Polska

Dostałeś maila z ZUS? Nie otwieraj

Maciej Sikorski
12

Kilka godzin temu Tomasz pisał, iż zagadnienie bezpieczeństwa nie przewija się często w naszych tekstach (ponieważ nie cieszy się sporym zainteresowaniem) i nie pozostaje mi nic innego, jak to potwierdzić. Jednocześnie jednak postanowiłem przestrzec dzisiaj przed mailami, które rzekomo rozsyła ZUS –...

Kilka godzin temu Tomasz pisał, iż zagadnienie bezpieczeństwa nie przewija się często w naszych tekstach (ponieważ nie cieszy się sporym zainteresowaniem) i nie pozostaje mi nic innego, jak to potwierdzić. Jednocześnie jednak postanowiłem przestrzec dzisiaj przed mailami, które rzekomo rozsyła ZUS – instytucja sporych rozmiarów i bardzo rozpoznawalna, więc i poszkodowanych może być wielu.

Temat świeży nie jest, pojawił się w mediach już kilka dni temu, ale podejrzewam, że wielu osobom mógł umknąć z powodu weekendu: piękna pogoda, spacery, wycieczki, relaks – ludzie uciekają od komputera, a tradycyjne media nie muszą o tym wspominać (chociaż dzisiaj rano słyszałem informację w wiadomościach dużej stacji radiowej). W poniedziałek wracacie do pracy, sprawdzacie skrzynkę i okazuje się, że dostaliście maila z ZUSu. Pewnie nie zabraknie ludzi, którzy klikną, bo to przecież ważna część naszej rzeczywistości. I co dalej? Może być problem.

Maile, których nadawcy podszywają się pod ZUS, informują o nadpłacie świadczeń, zawierają instrukcję postępowania oraz załącznik. W tym ostatnim powinien się znajdować dokument, który trzeba wydrukować i skierować się z nim do najbliższego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Kuszące, bo któż nie chciałby zasilić swojego portfela dodatkowymi pieniędzmi (zwłaszcza, gdy oferuje je ZUS). Zamiast dokumentu w załączniku znaleźć można jednak problemy w postaci wirusów.

ZUS informuje na swojej stronie o tym problemie i jednocześnie podkreśla, że nie rozsyła za pomocą maila informacji dotyczących rozliczeń świadczeń. A jeśli już ktoś dostanie od tej instytucji przesyłkę elektroniczną, to adres nadawcy będzie się kończył na @zus.pl. Tymczasem maile, przed którymi ostrzega Zakład wysyłane są z innych domen. Dla wielu Czytelników sprawa jest oczywista i to na kilku płaszczyznach: domeny, funkcjonowania ZUS, ochrony przed spamem tego typu. Znajdą się jednak ludzie mniej świadomi, którzy przez chęć podreperowania domowego budżetu (lub po prostu konieczność szybkiego załatwienia sprawy z urzędnikami) mogą dołożyć do tego biznesu.

Z ciekawości sprawdziłem swoje skrzynki pocztowe, maila od ZUSu (rzekomego) w nich nie znalazłem, ale trafiłem w spamie i koszu na kilka innych kwiatków, które mogą zawierać różne niespodzianki. Sam ich nie tykam, ale podejrzewam, że nie brakuje osób zainteresowanych możliwością oszczędzenia/dorobienia/odzyskania pieniędzy. Albo zrzucenia zbędnych kilogramów w pięć minut lub poznania idealnego partnera w trzy kliki… Takie rzeczy może i się zdarzają, ale chyba nie w tym wymiarze. Dlatego lepiej unikać trefnej korespondencji i sprawdzać dwa razy, gdy ktoś (zwłaszcza urząd) chce nam coś dać.

Źródło grafiki: zus.pl

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

mailwiruszus