80

Dlatego właśnie nie zamawiam firm kurierskich do doręczania moich paczek

Wiem, że to trudny okres, wszyscy są zestresowani i zdenerwowani, do pewnego momentu więc spokojnie znosiłem kolejne swoje przejście z firmą kurierską. Cierpliwość jednak kiedyś się kończy.

Nadal nie chcę robić jakiejś wielkiej afery, ale uznałem, że trzeba o takich rzeczach pisać, bo być może z czasem pozwoli to firmom kurierskim na dopracowanie odpowiednich standardów przy doręczeniach paczek tak, aby wszyscy mogli być zadowoleni, zwłaszcza klienci oczekujący na swoje paczki.

Od kilku lat zawsze, kiedy tylko mogę, czyli kiedy mam na to wpływ zamawiam paczki z doręczeniem ich do Paczkomatów, nie zdarzyła mi się jeszcze nigdy w związku z tym jakaś nieprzyjemna sytuacja. Nikt do mnie nie wydzwania, nie zmienia terminów czy miejsca doręczenia – zamawiam towar w sklepie, następnego dnia, maksymalnie po dwóch dniach paczka ląduje w Paczkomacie, dostaje push na telefon, 3 minuty na nogach i mam paczkę w domu.

Jak jest z kurierami? Już raz narzekałem na nich w jednym wpisie, kiedy dzieliłem się swoimi dotychczasowymi doświadczeniami z firmami kurierskimi. Jednym ze zdarzeń, było wrzucenie przez kuriera FedExu mojej paczki do śmietnika przez lufcik w drzwiach – bez dzwonka do drzwi czy telefonu.

Pal licho tę paczkę, to były buty. Świeża sprawa z początku tego roku. Czekałem na laptopa, w domu, pracuje zdalnie, doręczenie miało być danego dnia, więc nie wyjeżdżałem nigdzie. Paczka nie dotarła do moich rąk, za to mogłem sobie ją odebrać wynosząc śmieci. Znowu to samo, inna firma kurierska DHL. Bez dzwonka do drzwi i telefonu. Na szczęście nic się nie stało ze sprzętem.

Kolejne zdarzenie z dzisiaj, tutaj również nie miałem wpływu na wybór formy doręczenia. Padło na inną firmę kurierską DPD. Zamówiłem kartę SIM do Orange Flex 9 czy 10 marca. Do rąk kuriera trafiła 11 marca, od tego czasu magazynowali ją z dnia na dzień. Czekałem cierpliwie do 16 marca, coby ktoś sobie o niej przypomniał zmieniłem wieczorem termin doręczenia na 17 marca pomiędzy 10 a 14, idealny czas na doręczenie dla firmy kurierskiej.

Nic takiego nie nastąpiło, za to 18 marca zadzwoniła do mnie pani z DPD, radośnie informując mnie o tym, że mają moją przesyłkę i doręczą ją 19 marca w godzinach porannych (to jest ta druga adnotacja o umówieniu późniejszego terminu doręczenia). Jeśli chcę ją odebrać dziś, mogę to zrobić osobiście w siedzibie firmy.

Co się stało dziś rano? Dostałem SMS-a od DPD, że paczka została przekazana kurierowi, podali numer z prośbą o skontaktowanie się z nim i umówienie formy i miejsca odbioru. Ok. Dzwonię, podaję swoje imię i nazwisko i adres doręczenia, a kurier mi mówi, że to pomyłka, bo to nie jego rejon. Jednocześnie uparcie dopytywał mnie o inny adres doręczenia, czy może jestem w pracy w innej lokalizacji.

To wzbudziło moje podejrzenia i zadzwoniłem do centrali. Konsultant po sprawdzeniu mojego numeru przesyłki, również podał ten numer telefonu kuriera, obiecał do niego zadzwonić i poprosił bym poczekał na linii. Po kilku minutach w słuchawce słyszę już nie konsultanta, tylko rzeczonego kuriera, który przyznał się, że ma moją paczkę jednak, ale pobrał ją przez pomyłkę i dziś nie dostanę tej paczki. Zwyczajnie mnie okłamał za pierwszym razem.

A co wprowadził w systemie? Oczywiście, że przesyłka niedoręczona – odbiorca nieobecny. Żeby było śmieszniej, kilka godzin później dzwoni do mnie inny kurier DPD, z innego numeru telefonu i podaje mi inne dane osobowe, z innym adresem doręczenia i pyta czy to ja.

Tak więc mój numer telefonu krąży już od kuriera do kuriera, mija już ponad tydzień, a paczka znowu wraca na magazyn. Nie polecam.