodzi nam kupno płyty, książki, czy aparatu za pośrednictwem Internetu, a przy koszuli czy sukience pojawia się już kręcenie głową? Odpowiedź jest prosta: bo nie dostanę w paczce za dużej/małej płyty czy książki. A koszula może się okazać 2 rozmiary większa i będę wyglądał jak Jurand przed krzyżackim zamkiem albo CEO amerykańskiej korporacji (wszyscy, którzy przychodzą mi do głowy ubierają się po prostu źle). Być może niedługo się to zmieni – czy internetowe sklepy odzieżowe czekają złote czasy?

Przed chwilą wspomniałem, że sporo osób obawia się kupowania odzieży w Sieci i nie jest to informacja wyssana z palca – z badań ComScore wynika, że w porównaniu z innymi towarami ubrania wcale nie cieszą się wielkim popytem wśród osób kupujących za pośrednictwem Internetu. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest wysoki odsetek zwrotów zakupionych towarów do sklepów – ludzie dostają rzeczy, które na nich nie pasują (a przecież miało być tak pięknie), więc je odsyłają. I zdarza się to podobno dość często. Jeśli raz przytrafiła ci się taka sytuacja, to przy drugim podejściu poważnie się zastanowisz, czy gra jest warta świeczki. W tym momencie pojawia się rozwiązanie, będące bohaterem tekstu.

Co byście powiedzieli na opcję skanowania ciała i utworzenia jego obrazu 3D, który ułatwi kupowanie odzieży w sklepach internetowych? Okazuje się, że takie rzeczy już istnieją (przyznam się, iż słyszę o nich pierwszy raz), ale nie są zbyt dokładne, więc problem nadal jest nierozwiązany. Znaleźli się jednak ludzie, którzy chcą namieszać w tym segmencie. Nowy projekt skanera to wspólne dzieło London College of Fashion, Uniwersytetu Surrey oraz firmy Bodymetrics. Jeżeli projekt wypali, to będzie można ze spokojem potwierdzić, że sukces ma wielu ojców.

Spersonalizowane wizualizacje kluczem do sukcesu?

Działanie systemu jest w miarę proste – wystarczy wprowadzić swój wzrost, a potem przy użyciu kamery internetowej czy tej umieszczonej w telefonie zrobić (i dodać) zdjęcie swojej sylwetki. Na podstawie tych danych program oblicza "parametry" danej osoby i tworzy wspomniany już obraz 3D. proste? Proste. Ponoć podczas zakupów zniknie problem różnych rozmiarów w różnych firmach odzieżowych – system będzie porównywał swoje dane z informacjami podanymi przez producenta.

Na papierze/monitorze projekt wygląda dość ciekawie i z pewnością warto obserwować jego rozwój. Ale czy faktycznie doprowadzi on do boomu (albo przynajmniej poważnej stymulacji) w odzieżowym e-commerce (na to pytanie powinien chyba odpowiedzieć Grzegorz Marczak - wszak szykuje się już do podboju branży modowej)? Klienci z pewnością nie przekonają się natychmiast do tego rozwiązania i upłynie trochę wody, nim dostrzegą jego potencjał (o ile oczywiście system zadziała i będzie co dostrzegać). Koncept musi być poważnie rozwinięty, by ktoś się nim zainteresował (mowa np. o takich opcjach, jak wizualizacja z różnymi wersjami kolorystycznymi czy dodatkami). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem brytyjskich pomysłodawców, to podejrzewam, że odbiorcami ich produktu będą przede wszystkim mężczyźni. Większość facetów przyjmie takie udogodnienie z pocałowaniem ręki i będzie nawet skłonna za nie zapłacić. Byle tylko nie wracać do tego piekła, jakim jest galeria handlowa.

W przepadku kobiet sprawa wygląda trochę inaczej (zacznijmy od tego, że wiele z nich wybuchnie śmiechem, gdy usłyszy, że jakaś maszyna, a za jej pośrednictwem także ludzie, będą mieli dostęp do trójwymiarowego obrazu jej sylwetki). Płeć piękna nie uznaje zakupów za przykrą konieczność i stratę czasu. To forma sportu i rozrywki w jednym. A jeśli do tego na sklepowych szybach pojawią się napisy "Sale", to można już mówić o wydarzeniu na miarę koncertu Heleny Vondráčkovej. Wszystko inne schodzi wówczas na drugi, piąty, a może nawet dziesiąty plan i górę biorą instynkty łowcy, które wcale nie zniknęły wraz z ostatnim mamutem. Jak powiedzieć bojowo nastawionej kobiecie, żeby dała sobie z tym spokój, skorzystała ze skanera w domu i kupiła jedną sukienkę w sklepie internetowym? Coś czuję, że tak odważnych ludzi nie można znaleźć, gdyż po prostu nie istnieją…

Źródła zdjęć: stardusttheatre.nl, turbosquid.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Internete-commerceprojekt