4

Facebook banuje reklamy i oferty sprzedaży masek chroniących przed koronawirusem

To, co dzieje się w mediach wokół wirusa COVID-19 to prawdziwy armageddon. Serwisy prześcigają się w doniesieniach dotyczących tematu, bombardując wręcz czytelników i widzów kolejnymi informacjami i w oczach wielu osób to właśnie one winne są całemu zamieszaniu. Na Facebooku też rozpętało się niezłe piekło i jak widać, serwis cały czas z nim walczy.

Jest zamieszanie – są kliki. Jest zapotrzebowanie (sztuczne lub nie) na jakiś produkt – masa osób chce szybko i konkretnie zarobić. Jakiś czas temu mówiono o wyższych cenach masek medycznych, które podobno sprzedawano na Allegro za kilkaset złotych. Myślę, że w momencie kiedy takie na przykład firmy technologiczne czy organizatorzy masowych imprez liczą straty, sieciowi handlarze i apteki też liczą – ale zysk osiągnięty na maseczkach oraz żelach antybakteryjnych. Do tego dochodzi znikająca z półek żywność z długim terminem przydatności. Pieniądze są zarabiane, interes się kręci – również w internecie.

Facebook banuje sprzedaż masek na koronawirusa

Banujemy reklamy i komercyjne aukcje, na których sprzedawane są maski na twarz. Monitorujemy wirusa COVID19 i będziemy odpowiednio reagować w momencie, gdy ludzie chcą wykorzystać stan zagrożenia medycznego. Zmiany zostaną wprowadzone w najbliższych dniach.

– napisał na swoim Twitterze Rob Leathern z Facebooka

Facebook zamierza również wprowadzić ograniczenia w wyświetlaniu reklam produktów medycznych, które kreują wśród użytkowników serwisu poczucie kurczenia się zasobów. Chodzi też o magiczne leki na koronawirusa. Mówi się również o tym, że w najbliższych dniach Facebook będzie blokował grupy tematyczne związane z koronawirusem oraz poświęcone mu strony odpowiednio modyfikując algorytmy ich polecania.

Przeczytaj też: Lista imprez odwołanych przez koronawirusa

Podobnie postąpił Ebay, banując aukcje, na których sprzedawano maski N95 i N100, żele odkażające do rąk i nasączone alkoholem ściereczki jak również oferty, w których pojawiały się nazwy koronawirus i COVID-19. Ma to oczywiście na celu powstrzymanie galopujących cen na tego typu produkty. Ludzie widząc jak dużą popularnością cieszą się takie produkty oraz jak szybko wzrasta ich cena, dołączają się do tego szaleństwa kupując kolejne towary.

Na moim Facebooku ofert z maskami nie było, ale ostatnio przeglądałem w sieci jakieś oferty z butami – więc to właśnie obuwie wiedzie tam prym. Rozumiem jednak, że jeśli ktoś googlował maski, to pewnie jest takimi ofertami zalewany. A jest ich w Marketplace sporo, wystarczy wpisać słowo „maska” lub „koronawirus” do wyszukiwarki produktów. W tym drugim przypadku od razu wyświetlił się pięciolitrowy baniak płynu odkażającego Skinsept, oczywiście opatrzony opisem „koronawirus covid19”. A obok niego „coś szybsze niż koronawirus”, gdzie ktoś szuka szybkiego auta do 5000 złotych. Skorzystać na zamieszaniu, jak widać, chce każdy.

Czy działania Facebooka pomogą? Na pewno i bardzo dobrze, że serwis reaguje na bieżąco.

grafika
źródło