vape
56

Fani Appla nie będą mogli vapować jak kiedyś. Oby nie odebrano im Starbucksa!

Jeśli czuliście się cool, wypuszczając dym z e-fajki w stronę aparatu w waszym Applu, muszę was zmartwić. Marka nie popiera takich zachowań.

W AppStorze nie zobaczymy już aplikacji jakkolwiek wspomagającej vapowanie. Nieważne, czy to miernik liczby spalonych papierosów czy super samouczki do puszczania kółek z dymem. Apple powiedziało nie i koniec. Nie chce wspierać oprogramowania, które ułatwia ludziom korzystanie z elektronicznych papierosów. Przestaną być dostępne do pobrania. Spokojnie jednak, jeśli macie już takie na swoich urządzeniach. Nie zostaną usunięte ani zablokowane, a użytkownicy powinni być w stanie pobrać je ponownie na nowe urządzenia.

Apple nie wspiera vapowania

W oficjalnym oświadczeniu Apple przyznało, że chce, aby ich sklep był jak najbardziej przyjazny klientom, w szczególności młodzieży. Oceniając aplikacje, starają się określać ryzyko, jakie mogą za sobą nieść. W czerwcu firma przestała promować aplikacje skupione wokół vapingu, teraz w ogóle nie będzie dopuszczała ich do AppStora. Oczywiście warto docenić ten drobny gest, jednak nie ma się co oszukiwać. Na żadnym palaczu nie zrobi to wrażenia, dalej będzie kopcił w spokoju.

Media łyknęły fake news o e-paleniu. Oto prawdziwy powód chorób płuc

Prezes kampanii na rzecz dzieci wolnych od tytoniu poparł pomysł Appla. Stwierdził, że w ten sposób dzieciaki będą miej narażone na marketing e-papierosowy, a to zniechęci ich do korzystania z produktów. Cóż, doceniam gest, aczkolwiek nie widzę w nim większego sensu. Może to po prostu taki marketingowy drobiazg dla polepszenia wizerunku? Gdyby tak przyjrzeć się dokładnie AppStorowi pewnie znaleźlibyśmy aplikacje, które potencjalnie potrafiłyby wywierać więcej szkód niż te od e-fajek. Może jednak Apple zabierze się teraz za wielkie czystki i będzie pozbywał się wszystkiego, co może zepsuć nasze piękne społeczeństwo? Pewnie nie, ale pomyślcie, co to byłoby za wydarzenie!

Źródło: Axios