30

Wielokrotnie upuszczali iPhone 12 Pro Max i Galaxy S21 Ultra: który poradził sobie lepiej?

Specjaliści z PhoneBuff porównali jak przy upadkach radzą sobie dwa flagowce: iPhone 12 Pro Max oraz Samsung Galaxy S21 Ultra.

Drop-testy to jedne z tych materiałów, które określiłbym mianem guilty pleasure — choć nie ukrywam, że dodawanie wątku rywalizacji kilku urządzeń zawsze dodaje całości więcej emocji. Smartfony z każdym rokiem stają się nieco trwalsze — co zawdzięczają nowym technologiom ochronnym które trafiają do kolejnych generacji urządzeń. Kanał PhoneBuff specjalizuje się w tego rodzaju materiałach od wielu lat — no i co tu dużo mówić, znają się na rzeczy. Każde z urządzeń testowane jest w identycznych sytuacjach. No dobrze, to jak wypada pojedynek gigantów — najpopularniejszych flagowych modeli świata?

Test wytrzymałości Samsung Galaxy S21 Ultra i iPhone 12 Pro Max

Zgodnie z przyjętym przez siebie szablonem, oba urządzenia startują od zrzutu, by uderzyć w tył smartfona. Jak można się spodziewać: są rysy, ale wysunięte wyspy z aparatami w SGS21 amorytzują upadek, przyjmując na siebie uderzenie. Niestety, najnowszy flagowiec Samsunga już wtedy doczekał się mikropęknięcia w górnej części telefonu, oba flagowce zaś doczekały się pierwszego zestawu rys. No dobrze, to czas ruszyć dalej: czas na zrzut, w ramach którego urządzenia upadną bezpośrednio na krawędzie. I jeżeli pamiętacie popularne kilka lat temu „bumpery” zakładane w celu ochrony krawędzi, to… tak długo jak nie przeszkadzają wam rysy w miejscu uderzenia, możecie o tych nieestetycznych dodatkach. Oba modele poradziły sobie doskonale. Niestety, po trzecim upadku — pierwszym ekranem w dół — pojawiają się pierwsze widoczne gołym okiem pęknięcia w Samsungu S21 Ultra — oba w okolicy ramki urządzenia. iPhone w tym starciu poradził sobie wzorowo.

Wcześniejsze drop testy iPhone 12 Pro Max pokazały, że zrzut z większej wysokości nie jest mu straszny, w ramach bonusowej dogrywki sprawdzono jak wypadnie SGS21. No i tutaj pozytywne zaskoczenie: kolejny upadek z większej wysokości nie przysporzył mu żadnych nowych dolegliwości. Ale im dalej w las, tym więcej pęknięć pojawia się na ekranie, a pajęczynka staje się coraz bardziej dokuczliwa. Z plusów: zarówno czytnik linii papilarnych, aparaty jak i cała reszta – wciąż działają bez zarzutów. iPhone przetrwał kilkanaście upadków, nawet na specjalnie przygotowany kamień — za co ogromny szacunek.

Inne wagi, inne konstrukcje, inne myśli technologiczne. Oba flagowce maję jeden wspólny mianownik: są najlepszymi (jednymi z najlepszych?) urządzeń w swojej klasie. W kwestiach designu jednak różni je wiele. Płaski ekran ułatwia iPhone’owi przetrwanie w ekstremalnych warunkach, zaokrąglone ekrany zaś… no mają swoje grzeszki, które wychodzą w takich sytuacjach. Chociaż testy testami, a znając moje szczęście niezależnie od tego który ze smartfonów bym wybrał i jak by mi upadł, prawdopodobnie byłby cały roztrzaskany ;-).