2

Dmuchane lale już były, czas na skutery

Poimo to jeden z tych wynalazków co do których nie wiadomo co myśleć za pierwszym razem. Czy to żart? A może oni tak na serio? Japońska odpowiedź na zgiełk współczesnego miasta.

Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Poimo (Portable and Inflatable Mobility) to zacząłem się zastanawiać jaka potrzeba za tym stała. Pojazd wymyślony w Japonii (no bo gdzie indziej ktoś by wpadł na taki pomysł?) ma służyć do szybszego i łatwiejszego przemieszczania się po mieście. Nim przejdę do dalszej dyskusji na temat tego wynalazku obejrzyj poniższy film.

No i co o tym myślisz? Pojazd został wykonany z termoplastycznego poliuretanu (TPU). Do całej konstrukcji otrzymujemy zestaw dodatkowych elementów takich jak: uchwyty, koła, baterie i silnik. Oto jak widzi to zespół, który go opracował:

We envision „Soft Mobility,” which is a new type of personal mobility made of soft, lightweight, and inflatable materials. A soft body enables safer user interactions with pedestrians and drivers; the lightweight and inflatable properties allow the users to easily carry it as a „portable device,” by deflating, folding, and packing it into, for example, a backpack. As embodiment of such soft mobility, we prototyped „poimo” (POrtable and Inflatable MObility).

Trzeba przyznać, że w tym szaleństwie jest metoda. Pojazd jest elektryczny i cichy dzięki czemu nikomu nie będziemy zakłócać spokoju. Jest też mały co sprawia co znacząco zwiększa jego mobilność. Można go napompować w niecałą minutę, elementy są proste do montażu, a całość waży jedynie 5.5kg. Strach go tylko zostawić przed sklepem bo zaczepić nie ma o co i każdy może go szybko złapać pod pachę i uciec.

Projekt jest odpowiedzią na bardzo silny i dynamiczny rozwój środków transportu prywatnego: rowery miejskie, elektryczne hulajnogi, itp. Jednak czy jest to coś z czego naprawdę chcielibyśmy korzystać?

Poimo to spory bagaż

Zaprezentowany filmik wygląda naprawdę obiecująco. Zdejmujemy plecak, rozkładamy, podpinamy kompresor, wpinamy dodatkowe elementy i jedziemy! Wygląda to pięknie, ALE jest kilka „ale”. Po pierwsze, gdzie cały ten dodatkowy sprzęt nosimy? Możliwe, że plecak jest idealnie przygotowany i na wszystko są dodatkowe przegródki. Kolejne pytanie jakie się nasuwa to czemu musimy mieć zewnętrzny kompresor? Przecież mógłby to być element całej konstrukcji. Co ze wsparciem dla nóg? Jego brak sprawia, że nikt na tym raczej większego dystansu nie pokona, no chyba, że zostanie do tego zmuszony.

Oczywiście sam koncept jest bardzo ciekawy. Lekkie środki transportu miejskiego to odpowiedź na coraz to bardziej zatłoczone ulice. Sam osobiście zjeździłem wiele kilometrów na rowerze czy elektrycznej hulajnodze i to naprawdę doskonały sposób na przemieszczanie się. Oczywiście deszcz i śnieg stanowią spore wyzwanie, ale patrząc na ostatnie lata, pogoda (żeby nie powiedzieć klimat) są nam dość przychylne i bez problemu sporą część roku można spędzić bez wsiadania do auta czy nawet autobusu.

Prototyp został opisany w ramach publikacji naukowej na ACM CHI Conference of Human Factors in Computing Systems co oznacza, że póki co jest to projekt czysto koncepcyjny i do komercyjnego wdrożenia daleka droga. Chciałbym żeby ekipa wyszła z tym do szerszego grona, przygotowała kilka działających egzemplarzy i sprawdziła czy to naprawdę ma sens. Póki co tylko ciekawostka, ale bardzo obiecująca.