41

Dlaczego Ubuntu straciło pozycję lidera?

Jan Rybczyński pisał wczoraj, że Ubuntu traci pozycję lidera i – według DistroWatch – Mint szybko i skutecznie podbiera mu użytkowników. Jako że sam korzystam z Ubuntu (aktualnie 11.10), co najmniej od wersji 7.04, mam bardzo sprecyzowane zdanie dlaczego. Canonical postanowiło zbudować na bazie Ubuntu mainstreamowy system, ale po drodze zgubiło to co dla linuxiarzy […]

Jan Rybczyński pisał wczoraj, że Ubuntu traci pozycję lidera i – według DistroWatch – Mint szybko i skutecznie podbiera mu użytkowników. Jako że sam korzystam z Ubuntu (aktualnie 11.10), co najmniej od wersji 7.04, mam bardzo sprecyzowane zdanie dlaczego. Canonical postanowiło zbudować na bazie Ubuntu mainstreamowy system, ale po drodze zgubiło to co dla linuxiarzy najważniejsze. Możliwość zabawy z systemem i fakt, że po wstępnej konfiguracji „po prostu działa”. Przyszłość tej dystrybucji zalezy teraz od tego, czy Canonical uda się szybko wykroić nową niszę pomiędzy Windows i MacOS, a innymi dystrybucjami Linuxa.

Jedną z moich ulubionych form prokrastynacji :) zawsze było tuningowanie mojego Ubuntu – gdzieś do wersji 11.04, która drastycznie ograniczyła swobodę eksperymentujących i przydatność gigantycznej bazy wiedzy zgromadzonej w sieci – wdrażając interfejs Unity. Mimo to, dla użytkownika, który ma coraz mniej czasu na zabawę, a potrzebuje działającego systemu, nie było to większym problemem – im dłużej korzystam z Unity tym bardziej jestem przekonany, że to właściwy kierunek. Miks koncepcji z MacOS, Linuxa i Windows, który przyspiesza pracę i ułatwia nawigację po systemie, na dokładkę „sprzedając” to w bardzo atrakcyjnej wizualnie formie.

Problem w „uMACowieniu” Ubuntu sprowadza się do tego, że większość znanych mi użytkowników Linuxa bardzo ceni sobie możliwość głębokiego ingerowania w system, a – zwłaszcza – interfejs użytkownika. Nowe podejście oznacza, że system będzie wygodniejszy dla przeciętnego użytkownika, a bardziej oporny dla zaawansowanego. Który – jak widać na DistroWatch – głosuje nogami przeciw takiej ewolucji. Jednak wspomniane wyżej zmiany, to tylko mała część historii.

Moneta dla przewoźnika

Tuż po wydaniu 11.04, z początkiem maja, narzekałem na to, że nadchodzącą rewolucję prześladują setki drobnych błędów i spali to sam w sobie dobry pomysł na dalsze ułatwianie normalnym ludziom korzystania z systemu. W porównaniu z 11.04, wersja 11.10 była dużym krokiem do przodu, a kolejne aktualizacje systematycznie poprawiają sytuację, jednak 8 listopada na G+ i tak puściły mi nerwy.

Chrome – zawsze pożerało sporo pamięci, ale ostatnio jest gorzej. Do 150mb dla zakładki/procesu.
Zeitgeist-daemon – jeśli szybko czegoś nie zrobią, i dalej indexowanie będzie pożerało 400mb ram to się wścieknę.
npviewer.bin – wrapper dla flasha w systemach 64bit – ok, pewnie można zwalić na Adobe. Do 200mb.
compiz – 200mb.
ubuntuone-syncdaemon – 100mb srsly?
unity-panel-service – 90mb srsly?
empathy – 120mb srsly? GG ma konkurencje?

Efekt: 4GB RAM, które wystarczało idealnie pod 10.04, 10.10 w 11.04, 11.10 po 6+ godzinach pracy dane zaczynają być przerzucane na swap co powoduje, że pracuje się jak na zarośniętym Windowsie. Fck.

1,3-1,4 GB na sam system. Za czasów 10.04 – 700mb.

Wcześniejsze wersje radziły sobie swobodnie z moimi najsłabszymi komputerami, a psuły się tylko wtedy, gdy grzebiąc w bebechach systemu zrobiłem coś głupiego. 11.04 i 11.10 zachowują się czasem jak Windows po roku pracy z nieuważnym userem i odbierają fun z głębokiej personalizacji systemu. Za dwie wersje, wyewoluują we wspaniały system – jednak sztywne trzymanie się harmonogramu wydań zaowocowało fuckupem, który do tego czasu może zniszczyć pozycję Ubuntu wśród linuksiarzy, jeszcze zanim Canonical wykroi dla niego nową niszę bliższą normalnemu użytkownikowi, którego nie podniecają czarne okienka terminalu.

Nie wiem, czy dało się tego potknięcia uniknąć, ale z pewnością pomogłoby to Ubuntu utrzymać się „na topie” w oczekiwaniu na zbliżające się czasy, gdy pytanie nie będzie brzmiało: „jakiego systemu używasz?” tylko „jakiej przeglądarki?”. A to jedyna szansa, aby Ubuntu trafiło w mainstream.