65

Drogi Blizzard nie jestem oszustem i złodziejem. Czy mogę już pograć w zakupioną przeze mnie legalnie grę?

Dystrybucja cyfrowa gier miała na celu ułatwienie graczom natychmiastowego dostępu do nowych tytułów czyli przyspieszenie dystrybucji oraz powalczenie o lepsze ceny (brak pudełek, pośredników itp). Tymczasem jeden z najbardziej znanych producentów gier na świecie z jednym z najbardziej gorących tytułów na świecie czyli Diablo 3 robi sobie po prostu z graczy/klientów jaja i to w […]

Dystrybucja cyfrowa gier miała na celu ułatwienie graczom natychmiastowego dostępu do nowych tytułów czyli przyspieszenie dystrybucji oraz powalczenie o lepsze ceny (brak pudełek, pośredników itp). Tymczasem jeden z najbardziej znanych producentów gier na świecie z jednym z najbardziej gorących tytułów na świecie czyli Diablo 3 robi sobie po prostu z graczy/klientów jaja i to w każdym możliwym aspekcie związanym z graniem.

Na początku nie udało im się na czas wyprodukować odpowiedniej ilości gier pudełkowych. Szczerze mówiąc też by mi się nie udało skoro cyfrowa wersja jest o blisko 40% droższa i na dziś dzień to jedyna możliwość zakupienia gry. Tymczasem o wersjach pudełkowych czyli tych znacznie tańszych na razie niewiele słychać, wiadomo przecież że w XXI wieku wyprodukowanie gry na którą wszyscy czekają zajmie miesiące. I to jeszcze trochę potrwa – przynajmniej dopóki nie zobaczą spowolnienia sprzedaży wersji cyfrowej (przypomnę z założenia miała być tańsza).

Kupiłeś? Poczekasz teraz 3 dni

To jednak dopiero początek paranoi jaką Blizzard przygotował graczom Diablo 3. To co dzieje się jeśli chodzi o samą grę zasługuje na wyklęcie i spalenie na stosie producenta, o tym jednak więcej na AW napisze Paweł. Ja natomiast chciałem poruszyć kwestię cyfrowej dystrybucji i idiotyzmów jakimi właśnie Blizzard raczy klientów.

Otóż jeśli już upadliśmy na głowę i kupiliśmy wersję cyfrową za 60 EUR (tak ja się mocno w głowę uderzyłem), ściągnęliśmy grę i zagraliśmy to uwaga uwaga okazuje się, że gramy w wersję testową (taki starter)! To się dzieje naprawdę, po zapłaceniu 60 EUR, ściągnięciu 8 GB danych i 2 godzinach gry nagle otrzymujemy komunikat z podziękowaniem za grę i możliwością przesłania swojego feedbacku oraz pytaniem czy chcemy kupić pełną wersje gry? Ale przecież ja już kupiłem! Właśnie zapłaciłem i chcę grać!

Kto z nas robi sobie jaja?

Otóż nikt inny jak producent, który uwaga wymyślił sobie, że po zakupie cyfrowej wersji gry dostęp do pełnej wersji będziemy mieli po 72h godzinach. Przy okazji ktoś oczywiście zapomniał o tym poinformować klienta robiąc z nas idiotów grających za 60 EUR w wersję testową (taki starter).

Co Blizzard robi przez 3 dni? Ponoć weryfikuje czy nie jestem oszustem i złodziejem. Bo jak wiadomo każdy klient to złodziej (i pijak).

Podałem tej firmie pełne dane łącznie z adresem zamieszkania oraz numerem karty kredytowej którą płaciłem za grę. Kupowałem nie raz w sieci rzeczy o wartości o wiele większej niż ta wspaniała gra i nigdy nikt nie kazał mi czekać na sprawdzenie czegokolwiek 3 dni. Rozumiem jednak, że Blizzard to unikalna firma która od początku zakłada, że klient może oszukiwać.

I to się wszystko dzieje w czasach gdzie inne firmy za złe odezwanie się do klienta wieszane są w social mediach na haku, w czasach w których klient jest najważniejszy, w czasach w których Amazon wymienia sprzęt na nowy bez pytania o powód awarii nawet jak nasz Kindle wpadnie nam do wanny.

Ps. Wyobraźcie sobie, że Microsoft odstawia taki numer. Kupujecie grę na Xboxa (przez sklep onlinowy) ściągacie i po 2 godzinach grania wyskakuje informacje, że właśnie zakończyłeś grę a tera muszą sprawdzić czy nie jesteś oszustem.