Facebook

Zanurzyłem się w przyszłości Facebooka. Jest piękna i przerażająca

KK
Konrad Kozłowski
8

Spotkania na żywo znów stają się możliwe, ale na następną społeczną izolację Facebook będzie mieć swoją receptę. Albo, co gorsza, jego rozwiązanie w większości zastąpi spotkania twarzą w twarz.

To było moje pierwsze spotkanie z wirtualną rzeczywistością. Takie prawdziwe, w pełni kontrolowane i nieograniczone żadnym limitem czasowym. Zdarzało mi się w przeszłości obcować z przeróżnymi goglami VR, ale zazwyczaj były to stoiska promocyjne lub przelotny kontakt z zestawem u znajomych. PS VR zrobiło na mnie niezłe wrażenie, ale nie potrafiłem oswoić się z nowym środowiskiem. Oculus Quest 2 to inny sprzęt, bo gogle działają samodzielnie, nie potrzebują zewnętrznego zasilania czy mocy obliczeniowej w postaci wydajnego peceta. W pełni naładowane razem z kontrolerami dają ogromną swobodę i wygodę, a te w przypadku VR są na wagę złota.

Facebook patrzy w przyszłość w 100 rocznicę urodzin Stanisława Lema

Zestaw trafił do mnie z okazji konferencji Facebooka organizowanej w okolicy 100 rocznicy urodzin Stanisława Lema. Pisarzowi udało się przewidzieć, i to ze sporą dokładnością, produkty i usługi, z których korzystamy dzisiaj, a wspólnie z influencerami platfroma Marka Zuckerberga przygotowuje treści poświęcone polskiemu mistrzowi fantastyki naukowej - znajdziecie je na profilach Make Life Harder, Kasi Gandor, Michała Korkosza “Rozkosznego”, Remigiusza Maciaszka “Rocka” i Patryka Mikiciuka.

Samo wydarzenie było dla mnie pierwszą szansą na uczestniczenie w spotkaniu VR i zgodnie z oczekiwaniami było to dość... dziwne doświadczenie. Wszystko dlatego, że obydwie rzeczywistości mieszały się ze sobą - rozglądanie się w goglach działa zgodnie z oczekiwaniami, ale poruszamy się za pomocą joysticków oraz teleportu. Rozmowy prowadzimy głosowo i słyszymy tylko te osoby, które są z naszego najbliższego otoczenia, ale ze względu na to, że technologia może być zawodna, nie zawsze transmisja dźwięku jest pozbawiona zakłóceń czy opóźnień. Te zdarzają się jednak rzadko, a dźwięk przestrzenny 360 stopni, mający oddać wrażenia z prawdziwego spotkania, robi niemałe wrażenie.

Byłem na konferencji w siedzibie Facebooka. Tak jakby...

Oto selfie w 2021 roku.

Całość odbywała się na jednym z placów wewnątrz placówki Facebooka w Menlo Park. Mowa o Hacker's Place, gdzie wewnątrz firmy zawsze organizowane są najważniejsze spotkania i przekazywane ogłoszenia. My gościliśmy w tej wirtualnej wersji, ale i ta była zaskakująca. Bez problemu można było przemieszczać się po okolicy, choć oczywiście oprawa graficzna przypomina raczej gry z początku lat 2000. To samo odnosi się do avatarów, które mają za zadanie zobrazować każdą z osób. Po naniesieniu na twarz naszego zdjęcia efekty okazały się... dosyć wstydliwe, dlatego chyba każdy polegał na zwykłych avatarach bez próby przenoszenia prawdziwego wyglądu do wirtualnego świata w stosunku 1:1.

Facebook stawia na VR, bo sugerują mu to dane

A dane, którymi podzielił się Facebook potrafią wprawić w jeszcze większe osłupienie, aniżeli same wirtualne spotkania. Wynika z nich, że aż 75% badanych przedsiębiorców rozważa wdrożenie rozwiązań AR lub VR do 2023 roku, a 78% ankietowanych osób twierdzi, że rzeczywistość rozszerzona jest  przyjemnym sposobem interakcji z markami. Facebook twierdzi, że  ponad 600 mln osób każdego miesiąca korzysta z rozszerzonej rzeczywistości za pośrednictwem jego aplikacji lub przy użyciu jego sprzętu - to gigantyczna liczba. Rozwój VR zaczął się od gier, ale Facebook podkreśla, że dziś jest on równie ważny i pomocny w innych kategoriach, jak medycyna czy edukacja.

Spotkanie prawie jak na żywo.

I z jednej strony jestem pod wrażeniem tego, co już teraz można osiągnąć przebywając w wirtualnej rzeczywistości - spotkania na pewno są inne od tych, które prowadzimy na Zoomie czy Teamsach, bo dają większe poczucie przynależności do grupy, z którą przebywamy. Z drugiej zaś strony obawia mnie oprawa graficzna, bo zamiast naszych twarzy, mimiki i gestów, występują avatary z ograniczonymi możliwościami odwzorowania naszego zachowania. Niby dobrze jest się ukryć za czymś takim, jeśli nie spotykamy się osobiście, ale do jakiego stopnia uda nam się udawać, że avatary to my. Na wydarzeniu Facebooka spotkałem wielu znajomych, a także zawiązałem nowe znajomości, lecz nie pamiętam twarzy tych osób, bo ich nie widziałem. Trochę szkoda...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: