3

Facebook weryfikuje, żeby za(znie)chęcić developerów

Na początku listopada pisałam o planowanej dacie (30.11) uruchomienia nowej wersji platformy Facebook – Facebook Connect. W międzyczasie Facebook rozpoczyna nowy program skierowany do developerów. Będzie to Verified Application Program. W swoich założeniach ma on umożliwić developerom podniesienie wiarygodności i rzetelności w oczach użytkowników, a także zapewnić użytkowników, że dana aplikacja będzie dla nich użyteczna. […]

Na początku listopada pisałam o planowanej dacie (30.11) uruchomienia nowej wersji platformy Facebook – Facebook Connect. W międzyczasie Facebook rozpoczyna nowy program skierowany do developerów. Będzie to Verified Application Program. W swoich założeniach ma on umożliwić developerom podniesienie wiarygodności i rzetelności w oczach użytkowników, a także zapewnić użytkowników, że dana aplikacja będzie dla nich użyteczna.

Do zweryfikowania jest dużo i niedużo aplikacji. Obecnie (wg Facebook, via Techcrunch) dostępnych jest mniej więcej 48 000 aplikacji, czyli dużo. Jednak program „weryfikacji” jest opcjonalny i niedarmowy, więc pewnie wszyscy się do niego nie zgłoszą, czyli niedużo.

Koszt zgłoszenia aplikacji do programu wynosi $375 i jest de facto opłatą roczną, gdyż certyfikat „Verified App” otrzymuje się jedynie na 12 miesięcy. Po tym okresie aplikacja będzie oceniana ponownie, jeśli zapłaci  się kolejne $375 za przystąpienie do programu.

Nie wiem czemu, ale ta informacja strasznie zachwyciła guru Techcruncha Mike’a Arringtona, który obwieścił, że Facebook znalazł sobie nowy świetny sposób na zarabianie pieniędzy. No bo teoretycznie (gdyby każda aplikacja została zgłoszona) przychody mogą wynieść $18M (nie jest to mało). Ale spójrzmy na to realnie.

Po pierwsze, nie wszystkie aplikacje zgłoszą się do tego programu. Techcrunch twierdzi, że przynajmniej połowa (schodzimy do $9M). A moim zdaniem może ich być jeszcze mniej. Sporo aplikacji nie jest już rozwijanych, dużo powstało tylko dla zabawy i ich twórcom nie będzie zależeć na certyfikacie.

Po drugie, część aplikacji załapać się może na obniżoną opłatę ($175; studenci, agencje non-profit). Załóżmy, że będzie ich 20%. W takim razie przychody (liczymy jak od tych 9M) obniżą się do $8,04M.

Po trzecie, każdy ze zgłaszających otrzyma w zamian $100 na reklamę na Facebooku. Trudno jest określić ile taki bonus kosztuje Facebook, ale powiedzmy, że też 20%, czyli 20$. Pojawia nam się zatem koszt w wysokości $0,48M. A Facebook wspomina, że mogą się też pojawić inne korzyści.

Po czwarte, trzeba przeprowadzić proces weryfikacji aplikacji, bo raczej nie będzie on automatyczny. Do sprawdzenia są trzy kryteria: zgodność z zasadami (10 punktów do sprawdzenia), zgodność politykami oraz punkty integracji (12 punktów do sprawdzenia). Załóżmy, że proces ten jest dosyć szybki, powiedzmy 1 aplikacja sprawdzana jest przez 1 osobę przez 1 dzień. Oznacza to, że potrzebujemy 24000 osobodni. Minimalna stawka za 1h pracy w Kalifornii wynosi $8, czyli 1 osobodzień to koszt $64. Otrzymujemy zatem koszt $1,54M. A to pewnie nie wszystkie koszty związane z tym procesem.

Przychody minus koszty dają nam kwotę $6M. Żyła złota to może nie jest, ale zawsze lepiej mieć co rok w kieszeni $6M niż ich nie mieć.

Patrząc jednak na przychody Facebooka (na podstawie All Things Digital); $150M w 2007, $300M w 2008 roku; trudno się tą wartością zachwycić. Stanowi ona raptem 2-4% przychodów. Chociaż może w Internecie taka rentowność jest przyzwoita.

Tak czy inaczej, taki program może pomóc Facebookowi oczyścić dział z aplikacjami. W tym celu musiałby się stać obowiązkowy. A brak przejścia weryfikacji kończyłby się usunięciem aplikacji z Facebooka. Tylko komu na tym tak naprawdę zależy. Taka polityka może zniechęcić developerów do tworzenia aplikacji. Ale z drugiej strony będzie promować developerów robiących dobre aplikacje. Użytkownicy lubią dobre aplikacje, ale pewnie nie są w 100% zgodni z Facebookiem, „czym jest dobra aplikacja”. Zatem usunięcie niektórych apps może zdenerwować użytkowników, którzy dla serwisu społecznościowego są oczkiem w głowie.

Może taki proces weryfikacji powinien następować zanim aplikacja zostanie w ogóle udostępniona, hmmm.