Felietony

3 powody, dla których żałuję że Disney+ w Polsce dopiero za rok

KK
Konrad Kozłowski
37

Nie takich wieści spodziewaliśmy się w kontekście premiery Disney+ w Polsce, ale przyszłoroczny termin wydaje się niezagrożony. Co nam umknie do tego czasu?

Lista zaległości ciągle rośnie

Od premiery serialu "The Mandalorian" miną w listopadzie dwa lata, a zanim Disney+ zagości w Polsce będziemy mieć za sobą kolejne kilka miesięcy. Przegapiliśmy już dwa pełne sezony serialu i całkiem prawdopodobne jest, że debiut 3. sezonu także przejdzie nam koło nosa, skoro wejście Disney+ do Polski planuje się na lato 2022 roku.

Z jednej strony obecność polskiej wersji filmów i seriali na Disney+ (napisy oraz dubbing) może nas cieszyć, bo w momencie wejścia do Polski spodziewamy się dostępności w pełni spolszczonej wersji serwisu. Istnienie lokalnych wersji nawet dla rynków, gdzie usługi nie ma, wprowadza jednak pewną konsternację, bo wychodzi na to, że np. polscy widzowie poza granicami Polski bez przeszkód oglądają nowości, a my nad Wisłą musimy obejść się smakiem.

A tytułów, które nam umykają jest coraz więcej, bo Disney+ nie zamierza się zatrzymywać pod względem produkcji i liczby premier - wymusza na nich to niejako konkurencja i jej dynamika działań, bo Netflix, Prime Video czy HBO Max ani myślą zwalniać tempa.

Nie jesteśmy na bieżąco z uniwersum Marvela

O ile "The Mandalorian" czy nadchodzące serial Star Wars mogę nie wpływać w tak dużym stopniu na znane nam lub nadchodzące produkcje, o tyle uniwersum Marvela jest wystarczająco hermetyczne, a seriale i filmy ze sobą powiązane, że polscy widzowie tracą naprawdę wiele. Opóźniona premiera kinowa "Czarnej Wdowy" wprowadziła delikatny zamęt, ponieważ to ten film miał otworzyć nową fazę MCU, a "WandaVision" czy "Loki" ją kontynuować.

Stało się inaczej i pełen obraz wydarzeń będzie dla wielu widzów, w tym z Polski, niedostępny jeszcze przez kilkanaście miesięcy, a przecież przed nam sporo nowości, które zapewne oglądałoby z większą przyjemnością mając już wiedzę z nowych seriali debiutujących na Disney+.

Dynamika zapoznawania się z katalogiem Disney+ w Polsce i kilku innych krajach będzie więc nieco zaburzona, a dodatkowo szanse na hybrydowe premiery w kinach i online są w naszym kraju wręcz iluzoryczne. Żadna z sieci kin nie chce takich praktyk szeroko komentować, natomiast dystrybutorzy chyba w ogóle nie dopuszczają myśli nie tyle na temat hybrydowych premier, co nawet skrócenia okna czasowego zanim film trafi na VOD. Disney+ korzysta z takich praktyk na wybranych rynkach i wyniki były nawet zadowalające, a mimo to nie potrafimy sobie wyobrazić wykupu dostępu do filmu z kina za ok. 100 zł, prawda?

Nadchodzące premiery Disney+

Pomimo powyższego nagłówka zacznę od niedawnych premier na Disney+, czyli seriali "Monsters at Work" ("Potworna robota") oraz "Bad Batch", których nieobecności w Polsce nie mogę odżałować. Pierwszy z nich pozwala nam wrócić do genialnego świata z "Potworów i spółki", a drugi wpasowuje się w znane historie ze świata Star Wars i stylistykę świetnych "Wojen Klonów".

Pod koniec roku widzowie dostaną prezent pod choinkę w postaci drugiego serialu aktorskiego rozbudowującego uniwersum Gwiezdnych Wojen, bo nadchodzi premiera "The Book Of Boba Fett", gdzie tytuł zdradza nam głównego bohatera serii, a przed końcem 2021 na Disney+ zawitają jeszcze dwa nowe seriale Marvela - "Hawkeye" oraz "Ms. Marvel". Bez konkretnych dat premier jest jeszcze kilka tytułów, w tym "Night At The Museum: Kahmunrah Rises Again" przywracający na ekran uwielbianą serię "Noc w muzeum".

W przypadku marnej pogody lato 2022 będzie więc idealnym okresem na nadrabianie solidnej listy zaległości, ale wciąż nowych i niedostępnych dla Polaków treści jest tak wiele, że nawet dobrze rozplanowane seanse potrwają najpewniej do jesieni lub zimy przyszłego roku. A przecież nie wzięliśmy jeszcze pod uwagę premier zaplanowanych (i nieogłoszonych) na pierwszą połowę 2020 roku...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: