5

Virale ich nienawidzą! Zobacz jak Facebook zmienia świat mediów społecznościowych

Fake newsy mają ogromną moc…niestety. Co gorsza, bardzo trudno z nimi walczyć. Niektórzy, w tym ja, uważają, że nie da się ich do końca pokonać. W najlepszym wypadku można zmniejszyć ich siłę i tempo rozprzestrzeniania się. Okazuje się, że podobnie myśli Facebook, który jest chyba głównym źródłem fałszywych informacji. Przy okazji wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych zaproponowali coś ciekawego.

Król mediów społecznościowych poważnie rozważa wprowadzenie (na razie tymczasowe) opcji spowolnienia udostępniania treści w ramach portalu — tak wynika z raportu w The New York Times.

Nie przeszkoda, a drobny spowalniacz

Wybory prezydenckie to idealna okazja do szerzenie fałszywych informacji zarówno przed, jak i po nich. Idę o zakład, że ilość teorii spiskowych na temat fałszowania wyborów będzie się mnożyć jak grzyby po deszczu i faktycznie ktoś powinien się tym zająć.
Facebook oczywiście nie wyłączy opcji udostępniania treści, bo to tak jakby ktoś prosił kogoś o odcięcie sobie nogi. Może jednak to delikatnie utrudnić, tak delikatnie, że na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic z tym nie zrobią. Nie znamy jeszcze szczegółów, ale do procesu udostępnienia treści może zostać dodana potrzeba wykonania ekstra kliknięcia lub dwóch.

Jeszcze się nie śmiej

Ja wiem, że brzmi to, jak ponury żart.

Jedno kliknięcie? Powaliło Cię Pacholczyk?

To ma więcej sensu, niż się wydaje. Jesteśmy z natury leniwymi bestiami. Szczególnie teraz, w czasie kiedy smartfon nie wychodzi z naszej ręki, a dostęp do wszystkiego, mamy w zasięgu kilku stuknięć w ekran. Każda usługa internetowa jest projektowana tak, aby wymagała od nas, jak najmniej wysiłku. Koszyki zakupowe w sklepach internetowych patroszone są do absolutnego minimum po to, abyśmy nie zaczęli się niepotrzebnie zastanawiać czy na pewno potrzebna jest nam siódma para inteligentnych skarpetek.

Ekrany związane z płatnościami są czyszczone ze wszystkich rozpraszaczy i opcji przejścia na inną stronę nie dla naszej wygody, a po to, aby przez myśl nam nie przeszło przerwanie procesu.

Z kolei, jeśli musisz udostępnić jakąś akcję, ale nie chcesz, aby ludzie z niej korzystali, to utrudniasz proces jak to tylko możliwe. Wystarczy rzucić okiem na proces usuwania konta Facebooka.

To samo tyczy się działań w mediach społecznościowych. Ogromna część naszych lajków to impulsywne kliknięcia, a nasze udostępnione treści to bezrefleksyjne uderzenia w guzik „udostępnij”. Robimy to, bo to banalnie proste i nie wymaga od nas wysiłku umysłowego. Klik i już.

A co jeśli przyjdzie nam chwilę pomyśleć?

No właśnie…pomyśleć. Dodatkowe kliknięcie czy dwa sprawią, że zastanowisz się, czy chcesz Ci się to udostępniać. Zastanowisz się, czy ta treść faktycznie jest warta uwagi. Ten mały spowalniacz nie uchroni ludzkości przed nawałem fałszywych informacji, ale może spowolnić ich rozprzestrzenianie. A jeśli je spowolni, to jest szansa, że prawdziwa informacja na dany temat będzie miała szansa ujrzeć światło dzienne.

Rzadko mam pozytywne odczucia wobec funkcji wprowadzanych przez Facebooka, ale ta mi się naprawdę podoba. Oczywiście, na razie niewiele o tym wiemy, według wspomnianego raportu ma to być tymczasowa przeszkoda bezpośrednio powiązana z wyborami prezydenckimi. Jednak ja chciałbym, żeby było to elementem stały. Nie zmieniłoby to świata, ale może sprawiłoby, że stałby się kapkę mnie zaśmiecony.