Jan Rychter zarzuca mi niekonsekwencje w dość entuzjastycznym podejściu do Kindle Fire, urządzenia które moim zdaniem ma szansę stać się popularnym niskobudżetowym tabletem. Wprawdzie tak jak to zwykle bywa obywatele Polski pewnie nie będę mogli cieszyć się z wszystkich usług jakie Amazon oferuje klientom, to jednak Fire będzie bardzo atrakcyjną alternatywą dla iPada i przede […]

Jan Rychter zarzuca mi niekonsekwencje w dość entuzjastycznym podejściu do Kindle Fire, urządzenia które moim zdaniem ma szansę stać się popularnym niskobudżetowym tabletem. Wprawdzie tak jak to zwykle bywa obywatele Polski pewnie nie będę mogli cieszyć się z wszystkich usług jakie Amazon oferuje klientom, to jednak Fire będzie bardzo atrakcyjną alternatywą dla iPada i przede wszystkim tabletów działających na systemie Android.

Przechodząc jednak do rzeczy. Drogi Janie moje nieco mniej krytyczne podejście do Kindle Fire i braku kamery czy 3G (które zapewne pojawi się w kolejne możliwe, że większej i droższej wersji) wynika z jednego prostego powodu. 199 dolarów to nie 499 dolarów (iPad2). I właściwie na tym mógłbym zakończyć dalszą obronę. Po prostu od urządzenia za taką kwotę jaką Apple chce za iPad 2 wymaga się i będzie wymagać znacznie więcej niż od urządzenia dobrze ponad połowę tańszego.

W przypadku Fire mam sprzęt, którego parametry raczej trudno porównywać do iPada – można natomiast przewidzieć jaki będzie wpływ znacznie obniżonej ceny tabletu jako całości. I to moim zdaniem jest jeden z czynników który wpłynie na popularność tabletu Amazona. iPad2 ,3 czy 4 z pewnością nie straci stałych klientów, dla tych natomiast którzy do tej pory szukali czegoś bardziej efektywnego cenowo czy też wahali się czy takie urządzenie jest im w ogóle potrzebne Fire będzie bardzo dobry zakupem.