79

Demokracja nie działa – rzecz o Apple, gnieździe słuchawkowym i petycji

Tragedia. W nowym iPhone’ie braknie gniazda słuchawkowego. W sumie, to dla mnie również jest nie do pomyślenia, choć mój punkt siedzenie powinien wypaczać punkt widzenia z tego powodu, że od dawien dawna nie korzystałem z gniazda słuchawkowego – wszystko dzieje się bezprzewodowo za pomocą słuchawek Bluetooth. Nie narzekam – jakość świetna, wygoda ponad wszystko, ale… […]

Tragedia. W nowym iPhone’ie braknie gniazda słuchawkowego. W sumie, to dla mnie również jest nie do pomyślenia, choć mój punkt siedzenie powinien wypaczać punkt widzenia z tego powodu, że od dawien dawna nie korzystałem z gniazda słuchawkowego – wszystko dzieje się bezprzewodowo za pomocą słuchawek Bluetooth. Nie narzekam – jakość świetna, wygoda ponad wszystko, ale… nie wyobrażam sobie brak gniazda słuchawkowego. Tak po prostu.

Paweł pisał o tym, że zlikwidowanie gniazda słuchawkowego to poroniony pomysł. Istotnie – nie każdy jest zwolennikiem odsłuchu muzyki przez interfejs Bluetooth, niektórzy wolą kabel, a i trzeba pamiętać, że słuchawki Bluetooth są przeważnie droższe od tych pracujących po kablu. Co więcej, te, które oferują naprawdę dobrą jakość dźwięku kosztują kilkaset złotych. Aspekt ekonomiczny jest bardzo ważny w tym kontekście i trudno od niego uciec.

Z powyższych powodów pewna grupa użytkowników zirytowała się mocniej, niż reszta i postanowiła wpłynąć na Apple petycją. Kiedy tylko o tym usłyszałem, roześmiałem się. Rządy ludu w potężnej korporacji – dobre sobie. Ktoś zaraz powie, że przecież Microsoft oddał w ręce ludu Windows 10 za pomocą programu Windows Insider – nie chodziło tam jednak o kluczowe elementy. Jestem w stanie stwierdzić, że była to raczej ułuda posiadania władzy nad tym, co dzieje się w systemie – wielu dobrych pomysłów społeczności Microsoft i tak nie uznał za przydatne – w końcu jest to system Microsoftu. A iPhone jest produktem Apple’a i tylko Apple’a. Nie fanów Apple.

iphone-933434_1280

Pisanie petycji, w której mówi się firmie technologicznej, że nie podobają się nam jej plany jeszcze przed pojawieniem się urządzenia na rynku to dowód na dwie rzeczy. Po pierwsze – Apple to dla niektórych naprawdę religia, skoro potrafią bazując na pogłoskach wywołać ogólnosieciową histerię. Po drugie… Apple może nie wywołuje już takich emocji na konferencjach, ale amazing dobrze się trzyma i jeszcze długo, długo nie przestanie być tak nośny jak obecnie. Cóż.

Dla popierających petycję mam dobrą radę

Jeżeli Apple ma wyrzucić gniazdo słuchawkowe w iPhone’ie 7, to i tak to zrobi. Wyobrażam już sobie, jak pracownicy Apple czytają te postulaty i z nich się zwyczajnie śmieją. Albo z tego powodu, że i tak uznają jack’a 3,5 mm za relikt przeszłości, albo dlatego, że wcale nie planują jego uśmiercenia. W każdym razie – głupia jest ta petycja, po prostu. Dajcie Apple umoczyć buty w kałuży, niech im się coś nie uda, niech przegną i przekonają się, że łaska konsumentów na pstrym koniu jeździ. Nie dlatego, że Apple nie lubię i „hejtuję” przy każdej możliwej okazji. Ba, z iPada korzysta mi się najlepiej jeżeli chodzi o jakiekolwiek tablety, iPhone to dla mnie cały czas ogromna pokusa… nie chodzi o moje osobiste „przekonania” względem technologii. Ale bądźmy w porządku. Jak coś głupiego ma zrobić Samsung, HTC, Microsoft i dowiadujemy się o tym nieco wcześniej – nikt nie tragizuje, nikt nie pisze petycji, nie ma lamentów. Ludzie dają im się sparzyć (albo i nie), a następnie ich działania weryfikuje rynek. A Apple? Zdziwicie się kiedyś, jeżeli uważacie, że ta firma jest nie do ruszenia, a jej fani to stado tępych baranów, którzy i tak wydadzą niebotyczne pieniądze za „zabaweczki”.

I co teraz? Zobaczymy jesienią – po pierwsze, nic pewnego nie wiadomo. Brak gniazda słuchawkowego może okazać się być kolejną chwytliwą plotką, w której próżno szukać prawdy. Po drugie – jak wykazałem powyżej – jeżeli Apple się na to zdecyduje, to zobaczmy jak na to zareagują konsumenci. Jeżeli to nie spowoduje buntu i kryzysu w Apple… i się przyjmie… to już nie wiem co musiałoby się stać, żeby w Cupertino zadziało się źle.

Grafika: 1, 2