Felietony

Smartwatch stał się dla mnie codziennym sprzętem i już z niego nie zrezygnuję. Oto dlaczego

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

112

Po wielu latach smartwatch stał się dla mnie tak samo ważnym urządzeniem elektronicznym jak smartfon czy komputer. I owszem - nie jestem w stanie zrobić na nim tych samych rzeczy, ale ciężko by mi teraz było funkcjonować bez niego.

Czy smartwatch ma sens?

Smartwatche to jeden z nielicznych elektronicznych gadżetów, który w zasadzie od pojawienia się na rynku zmusza wręcz do zadania sobie tego pytania. No bo myśleliście kiedyś o tym czy potrzebujecie komputera czy smartfona? Odpowiedź jest naturalna i brzmi oczywiście "tak". Z inteligentnymi zegarkami (jakkolwiek głupio brzmi ta nazwa) jest zupełnie inaczej, bo same w sobie nie są tak naprawdę do niczego potrzebne. Ale kiedy stanowią udane rozwinięcie ekosystemu, czy nawet samego smartfona, stają się dodatkiem, do którego bardzo łatwo się przyzwyczaić. O ile oczywiście to udane urządzenie i dacie mu szansę.

Smartwatchy używałem kilku. Najpierw LG G Watch R, później jednego z Samsungów (Gear S2 dokładnie), były też różne testówki - ale w zasadzie żadne z tych urządzeń nie zagościło na moim nadgarstku na stałe. Wspomniane dwa zegarki leżą w szufladzie i zbierają kurz, Gear S2 prawdopodobnie powędruje na nadgarstek mojego syna, o ile oczywiście będzie chciał go nosić. Może to mój brak zrozumienia do funkcji oferowanych przez te urządzenia, a może brak chęci do rozszerzenia swojego smartfona o dodatkowy ekran na zegarku, ale gdyby ktoś wtedy zapytał mnie "czy smartwatch jest potrzebny?" odpowiedziałbym, że nie. To po prostu kolejny gadżet.

Dopiero Apple Watch zmienił moje postrzeganie smartwatcha

W recenzji bardzo udanego zegarka Oppo Watch wspomniałem, że dobry smartwatch to taki, który nosi się na nadgarstku i nie trzeba sobie tego w żaden sposób tłumaczyć. Myślę, że Apple udało się zrobić to, czego nie udało się pozostałym producentom - ich zegarek jest po prostu elementem ekosystemu, który świetnie się w niego wpasowuje i stanowi jedną z jego składowych. Nie zamierzam tu w żaden sposób zachwalać tego urządzenia, bo absolutnie nie jest idealne. Jednocześnie muszę się do czegoś przyznać - bo blisko roku z Apple Watch na nadgarstku, wszystkie klasyczne zegarki poszły w odstawkę, a dla mnie ten sprzęt stał się tak samo potrzebny jak smartfon - choć przecież mogę zrobić na nim o wiele mniej i wersja WiFi jest od smartfona bardzo zależna.

Do czego potrzebny jest mi smartwatch?

Teoretycznie wszystko da się też zrobić na smartfonie, ale smartwatch jest dla mnie wygodniejszy i bardziej naturalny. A pot to jest przecież technologia, by oprócz ratowania życia, wprowadzania bezpieczeństwa na drogach czy wysyłania nas w kosmos, potrafiła też uprzyjemnić i ułatwić nam życie.

  • Płatności zbliżeniowe

Moment, w którym zacząłem płacić smartfonem był dla mnie tak przełomowy jak kiedyś wprowadzenie w większości większych sklepów możliwości płacenia kartą. Smartfon jest zawsze w kieszeni, więc portfel z kartami już tam być nie musi. Mniejszym, ale jednak, przełomem było dla mnie również rozpoczęcie płatności zegarkiem (w moim przypadku Apple Watch z Apple Pay, ale świetnie działało to również w Oppo i płatnościach Google). Jestem w sklepie, nie wyciągam smartfona z kieszeni, naciskam jeden przycisk, przykładam zegarek do terminala i tyle. Super wygodne. Szczególnie teraz, w czasach koronawirusa gdzie niekoniecznie chcę jeszcze grzebać kieszeniach i później doczyszczać smartfona po wyjściu ze sklepu.

  • Monitorowanie aktywności fizycznej

Żaden ze mnie sportowiec, ale "coś tam ćwiczę". Nie na tyle dużo, by inwestować w profesjonalne czy półprofesjonalne zegarki sportowe. Ale na tyle dużo, by chcieć rejestrować swoją aktywność, mieć do niej później wgląd, liczyć kalorie by odpowiednio ułożyć sobie posiłki. Totalnie wkręciłem się też w "gramifikację" w postaci zamykania trzech okręgów aktywności w zegarku. Udało mi się to zrobić każdego dnia od zakupu i mam z tego frajdę. Tak samo jak ze zdobywania specjalnych okazjonalnych odznak. Teraz akurat poluję na 13 dni z 200% "wyćwiczeniem" puli kalorii do spalenia. Czasem rywalizuję ze znajomymi, zawsze to jakiś dodatkowy motywator kiedy pada deszcz, a bieganie to ostatnie, co chciałbym akurat robić.

  • Powiadomienia

Pierwsze 2 tygodnie zegarek wciąż wibrował mi na nadgarstku, później wyłączyłem 90% powiadomień klonowanych z telefonu. Zostawiłem tylko te najważniejsze, kluczowe dla mojego dnia. I nie ma znaczenia gdzie zostawiłem smartfona, czy ładuje się na szafce obok, czy leży w kuchni lub w łazience. Kiedy zadzwoni telefon lub dostanę ważną wiadomość, powiadomienie od razu wyświetli mi się na nadgarstku - bo zegarek mam ze sobą częściej niż smartfon.

  • Obsługa odtwarzacza muzyki

AirPods Pro nie mają żadnej regulacji głośności. Trzeba to robić z poziomu telefonu lub...zegarka. Tak się do tego przyzwyczaiłem, że mają słuchawki w uszach zmieniam na zegarku utwory, głośność, playlisty - sprawdzam też co akurat leci kiedy jest to coś nowego z listy, której sam nie robiłem. Nie wyciągam do tego telefonu z kieszeni, co przydaje się najmniej latem, a najbardziej kiedy sprzęt jest głęboko w kieszeni, dodatkowo przykrytej kurtką. Niby drobiazg, a jednak poprawia taki codzienny komfort korzystania ze streamingu audio.

  • Budzik

Tak, śpię w Apple Watch. Nie jestem osobą, której nie budzi normalny budzik czy sygnał ze smartfona, ale jednak zwyczajnie lubię kiedy zegarek wibruje mi na nadgarstku i wybudza ze snu. Mam go też obok siebie i nie muszę wstawać żeby wyłączyć budzik. W Apple Watch boli mnie akurat brak monitorowania snu. Niby to nic nie daje, a jednak we wszystkich wearables, które posiadają taką funkcję, chętnie zaglądam w statystyki.

Jak sami widzicie nie są to rzeczy do życia niezbędne. Ale mając to wszystko w zegarku, który cały czas jest na nadgarstku, moja nerdowska codzienność jest zwyczajnie wygodniejsza. A o to moim zdaniem też chodzi w świecie technologii. O moją wygodę. I myślę, że kolejny rok też spędzę ze smartwatchem na nadgarstku, a Apple Watch stał się jednym z elementów, przez który w najbliższych latach nie wrócę do Androida i zostanę w ekosystemie Apple. Bo to po prostu dobrze działa.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: