Akcja Partnerska

Philips 5000 z systemem LatteGo. Smaczne kawy i błyskawiczne czyszczenie systemu spieniania mleka

PW
Paweł Winiarski
42

Przez dwa ostatnie tygodnie w mojej kuchni stał ekspres Philips 5000 z systemem spieniania mleka LatteGo. Sprzęt na pewno docenią osoby, które nie mają ani czasu, ani siły by cały czas walczyć z czystością urządzenia. A i kawę robi naprawdę smaczną.

Philips 5000 LatteGo to kompaktowy, automatyczny ekspres do kawy. Już na pierwszy rzut oka urządzenie wygląda bardzo intuicyjnie - a to przez czytelny wyświetlacz z dużymi ikonami oraz dobrze rozplanowane fizyczne przyciski, pod którymi kryją się programy parzenia najpopularniejszych napojów. Wyobraźcie sobie sytuację, w której wstajecie rano, jesteście totalnie zaspani, ledwo widzicie na oczy, a jedyne, o czym marzycie to smaczna kawa. Wciskacie po prostu duży przycisk i gotowe.

Urządzenie nie jest duże, dzięki czemu znajdzie swoje miejsce nawet w niewielkiej kuchni. A, że wykonane jest solidnie i elegancko, dobrze wpasuje się w jej wystrój. Ekspres można kupić w wersji ze stali szlachetnej lub tworzywa ABS w różnych kolorach - srebrnym, czarnym, antracytowym i białym.

Sprzęt posiada ceramiczny młynek z 5-stopniową regulacją mielenia ziaren. Ceramiczne młynki są bardzo odporne na ścieranie, co odbije się pozytywnie na czasie użytkowania sprzętu, a producent deklaruje nawet 20 000 zaparzonych filiżanek kawy. Przyjmując, że pijemy 3 kawy dziennie, młynek powinien więc wytrzymać aż 18 lat.

Philips 5000 posiada system regulacji grubości mielenia ziaren, co pozwala na dopasowanie mocy i aromatu kawy do własnych preferencji. Pokrętło znajdziecie w pojemniku na ziarna.

Ekspres potrafi zrobić 6 różnych rodzajów kaw. Espresso, czarną kawę, americano, cappuccino, latte macchiato oraz café au lait, czyli kawę z mlekiem. Dodatkowo możemy po prostu zrobić sobie ciepłe spienione mleko, na przykład do kakao. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by zalać kubek gorącą wodą, na przykład celem przygotowania herbaty.

Ekspres musi posiadać jakiś system personalizacji trunków i w Philips 5000 rozwiązano to bardzo ciekawie i intuicyjnie. Zamiast zastanawiać się, ile ml mają nasze ulubione kubki czy filiżanki – po prostu nalewamy tyle, ile trzeba. Otóż przytrzymując dłużej przycisk któregoś z programu parzenia kawy uruchamiamy funkcję MEMO. Ekspres najpierw zacznie nalewać mleko i przestanie dopiero, gdy zatwierdzimy koniec przyciskiem, to samo zrobi z kawą. Od tego czasu sprzęt zapamięta nasze ustawienia i będzie podawał kawę w takich proporcjach i ilości, jakie sami ustawiliśmy.

Philips 5000 posiada również filtr wody AquaClean, który usuwa zanieczyszczenia oraz niepożądane aromaty z wody oraz zapobiega osadzaniu się kamienia w urządzeniu. Jego montaż jest banalnie prosty, a nawet jeśli nie będziecie pewni jak to zrobić - wystarczy zajrzeć do instrukcji, która krok po kroku przeprowadzi Was przez proces przygotowania filtra do użytku.

Jak uzupełniałem wodę? Na dwa sposoby. Jeden mogę nazwać “leniwym” - podnosiłem po prostu pokrywę na górze ekspresy i dolewałem wody z kubka. Można też oczywiście zrobić to raz, a na dłużej - po podniesieniu tej samej pokrywy naszym oczom ukaże się zbiornik z rączką. Wystarczy go wyciągnąć, napełnić, a następnie ponownie umieścić w ekspresie. Co więcej sprzęt sam poinformuje nas komunikatem na wyświetlaczu, że brakuje wody. Ekran podświetli się wtedy na czerwono, nie da się więc tego nie zobaczyć.

Kawa w ziarnach czy mielona?

Wspomniałem o młynku, co sugerowałoby, że Philips 5000 LatteGo korzysta tylko z kawy w ziarnach. Otóż nie tylko. Jeśli zdecydujemy się na taką formę, ziarna wsypujemy do specjalnego pojemnika, który będzie je automatycznie podawał bezpośrednio do młynka. Jeśli jednak z jakichś powodów wolimy kawę sypaną, ekspres potrafi ją wykorzystać. Po wybraniu opcji kawy sypanej należy odchylić wieczko i wsypać do oddzielnego pojemnika kawę odmierzoną za pomocą dołączonej do zestawu łyżeczki. Wystarczy ona dokładnie na jeden napój.

Powiedzmy, że chcemy przygotować latte macchiato z kawy w ziarnach. Nalewamy mleka do systemu spieniania mleka LatteGo i montujemy go w ekspresie. To proste, wystarczy nałożyć go na wystający dozownik pary. Można oczywiście po prostu podnieść wieczko LatteGo i nalać biały płyn. Następnie podstawiamy szklankę, wciskamy guzik...i tyle. Możemy jeszcze skorzystać z szybkiego czyszczenia przed zaparzeniem trunku, co zasugeruje ekspres, lub je wyłączyć. Czekamy kilka chwil, sprzęt się uruchomi, spieni mleko, naleje kawę i mamy gotowy napój.

To może zwykła czarna kawa? Podobnie, choć tu LatteGo nie będzie używany. Podstawiamy kubek lub filiżankę, uruchamiamy przyciskiem program i za chwilę mamy kawę.

Na początkowym etapie parzenia mamy jeszcze możliwość wyboru mocy parzonej kawy. Zaprezentowano to za pomocą ładnych ikon - polecam spróbować kilku wariantów i samemu wybrać najbardziej pasującą moc, która przekłada się na późniejszy smak trunku.

Nowy, prosty w czyszczeniu system spieniania mleka LatteGo

To, na co często narzekają użytkownicy ekspresów, to żmudne czyszczenie mechanizmu spieniania mleka. Rurki i wężyki to bardzo niewdzięczne elementy, jeśli chodzi o czyszczenie. Tych problemów nie uświadczycie z systemem spieniania LatteGo. Dzięki niemu przygotujecie kawy typu latte macchiato i cappuccino, jednocześnie w ogóle nie przejmując się myciem sprzętu, bo cały proces trwa raptem kilkanaście sekund.

Czyszczenie LatteGo jest banalnie proste. To najszybszy w czyszczeniu system spieniania mleka marki Philips. Demontujemy pojemnik z ekspresu, zdejmujemy wieczko oraz odczepiamy boczny plastik. Później wystarczy po prostu umyć elementy pod zlewem. A jest ich niewiele: LatteGo składa się tylko z dwóch części i pokrywki. Aha - pojemnik można również myć w zmywarce - to ważna informacja dla osób, które całkowicie przerzuciły się na ten sposób mycia naczyń.

Generalnie utrzymanie w czystości ekspresu oraz jego konserwacja jest bardzo prosta. Chcecie oczyścić pojemnik z fusami? Wystarczy otworzyć przód ekspresu i po prostu go wyjąć. Podobnie sprawa wygląda ze zlewaniem wody pozostałej po zaparzaniu kawy. To samo - wysuwamy, wylewamy i przemywamy. Tu mała rada - przed wysunięciem koniecznie sprawdźcie czy ekspres stoi na płaskiej powierzchni i nie dostał się na przykład pod niego przewód. Raz przy składaniu urządzenia po myciu miałem problem z zamknięciem konstrukcji, okazało się, że przewód przechylił ekspres.

Philips 5000 posiada również funkcję automatycznego płukania oraz w pełni wyjmowany blok zaparzający. Po otwarciu prawej ścianki wystarczy go po prostu wyjąć i umyć pod bieżącą wodą. Łatwa jest również konserwacja tego elementu - wyciągamy, smarujemy przygotowanym przez producenta specyfikiem i wkładamy do ekspresu. Nie trzeba nic odkręcać i przykręcać, nic przestawiać i odginać. Blok wysuwa i wsuwa się na swoje miejsce bez problemu. Tu warto dodać, że Philips przygotował bardzo czytelny materiał wideo dotyczący zarówno czyszczenia krok po kroku jak i smarowania mechanizmu - to dla osób, które wolą obejrzeć niż czytać instrukcję. Ja do takich należę i chętnie zapoznałem się z tym materiałem przed rozpoczęciem przygody z Philips 5000 LatteGo.

Muszę przyznać, że bardzo łatwo przyzwyczaić się do tego urządzenia, szczególnie, kiedy zasmakujecie się w którejś z kaw ze spienionym mlekiem. Odwiedzając znajomych zawsze proszę o Latte (sam nie mam ekspresu w domu), ale kiedy tylko to zrobię, widzę w ich oczach wyrzut - doskonale wiedzą, że będą przez to musieli czyścić mechanizm spieniający mleko. Ja LatteGo po prostu myłem pod kranem, wycierałem i montowałem ponownie. Zero problemów, zero stresu i przede wszystkim zero brzydkiego zapachu, który sugeruje, że już czas na czyszczenie. Dla mnie to ogromna wygoda.

No i najważniejsze - smak kawy. Oczywiście ten w dużej mierze zależy zarówno od proporcji trunku, rodzaju ziaren oraz grubości ich zmielenia, jak i mocy samej kawy. Szybko znalazłem jednak swoje dwie ulubione konfiguracje i przez te dwa tygodnie regularnie raczyłem się latte macchiato i cappuccino. Choć przyznaję, że i americano wpadło raz na jakiś czas. Philipsa 5000 LatteGo używało mi się na tyle przyjemnie, że nawet do zwykłej czarnej kawy schowałem do szafki elektryczny czajnik. To fajny, intuicyjny i banalnie prosty do zachowania w czystości sprzęt.

Tekst i film powstały przy współpracy z firmą Philips.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: