28

DEMOCAMP East/West czyli o branży startupowej, inwestorach i miksowaniu konwencji.

Gościnny wpis Adama Zygadlewicza organizatora niedawno zakończonej konferencji DEMOCAMP East/West Oj bardzo dużo się działo w tym roku! Piątkowa agenda Democampu to trzy prezentacje zaproszonych Gości, które miały odpowiedzieć na pytanie jak zbudować świetny start-up. Odpowiedzi, które padły z ust osób reprezentujących odmienne, bądź co bądź, obozy (obserwator/inwestor kontra współtwórcy udanych start-upów) były jednak niemalże […]

Gościnny wpis Adama Zygadlewicza organizatora niedawno zakończonej konferencji DEMOCAMP East/West

Oj bardzo dużo się działo w tym roku! Piątkowa agenda Democampu to trzy prezentacje zaproszonych Gości, które miały odpowiedzieć na pytanie jak zbudować świetny start-up. Odpowiedzi, które padły z ust osób reprezentujących odmienne, bądź co bądź, obozy (obserwator/inwestor kontra współtwórcy udanych start-upów) były jednak niemalże identyczne…

– Skup się na wartości, którą dajesz użytkownikom a nie na „ficzerach”,
– Funkcjonalności nie tworzą (udanej) aplikacji, tworzą ją użytkownicy,
– Próbuj komercjalizować swój projekt najwcześniej jak się da – najlepiej już na etapie prototypu i brandu,
– Bądź gotowy na przestawienie swojego biznesu do góry nogami – do tego potrzebne jest odpowiednie podejście zw. z kosztami i zarządzaniem zespołem,
– Rozmawiaj z klientami bo to ich problemy – a nie swoje – masz rozwiązać,
– Ważny jest pierwszy kontakt więc pokaż w nim swoje kompetencje. Nie można wychodzić na rynek bez jakiegokolwiek przygotowania, planu, strategii i podstawowej wiedzy na jego temat,
– Liczą się liczby więc mierz wszystko i polegaj na nich a nie na wrażeniach,
– Zatrudniaj i nawiązuj współpracę tylko z tymi, którzy sprawiają, że twoja firma rośnie (jeśli nie stać cię na ich pensje – rozwiąż to opcjami na udziały)

Chcemy i umiemy się pokazywać.

Trwająca już od godziny 9:00 aż do 17:00 wystawa start-upów była w tym roku niesamowicie udana. Uczestnicy Democampu, przedstawiciele start-upowych mediów, przedstawiciele kapitału mogli dyskutować aż przy 26 stanowiskach! Startupowe stoiska jak w poprzednich edycjach były bardzo barwne i przyciągające – co ciekawe jest to chyba jedyna część democampu, która nigdy nie wymagała z naszej strony jakiegoś mentoringu, wysyłania wcześniejszych wskazówek czy zachęt do tego aby pokazywać się zachęcająco. Prezentacje na LCD, hostessy rozdające gifty…a nawet robot. Dyskusje na stanowiskach nie były przerywane nawet na czas emocji związanych z konkursem start-upów. W kolejnym roku zdecydowanie liczymy na ponad 100 takich stoisk. Democamp jako jedyny oferuje taką formułę i wygląda na to, że się ona bardzo podoba…

Konkurs start-upów.

W tym roku start-upy były zdecydowanie lepiej przygotowane, nie było niespodzianek w stylu „pięciominutowa opowieść o naszym zapleczu serwerowym”. Wielość konkursów, liczba krążących na blogach, serwisach społecznościowych linków do inspirujących prezentacji twórców udanych start-upów oraz – być może w jakimś stopniu – wysyłane przez nas streszczenie „Pitching Hacks” spowodowały, że poziom prezentacji był naprawdę wysoki. Skupienie na problemach, usłudze/produkcie, które je rozwiązują oraz jaka jest strategia monetyzacji to coś co pozwala sądzić, że prezentujące się zespoły chcą ze swoimi projektami rzeczywiście wyjść na Rynek. Niesamowicie cieszy nas mocny udział teamów z Litwy i to nie tylko dlatego, że prawie zmonopolizowali wyniki głosowań oraz dyskusje na temat start-upów ukierunkowanych globalnie… na pewno wpłyną pozytywnie na ambicje naszych zespołów i współpracę międzynarodową (przy okazji ogromne podziękowania dla Jaro Šatkeviča za ogromną pomoc).

Networking Party.

Co tu dużo pisać… Było epicko i nie ukrywam osobistej satysfakcji w tym zakresie. Ciągle nie mogę wrócić do pozwalającego efektywnie pracować wewnętrznego wyciszenia i odliczam dni do oficjalnego HD-video, które smaży Eventio. Już nawet nie pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałem fortepianowe covery Viki ale pamiętam, że wtedy mocno zapragnąłem posłuchać Jej na żywo bo jej wrażliwość muzyczna jest niesamowita. Jako, że chyba nikt (przynajmniej moje ulubione kluby muzyczne) nie zajął się zapraszaniem gwiazd YouTube do koncertowania w Polsce, zbliżał się democamp oraz rodził się budżet pozwalający na mentalne wyjście poza „na networking pójdziemy do pubu x na piwo” reszta to już tylko dogadywanie szczegółów z Viką i jej kanadyjskim managementem. Pierwszy raz w życiu podpisywałem w imieniu Fundacji „Performance Agreement” i analizowaliśmy o co chodzi w „Hospitality Rider” – to bardzo ciekawe doświadczenia dla kogoś z branży internetowej i aż się boję ewentualnego uzależnienia :)

Autokrytyka i po prostu krytyka

Część krytyki jest jak zwykle w pełni uzasadniona, część wynika z typowo polskiej mentalności i podejścia do życia. Tą pierwszą szczerze bierzemy sobie do serca, kodujemy w głowach aby nie powtarzać jej w kolejnej edycji, drugą troszkę ignorujemy z założeniem, że mamy własną wizję formuły, mamy własną wizję tego czym jest „the big picture” jeśli chodzi o polską branżę start-upową i nie mamy możliwości na tym etapie skutecznego jej wytłumaczenia – po prostu działamy – najwyżej za 10 lat uznamy, że wyszło „inaczej”.

Przykładem tego czegoś co ciągle jest niezrozumiałe jest „unconference”, które jest fundamentem i zasadniczą regułą barcampów – niestety nie w Polsce. U nas bez podania agendy ciężko namówić kogoś na przyjście „na networking”. Wymyśliliśmy pewien „hack” na to i zorganizowaliśmy pre-booking slotów prezentacyjnych, który niestety tylko utwierdził nas w tym jak dużo jest do zrobienia (ok. 95% ze zgłoszonych prezentacji pochodziło od prelegentów spoza Polski). Zakładając, że tak gęsto i często komentujemy na branżowych blogach, udzielamy się na serwisach społecznościowych w tematach branżowych strasznie to dziwi… Na barcamp w Londynie (event w 100% unconference czyli bez jakiekolwiek agendy) bilety rozeszły się w 2 minuty. My tam będziemy…

Miesiąc straciliśmy na rozmowy z PARPem. Mieliśmy ambitną wizję zorganizowania wystawy i specjalnego konkursu projektów 8.1 aby pokazać, że nie wszystko jest stracone i jest kilkanaście (a może i nawet kilkadzisiąt) dobrze rokujących projektów. Początkowo zarząd PARP bardzo mocno się pomysłem resuscytacji branżowego odbioru POIG zainteresował aby finalnie stwierdzić, że organizuje coś dokładnie takiego samego jak my w przyszłym roku… Szerszy komentarz pewnie jeszcze poczynię bo zaczynam dostrzegać kilka kuriozalnych schematów.

To co niewątpliwie cieszy…

Niesamowicie pomogły nam inne „barcampy”. Mocno cieszy fakt, że czasy odpowiedzi „nie wspieramy obcych inicjatyw”, które zdarzało nam się otrzymać na prośbę włączenia się w promocję mamy już od dawna za sobą! Jeśli chcemy rzeczywiście współtworzyć dobre warunki do wzrostu tej najmłodszej, najbardziej ambitnej i innowacyjnej części branży internetowej to musimy współdziałać! To że fajnie wypadnie wydarzenie X, jest wokół niego trochę „buzzu”, pozytywnie wpływa na całą „scenę”, otwiera nowe drzwi dla każdego rozgrywającego. Zatem wielkie podziękowania dla NetCamp, Auli, 3Camp, BoatCamp i wszystich którzy bardzo pomogli w promocji stoisk, konkursu i ogólnie rozumianego uczestnictwa.

Cieszy też dwa razy lepsza frekwencja, niezły buzz na twitterze – wykraczający poza twittujących na democampie uczestników w retwittem wpisu Antti Vilpponena na temat democampu przez Jasona Calacanisa na czele :-)

Democamp 2011.

Przede wszystkim liczymy na to, że tegoroczny Democamp ustalił pewną „markę”, która w przyszłym roku pozwoli nam zebrać odpowiedni budżet z co najmniej trzymiesięcznym wyprzedzeniem i organizacja nie będzie miała pracy po godzinach z przyspieszeniem do antygrawitacyjnych prędkości na 3 tygodnie przed eventem.

Ogromnie marzę aby tagline nazwy eventu czyli „East/West” miał jeszcze większe pokrycie w rzeczywistości – ciągle trzymam się wersji, że możemy być największym europejskim barcampem i formuła prawdziwego barcampu – jeśli chodzi o przepływ wiedzy, inspiracje, nawiązywanie kontaktów – nie ma sobie równej.

Ogromnie marzę abyśmy nie musieli przekonywać przez 2 miesiące fundusze inwestycyjne, że warto zainwestować w oficjalną wejściówkę na democamp. Ten event jest w dużej mierze po to aby fundusze miały idealne środowisko do wyluzowanych, zbliżających rozmów i nie chodzi tutaj o zawarcie „deala” (bo wiele ciekawych startupów na takich eventach się z różnych względów nie pojawia) ale takie zaprezentowanie się aby dany fundusz uchodził jako „grupa świetnych ludzi z którymi rozmawiałem i którzy mogą nam pomóc finansowo”.

Startupy rozmawiają na temat funduszy jak nie na barcampach to na blogach, mikroblogach; Rozmowa wg scenariuszu „Mam projekt i szukam dofinansowania. Z kim warto pogadać?” jest bardzo popularna w naszym środowisku. Odpowiedzi typu „oni chcieli mi zabrać ponad 50% i dać jakieś śmieszne pieniądze” też są bardzo popularne. Jak zatem fundusz może skutecznie obronić swoje postrzeganie? Musi być cool i blisko punktów, które wpływają na opinie. Biznes chce się robić z fajnymi ludźmi. Zrzućmy wszyscy mentalne garnitury i zamiast stawiać potężne zapory pierwszego kontaktu wykształćmy skuteczne modele taniego weryfikowania biznesowej sensowności projektów. Fajnych projektów jest naprawdę mało… pieniędzy na rynku jest bardzo dużo. Komu powinno zależeć najbardziej na dobrych relacjach ?

(załączone zdjęcia są autorstwa Jakuba Wittchena)