68

Nowy regulamin Facebook to cenzura w czystej postaci

Facebook wprowadza cenzurę. Nie da się tego inaczej opisać. Nowy regulamin, który zacznie obowiązywać od października to skok na wolność słowa.

Dawno dawno temu, a tak naprawdę w ostatnich miesiącach, media były pełne newsów o przepychankach na linii Trump – Twitter – Facebook. W telegraficznym skrócie chodziło o cenzurę, a konkretnie o to, czy portale społecznościowe mogą/powinny decydować o tym który post powinien być widoczny, a który nie. Wtedy Mark Zuckerberg bronił polityki Facebooka, która zakładała, że oni nie są za to odpowiedzialni. 

Stanowisko Marka jest dość oczywiste. Nie chce decydować o tym co znajduje się w serwisie, a co nie, bo jego serwis mógłby zostać potraktowany jako wydawca treści czyli podmiot, który odpowiada za to co widnieje na jego stronie. Biorąc pod uwagę jaki syf (przepraszam za mocne słowa) można tam znaleźć to odpowiedzialność za to robi się dość problematyczną sprawą.

Trump o tym wie

Donald Trump doskonale o tym wie i wielokrotnie odgrażał się tym, że zmieni prawo w taki sposób, aby Facebook, Twitter i im podobni byli traktowani właśnie jako wydawcy. Póki co do niczego takiego nie doszło.

No i przychodzi Mark Zuckerberg…cały na niebiesko i sam nie wiem co on wyprawia. On się aż prosi o wiadra nienawiści i wystawia się na strzał. Otóż Facebook ogłosił zmiany w regulaminie korzystania z serwisu, które wejdą w życie od 1 października tego roku. Na czym te zmiany polegają?

Serwis będzie mógł usunąć lub ograniczyć dostęp do każdej treści, którą uzna za niezbędną do skasowania, aby uniknąć ewentualnych skutków prawnych lub regulacyjnych.

Jeśli to w was nie wybrzmiało dostatecznie mocno. Nowy regulamin pozwala im na usunięcie dowolnej treści, którą uznają za problematyczną. To by było na tyle jeśli chodzi o resztki iluzji wolności słowa w tym miejscu. I jakim cudem oni mają nie być uznani za wydawnictwo? Skasują wszystko co uznają za stosowne. Dana treść nie musi łamać prawa czy być nieodpowiednia (np. mowa nienawiści), wystarczy, że Facebook stwierdzi, że naraża FIRMĘ na problemy prawne i „puf”, post czy usługa magicznie znikają.

Wybory za pasem

Nie wiem jak Wy, ale ja nie wierzę w takie zbiegi okoliczności. Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych za pasem, a tu taka zmiana. Posty mogą znikać na potęgę. Znając Zuckerberga, jego serwis znajdzie masę powodów, aby usuwać to co akurat będzie dla nich wygodne/niewygodne. To już cenzura bez białych rękawiczek. To cenzura wprowadzana siłą.

Warto zwrócić uwagę jak ten punkt jest zapisany:

Możemy również usuwać i ograniczać dostęp do treści, usług oraz informacji, jeżeli uznamy, że takie działanie jest uzasadnione i potrzebne w celu uniknięcia lub ograniczenia niekorzystnych prawnie i regulacyjne działań skierowanych przeciw Facebookowi.

Tu nie ma konkretnych ram czy zasad na bazie jakich takie postępowanie się będzie odbywać. Tu nawet nie ma wymogu potwierdzenia, że dany post faktycznie wygenerują jakiś problem. Nie podoba się? To się żegnamy. Można z tym zrobić co się chce.

To się musi zakończyć. Facebook ma ogromny wpływ na ludzi na całym świecie i to co zaczyna robić jest po prostu moralnie złe i i szkodliwe dla nas.

 

grafika