5

Facebook zapłaci 52 miliony dolarów swoim moderatorom. Powód? PTSD, czyli zespół stresu pourazowego

Kiedy człowiek trafia na tego typu informację, pierwsze co staje mu przed oczami to memy wyśmiewające się ze zdziecinnienia i nadmiernej delikatności dzisiejszego homo sapiens. Wiecie, Cary Grant kontra model w ciuchach ekscentrycznego projektanta, czy żołnierz zestawiony z uczestnikiem parady równości. Następnie przychodzą nam na myśl amerykańscy prawnicy, dzięki którym w instrukcji musi dziś pisać, żeby nie wsadzać kota do mikrofali, wyciągający kasę za byle co i od każdego, kto się nawinie pod rękę. Jednak po chwili refleksji trzeba przyznać, że moderatorzy mediów społecznościowych w dzisiejszych czasach, często wyśmiewani i obrażani, często podejmujący kontrowersyjne lub głupie decyzje, mogą nie mieć tak łatwo, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. 

Pozew zbiorowy

Cała sprawa ma swój początek w 2018 r. kiedy do sądu trafił pozew zbiorowy pracowników Facebooka, zajmujących się moderacją materiałów tego medium, przeciwko swojemu pracodawcy. Roszczenia uzasadniono tym, że pracownikom nie zapewniono żadnego wsparcia psychologicznego, niezbędnego na tak mocno obciążających stanowiskach. Część moderatorów miała już wtedy potwierdzony psychologicznie zespół stresu pourazowego, spory raport na ten temat wysmażył później portal The Verge, potwierdzając tezy z pozwu. 

W 2020 r. prawnicy obu stron w końcu się dogadali i proces zakończył się ugodą. Facebook zobowiązał się w jej ramach wypłacić 52 mln dolarów odszkodowania. Sprawa dotyczy 11250 byłych i aktualnych moderatorów, z których każdy z nich otrzyma minimum 1000 dolarów rekompensaty. Osoby ze stwierdzonymi poważniejszymi dolegliwościami mogą liczyć nawet na 50000 $.

Facebook zobowiązał się wprowadzić także do procesu moderacji szereg zmian, mających pomóc pracownikom w unikaniu lub wczesnym wykryciu problemów. Moderatorzy mają mieć indywidualny dostęp do psychologa i comiesięczne sesje grupowe z terapeutami. Zdecydowano także, że filmy, które podlegają weryfikacji, będą wyświetlane jako czarno-białe, co powinno osłabić siłę obrazu w przypadku morderstw czy drastycznych wypadków.

Czy to aby nie jest przesada?

Podstawowym pytaniem, które należy sobie zadać, jest to, co widzą moderatorzy, a czego nie widzimy dzięki ich pracy my. Drugie pytanie brzmi, jak często pracownicy tego typu są narażeni na oglądanie takich skrajnie niebezpiecznych rzeczy. Jako osoba, która oprócz technologii, interesuje się też szeroko pojętą wojskowością, miałem okazje oglądać, rzeczy które wrzucają do internetu strony jakiegoś konfliktu. Szczególnie filmy organizacji terrorystycznych potrafią być skrajnie dołujące, ale regularni wojskowi też mają wiele za uszami. Problem w tym, że ja mogę taki film szybko wyłączyć, na moderatora zaraz będzie czekał kolejny. Mogę sobie tylko wyobrazić, ile materiałów tego typu musiało trafić na ich ekrany. Te rzeczy początkowo rozchodziły się dość często po Facebooku, ale w pewnym momencie ich zasięgi bardzo mocno ukrócono, zrobili to właśnie ci ludzie. 

A przecież materiały wojenne to nie wszystko, każdy słyszał historię puszczanych na „socjalach” samobójstwach, morderstwach, gwałtach, materiałach pedofilskich, zdjęciach z wypadków… To wszystko są rzeczy, które słabszą jednostkę mogą bardzo szybko „poskładać” psychicznie, a i mocniejsza, przy tak ciągłej ekspozycji, nie może się czuć bezpiecznie. Ludzka psychika dalej skrywa przed nami szereg tajemnic i niestety nikt z nas nie jest do końca w stanie przewidzieć, czy i kiedy pęknie nam jakąś spinająca wszytko struna. Świadczą o tym historie zawodowych wojskowych, korespondentów wojennych, ale i dziennikarzy relacjonujących jakieś dramatyczne, choć naturalne, wydarzenia. 

Tylko kropki

Sprawa przypomina też trochę casus kontrolerów lotu, którzy w swojej pracy mają przecież zapewnione komfortowe warunki, wysokie pensje, skrócony czas pracy, dostęp do psychologów i patrzą na opisane odpowiednimi kodami kropeczki. A jednak, pomimo że ci ludzie nie są narażeni na oglądanie obcinanych głów, rozstrzeliwanych cywilów poczucie odpowiedzialności za życie anonimowych pasażerów połączona z koniecznością utrzymania bardzo wysokiej koncentracji powoduje, że nawet ci, którzy przejdą bardzo rygorystyczne testy psychologiczne, potrafią mieć po jakimś czasie mniejsze lub większe problemy. 

Na mniejszą skalę zjawisko, które dotknęło moderatorów, oddziałuje na nas wszystkich. Przeciążenie informacyjne „wzbogacone” o to, że lepiej klikają się wiadomości tragiczne niż dobre, zapełnia dziś klientami gabinety psychologów i terapeutów. Moderatorów portali dotyka to na znacznie większą skalę, a to, co muszą oglądać, jest wielokrotnie cięższe gatunkowo od tego, co przechodzi przez sito.

Wydaje się, że w dzisiejszych czasach media społecznościowe powinny wykorzystać doświadczenia wspomnianych już kontrolerów lotu i nadzór psychologiczny sprawować już na etapie rekrutacji. Zawód moderatora nie jest traktowany zbyt poważnie i ludzie tam aplikujący przypuszczalnie kompletnie nie zdają sobie sprawy, w co się ładują. Mogą sobie w taki sposób zrobić krzywdę na całe życie. Rzeczy, które wywalczono procesowo, moim zdaniem mogą okazać się niewystarczające. Tym bardziej że moderatorzy przesadzają często w drugą stronę, co może sugerować, że do tej pracy dopuszczane są osoby o zbyt delikatnej budowie psychicznej, niepotrafiące oddzielić własnych poglądów i odczuć od tego co jest faktycznie złe.