13

DiCaprio zgarnął Oscara – dla niektórych w Internecie „kończy się śmieszkowanie”

Nie, nie. Nie będziemy streszczać tego, co działo się na tegorocznej gali. Wszyscy już zapewne wiecie, że DiCaprio po "latach starań" wreszcie zdobył statuetkę, której życzył mu praktycznie cały Internet. W ostatnich latach był od tego o włos i wydawało się, że tak zostanie już do końca jego kariery, że Akademia co i rusz będzie wynajdować kolejne powody, dla których Leo nie powinien wznieść statuetki do góry. A jednak, udało się. Spełniła się wola Internetu.

DiCaprio? Oscar? Wola? O co tu chodzi?

Polacy mają swojego Kwejka, świat natomiast ma 9GAG-a. Na tym serwisie przesiaduję wtedy, gdy żywnie nie mam co robić i potrzebuję na chwilę się „wyłączyć”, zrobić coś bardzo niezobowiązującego. Mimo wszystko, 9GAG również okazał się być dla mnie pożyteczny, interesują mnie opinie Internautów, nastroje, a te wyrażane są na różne sposoby. Owszem, można czytać komentarze w Internecie, można sprawdzać wyniki sond. Można przeglądać i 9GAG-a, wrzucane tam treści obrazkowe to nic innego, jak lustro nastrojów użytkowników Sieci. Im bliżej było Oscarów, tym więcej wrzucano tam rzeczy związanych z DiCaprio i oscarową galą. Internauci życzyli mu, by „wreszcie zdobył tę statuetkę”, niektórzy natomiast martwili się, że jak już ją otrzyma, memy dotyczące jego braku powodzenia w tej kwestii przestaną być aktualne. Naturalnie, gdyby Leo statuetki nie otrzymał w nocy, podniósłby się potężny raban i m. in. 9GAG zalałby się po raz kolejny obrazkami i GIF-ami, gdzie DiCaprio nie wygląda na zadowolonego z obrotu spraw.

9GAG żyje własnym życiem i steruje trendami. Wskazuje na to, co ważne, co warte uwagi, orzeka o tym, co jest aktualnie śmieszne i kto jest na fali. Sporo treści wrzuca się na temat John’a Ceny, niegdyś bardzo lubiano mem ze „smutnym Keanu”, obecnie wszystko kręci się wokół gali i innych, ciągle popularnych typów treści na 9GAG-u. Jako platforma międzynarodowa w pewnym sensie pozwala oswoić się ze stereotypami w ciekawych dyskusjach nt. popularnych osób w danym kraju. Użytkownicy mogli wskazać na osobę, z którą najbardziej kojarzy się dane państwo. I tak oto Austriacy oprócz Schwarzeneggera wskazywali Hitlera i Fritzla. Kanadyjczycy na Biebera, Polacy na Jana Pawła II, a Rosjanie na Putina. Gruzini wybierali… Stalina. Oczywiście, wszystko w oparach żartu. Ktoś mi zarzuci, że ta społeczność jest głupia, płytka i niewarta jakiejkolwiek uwagi. Otóż nie – w bogactwie ubogości, jaką oferują podobne serwisy można wyciągnąć naprawdę sporo. Spójrzcie na mikroblog Wykopu.

O ile Kwejk to kaleka kalka 9GAG-a, tak nasz Wykop może się pochwalić dojrzałą (w sensie definicyjnym) społecznością, która nie tylko przyjmuje pewne obce wzorce, ale i tworzy własne, do nich dostosowuje styl komunikacji wewnątrz i wymaga dostosowania się do utartej kodyfikacji osobom wdrażającym się w platformę. Cały czas funkcjonuje „usuń konto” jako zwrot stawiany na równi popularnemu w „polskiej łacinie” wyrażeniu namawiającego oponenta do tego, by szybko się ulotnił.

To, jak funkcjonuje społeczność jest ściśle związane z jej siłą. Kwejk społeczności nie ma, więc trudno mówić o tworzeniu trendów. W tym bliższy temu stanowi jest Wykop, gdzie nie dość, że to właściwie użytkownicy trzymają władzę nad tym, co dzieje się na stronie głównej, to w dodatku orzekają o tym, co jest fajne i co nie. Mikroblog to miejsce mniej lub bardziej merytorycznych, czasami bardzo specyficznych dyskusji na ważkie tematy. Wykop „zwalcza” osoby i organizacje „lewicujące”, nie po drodze mu z KOD, a nawet z obecną partią rządzącą, skłaniając się ku ideom stricte liberalnym.

Wątek Wykopu to również kawałek historii Lecha Wałęsy, który tam udziela się dosyć często przy okazji udowadniając, iż nie rozumie on do końca istnienia idei serwisu. Posiada tam oficjalne konto (będące pozostałością po Blipie), wrzuca tam swoje oświadczenia, zdjęcia – ostatnio tym częściej im bardziej rozwlekano sprawę dokumentów gen. Kiszczaka. Na mikroblogu b. Prezydent RP zarzekał się, że znalezione dokumenty to fałszywki, a on nigdy nie brał pieniędzy od Służby Bezpieczeństwa PRL. Społeczność Wykopu już wydała wyrok, który właściwie przedstawia Prezydenta w roli kłamcy lustracyjnego.

Siła Internetu

No i co? DiCaprio zdobył statuetkę. Ludzie wiwatują, bądź płaczą, że „skończyły się żarty”. Wykopowicze też mają „swoje święto”, jednak obecnie co innego zaprząta głowy użytkownikom tego serwisu. Wykop podjął decyzję o bardzo ważnym kroku w kontekście ostatnich wydarzeń politycznych i dziś o godzinie 10:00 odbyło się AMA z byłym prezydentem o niejasnej przeszłości lustracyjnej. Zapis z AMA dostępny jest tutaj – niech to będzie jeden z dowodów na to, że internetowe społeczności mają ogromną siłę.

A Leonardo serdecznie gratuluję.

Grafika: 1, 2, 3 (MEDEF @ Flickr)