23

Disqus na iOS – kto takiego bubla dopuścił do AppStore?

Disqus to świetne narzędzie outsourcing'owe, jeśli chodzi o komentarze. Temu zaprzeczyć nie mogę - jeden login wystarczy, by móc udzielać się na kilku blogach i nie logować się za każdym razem do każdego z nich. Dodatkowo, powiadomienia z innego mogę odczytać na każdej stronie, która Disqusa obsługuje. Dla użytkowników to wygoda. Dla właścicieli - brak zapychającej się bazy. Ale nie wszystko z Disqusem jest w porządku.

Disqus i jego aplikacja mobilna. W sumie byłoby lepiej, gdyby jej nie było na iOS

O ile dobrze pamiętam, wersja dla Windows Phone / Windows 10 Mobile (to właśnie ta platforma otrzymała go jako pierwsza!) sprawowała się po prostu przyzwoicie, choć nie pamiętam, żebym jej stawiał ołtarzyki z zachwytu. Była po prostu taka, jaką być powinna. I pozwalała na to, na co pozwalać musiała. Nic więcej. Natomiast, kiedy zainstalowałem tę dla iOS, miałem wrażenie, że jej twórcy robią sobie ze mnie żarty. I to nieśmieszne, niestety.

Bo powiedzcie mi, czy aplikacja mobilna do przeglądania treści (tak, komentarze to treść, nierzadko ciekawsza niż same artykuły) ma prawo działać wybitnie uznaniowo? Disqus na iOS cechuje się tak daleko posuniętą niestabilnością, że przekracza to nawet moją – jak mówią – sporą cierpliwość. Ta lubi się wyłączyć przy uruchamianiu – czy to ją wywołam z menu głównego, czy też z paska powiadomień. Co więcej? Jest niesamowicie powolna – załadowanie wpisów w ekranie Home mimo świetnego połączenia z Internetem będzie trwać tyle samo, czyli wieki.

disqus

I wisienka na torcie – powiadomienia w aplikacji. Nawet, jeżeli naciśniemy jedno z nich, nie zostaniemy przeniesieni do wątku, którego dotyczy na przykład odpowiedź. Ukaże się nam tylko dyskusja, a Ty, użytkowniku – szukaj wiatru w polu. Zanim dokopiemy się do komentarza, którego powiadomienie dotyczy (w grubszych dyskusjach trwa to bardzo długo), to taka zabawa nam się znudzi i pójdziemy sobie gdzie indziej. Byle dalej od Disqusa.

Ale Disqus ma jeszcze inne problemy

Od pewnego czasu widać, że usługodawca niekoniecznie ma pomysł na siebie. Nominalne przeznaczenie platformy okazało się być jego ograniczeniem – mimo chęci wprowadzenia komentarzy sponsorowanych, czy też stworzenia „społecznościowego grona dyskusyjnego”, nie widać realnych szans na dalszą monetyzację platformy. Spełnia ona swoje podstawowe zadanie, jednak nie oznacza to nic dobrego dla jej twórców, którzy z pewnością oczekują od niej wymiernych korzyści. Sam Disqus od dłuższego czasu nie rozwija się w żadnym kierunku, a słabe aplikacje mobilne tylko ten fakt potwierdzają. Usługa, która zyskała tak potężny sukces w kręgu mediów nie może odpuszczać sobie elementarnych rzeczy, żeby móc myśleć o tych bardziej skomplikowanych.