21

Electronic Arts jest przykro z powodu drugiej już nagrody dla „najgorszej firmy w USA” i zamierza coś z tym zrobić: „ta generacja była za długa”

Korporacja Electronic Arts nie należy do najbardziej ukochanych na świecie. Można wręcz powiedzieć, że uczucia w stosunku do EA są mieszane. Okej, wszyscy nienawidzą tej firmy. Szefostwo o tym wie i wcale nie jest im z tym dobrze – chcą coś z tym zrobić.   Patrick Söderlund, wiceprezes wykonawczy, zajmujący się opieką nad EA Studios, […]

Korporacja Electronic Arts nie należy do najbardziej ukochanych na świecie. Można wręcz powiedzieć, że uczucia w stosunku do EA są mieszane. Okej, wszyscy nienawidzą tej firmy. Szefostwo o tym wie i wcale nie jest im z tym dobrze – chcą coś z tym zrobić.

 

Patrick Söderlund, wiceprezes wykonawczy, zajmujący się opieką nad EA Studios, czyli wewnętrznymi studiami Electronic Arts, w wywiadzie dla MCVUK.com przyznał, że dla kierownictwa druga już nagroda dla najgorszej firmy w USA była nieprzyjemnym doświadczeniem:

Nawet przez chwilę nie wierzyłem, że EA jest najgorszą firmą w Ameryce, ale wierzę, że jeżeli coś takiego się dzieje, należy usiąć i zastanowić się: dlaczego ludzie tak mówią. (…) Przyjrzeliśmy się czemuś tak prostemu jak Online Pass – docierały do nas głosy, że ludzi to drażni. Zastanowiliśmy się nad wadami i zaletami tego rozwiązania i ostatecznie zdecydowaliśmy się: „Ok, wycofujemy się z tego”.

Trzeba przyznać, że wycofanie się z Online Passów, było swego rodzaju pójściem na rękę graczom. Jasne, Electronic Arts rekompensuje to sobie m.in. poprzez wydawanie większej ilości DLC i dosyć mocne ich promowanie. Z drugiej strony – mamy „coś za coś”, a nie „robimy co chcemy i pocałujcie nas w cztery litery”.

Podejmując takie decyzje, powinniśmy się kierować przede wszystkim tym, czego chcą konsumenci. Tutaj mogliśmy w przeszłości nieco zawinić. Jeżeli teraz będziemy kontynuować robienie tego typu rzeczy, wtedy zyskamy szacunek i zaufanie. Nie chcemy być źli, nie mamy marzenia, żeby być najgorszą firmą w USA. Wręcz przeciwnie.

No cóż, miło że Electronic Arts przynajmniej oficjalnie stwierdza, że im zależy. W ostatnich latach, po krótkiej dobrej passie, związanej z zainwestowaniem w parę oryginalnych tytułów (jak np. Mirrorr’s Edge), EA znów zapracowało sobie na sławę „tego złego branży gier wideo”. Oczywiście nie są w stanie przebić Zła Wcielonego, jakim jest Activision, ale z pewnością daleko nie odstają.

Przy okazji Söderlund odniósł się również do słabszych niż w przypadku bezpośrednich poprzedników, wyników sprzedaży Battlefielda 4 i FIFA 14. Jego zdaniem jest to wynik oczekiwania na nową generację. Inną sprawą jest, że zdaniem Söderlunda trwała ona nieco z długo, o dobre dwa lata. Dlatego właśnie wiceprezes EA spodziewa się, że właśnie wchodzący cykl konsol zamknie się w pięciu, sześciu latach.