6

Europa oburza się za PRISM, ale nie kiwnie w tej sprawie palcem

Każdy podsłuchuje każdego – tak wygląda nowoczesna polityka. I raczej szybko się nie zmieni. Europejscy liderzy mimo, że jeszcze niedawno potępiali praktyki szpiegowskie NSA, teraz jakby zupełnie o nich zapomnieli. Wraca temat TIPP, czyli porozumienia na linii USA – EU w sprawie przestrzegania praw autorskich, wraca też kurtuazja ze strony europejskich polityków, który powinni bronić […]

Każdy podsłuchuje każdego – tak wygląda nowoczesna polityka. I raczej szybko się nie zmieni. Europejscy liderzy mimo, że jeszcze niedawno potępiali praktyki szpiegowskie NSA, teraz jakby zupełnie o nich zapomnieli. Wraca temat TIPP, czyli porozumienia na linii USA – EU w sprawie przestrzegania praw autorskich, wraca też kurtuazja ze strony europejskich polityków, który powinni bronić naszej prywatności ,a tylko zamiatają sprawę pod dywan.

Gwoli przypomnienia, kiedy Edward Snowden ujawnił dokumenty potwierdzające podsłuchową działalność agencji wywiadowczej rządu amerykańskiego, w Europie podniosło się larum krytykujące NSA. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel mówiła:

Podsłuchiwanie przyjaciół? Tak być nie może

Kolejne dni przyniosły informacje, że USA podsłuchiwały cały ruch w sieci, ale szczególne baczenie przykładały do europejskich polityków, wśród których wielu znajdowało się na stałym podsłuchu. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Martin Szchultz mówił:

Jestem oburzony i przestraszony

A przewodniczący komisji spraw zagranicznych europarlamentu, Emar Brok dodawał:

Amerykanie przekroczyli wszelkie granice. Orwell przy nich to jest nic

Obawiam się niestety, że rządzący nami ludzie cierpią na szczególnie ciężki przypadek wybiórczej amnezji – dziś po dawnych twardych słowach nie ma już śladu, a politycy jakby nigdy nic rozpoczynają rozmowy z USA w sprawie porozumienia TTIP przewidującego:

wysoki poziom ochrony praw własności intelektualnej

które za fasadą porozumień ekonomicznych zawiera zapisy pozwalające inwigilować internautów, pod pretekstem przeciwdziałaniu piractwu. Chociaż jakby się tak zastanowić to politykom jest wszystko jedno. Do tej pory byli przez amerykanów podsłuchiwani, więc dalej także będą, a przynajmniej wyrażą na to formalną zgodę.

Lecz tak naprawdę roztrząsanie sprawy prywatności w sieci nie jest w interesie trzech największych europejskich potęg – Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec. A to z bardzo prostego powodu, te kraje na własną rękę prowadzą programy działające na zasadzie analogicznej do PRISM.

Przypadek Francji poruszałem już w tym artykule, natomiast jeśli chodzi o Wielką Brytanię to już dokumentach Snowdena znajdowały się zapiski o tym, że Tempora, monitorująca Internet na Wyspach, jest programem wchodzącym w skład PRISM. Teraz Brytyjczycy chcę nawet podać do sądu własny rząd w związku z tym faktem.

Nie inaczej wygląda sprawa naszego zachodniego sąsiada, który wg Snowdena, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa:

Jest w jednym łóżku z NSA

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że w miarę upływu czasu okaże się, że wszystkie liczące się na arenie międzynarodowej kraje współpracowały w ramach PRISM, a początkowe oburzenie było tylko dobrze odegranym teatrem.

Foto