63

Sportsmenki skarżą się na kamery wycelowane w zadki

Trudno oczekiwać od sportowców i sportsmenek, że będą występować w zmaganiach w ciężkich, szczelnie okalających całe ciało ubraniach. W przypadku lekkoatletyki na porządku dziennym są dopasowane spodenki oraz sięgające jedynie do pępka koszulki. Biorące udział w zawodach, pięknie zbudowane kobiety według rubasznych facetów to coś, na co "można sobie popatrzeć". Oj, no, kto nie lubi popatrzeć na ładne kobiety?

Ale, są pewne granice. Kobieta oczywiście nie powinna czuć się sprowadzona do roli przedmiotu w momencie, gdy de facto wykonuje swoją pracę. Gdy reprezentuje swój kraj, chce przedstawić swoje umiejętności i udowodnić swoją wartość wśród najlepszych na tym świecie. Jedynym celem sportsmenki jest uzyskanie jak najlepszego wyniku. Konkursy, zawody, olimpiady to nie rewie mody, tam nikt nie przychodzi w szpilkach wyszarpywać każdych sekund do rekordu. Liczą się natomiast krew, pot i łzy.

Kamera od dołu wycelowana prosto w…

Ewa Swoboda, polska sprinterka specjalizująca się w biegach na dystansie 100 metrów nie jest zadowolona z faktu zainstalowania kamer w bloki startowe. Tak wycelowane narzędzia służące do nagrywania pokazują nie tylko sportsmenki, ale i sportsmenów w co najmniej niekorzystnej pozycji: od dołu. Widać dolne partie ciała wraz z opinającymi je ubraniami. O ile, jak sądzi Ewa Swoboda, mężczyźni nic sobie z tego nie robią, tak już kobiety bardzo często odczuwają dyskomfort z powodu tak umieszczonych kamer.


Sportsmenki skarżyły się na obecność kamer w blokach startowych i najczęściej słyszały, że te nagrania nie mają sensu, bo są usuwane po 24 godzinach od sporządzenia nagrania. Ale, tego typu materiały są wykorzystywane np. w transmisjach telewizyjnych: widzowie mają okazję „zapoznać się” z zadkiem konkretnej zawodniczki. Takie nagranie jest również pomocne w ocenie, czy zawodnik się spóźnił: a jeżeli tak, to o ile.

Co z tym fantem zrobić?

Nie chciałbym powiedzieć: „Pani Ewo, Pani przesadza”, bo po pierwsze – przeciwnicy nowego zestawu kamer w blokach by mnie zwyczajnie zjedli. Po drugie, nie uważam, żeby te pretensje były szczególnie przesadzone. Sam bym nie chciał, by ktoś robił mi „dziwne” zdjęcia w trakcie pisania artykułu. O, moja narzeczona ostatnio zwróciła mi uwagę, że w trakcie pisania zaciskam zęby i wyglądam tak, jakbym miał zaraz dostać zawału albo wylewu. Nie wiem co to oznacza i wolę jej o to nie dopytywać.

Czytaj więcej: Od amatora do… e-sportowca

Ale, przecież sportsmenki doskonale wiedzą, po co przyjeżdżają na takie konkursy. Obecność wszędobylskich kamer nie powinna być dla nich czymś, co szokuje. Dołożenie kilku innych, które według mnie nie mają na celu uprzedmiotowienie kogokolwiek nie powinno nic zmienić i jak dla mnie nic zmienia. Niemniej, rozumiem, że ich obecnością ktoś może poczuć się urażony.

Jednak czy rzeczywiście widzowie muszą oglądać tego typu ujęcia? To jest aż tak koniecznie potrzebne, by umieszczać je w blokach startowych? Oby jedynym motywem osób, które postanowiły je tam zainstalować nie było uczynienie takich zmagań „atrakcyjniejszymi”. Bo na dobrą sprawę… ani to nie jest interesujące, ani estetyczne. Sport to przede wszystkim wyniki, a nie „świecenie golizną” lub wypinanie się do kamery.