92

Mam flagowca z 2016 roku i na razie nie potrzebuję nowego smartfona

Przez ostatnie dwa lata miałem w dłoniach praktycznie każdy flagowy telefon każdego producenta. Ba, wiele z nich testowałem po 2-3 tygodnie, dzięki czemu poznałem ich plusy i minusy. I wiecie co? Mimo to cały czas nie zmieniłem prywatnego telefonu i wciąż używam flagowego modelu z marca 2016 roku.

Branża mobilna może nie zmienia się drastycznie, na pewno jednak nie stoi w miejscu. Choć wszyscy chcielibyśmy żeby jakimś magicznym sposobem producenci smartfonów umieszczali w nich baterie potrafiące wytrzymać 5-6 dni, raczej się na to nie zanosi – przynajmniej na razie. Zamiast tego dostajemy nowe proporcje ekranu, wyświetlacze bez ramek, tryby portretowe, dwa aparaty, coraz więcej pamięci RAM i coraz mocniejsze procesory. Jeśli lubicie nowości, śledzicie rynek i koniecznie chcecie używać aktualnego modelu ulubionego producenta – super, kupujcie telefonu w dzień premiery. Ja od prawie dwóch lat używam Samsunga Galaxy S7 Edge i mimo tego, że przeszło mi przez ręce wiele mocniejszych smartfonów z lepszymi aparatami, cały czas nie zdecydowałem się na zmianę prywatnego sprzętu.

Do czego używasz smartfona?

Jestem orędownikiem tezy, że jeśli smartfon jest jednym z narzędzi służących do pracy – powinien być to flagowiec. Tylko raz zdecydowałem się na model z niższej półki (HTC One Max) i mimo tego, że znajomi mnie przed nim przestrzegali, zaryzykowałem. Szybko okazało się, że nadaje się on jedynie do konsumpcji multimediów (ekran, głośniki stereo), po kilku miesiącach zaczął konkretnie zwalniać, a i o aktualnych wersjach systemu można było tylko pomarzyć. Wtedy powiedziałem – nigdy więcej średniej półki. I choć testowałem przynajmniej kilka świetnych telefonów z tego segmentu, nigdy nie zrezygnowałem z flagowca.

Powiecie, że aparaty. Oczywiście, w pełni się z Wami zgadzam, to niezwykle istotny element dzisiejszych urządzeń. Teoretycznie zdjęcia można robić każdym smartfonem, im lepszy aparat, tym fotka wyjdzie lepsza – logiczne. Patrząc jednak na wszystkie testy i własne doświadczenie nie widzę, by skok jakości był tak ogromny jak widzą to osoby odpowiedzialne za reklamy nowych telefonów. Trzeba też pamiętać, gdzie lądują zdjęcia robione smartfonem. Do rodzinnego albumu, więc mały skok jakości nie ma znaczenia. No i do serwisów społecznościowych, gdzie albo taki Facebook przytnie jakość swoimi algorytmami, albo nałożycie filtry i w sumie z przeciętnego zdjęcia da się wyciągnąć więcej niż z lepszego, a bez nałożonego filtra. W takim układzie S7 Edge w zupełności mi wystarcza – raz na jakiś czas użyję go do jednej czy dwóch przebitek w materiałach z AntywebTV – niedowiarkom pokażę ponownie dużego vloga, którego kiedyś nim nagrałem. Daje radę, niezależnie od warunków atmosferycznych. Jest mniejszy i poręczniejszy niż lustrzanka/kamera/bezlusterkowiec.

Ej, ale ja gram

Na rynku jest raptem kilka gier, które w pełni wykorzystują moc najnowszych urządzeń. Rynek ten nauczył się jednak jednej istotnej rzeczy – pieniędzy nie robi się na wyglądających niesamowicie produkcjach, pieczołowicie przygotowana i świetnie opowiedziana fabuła też nie jest istotna. Liczy się to, że w dany tytuł będzie mogło zagrać jak najwięcej osób, a co za tym idzie zostawić jak najwięcej pieniędzy. Producenci stają więc na głowie, by najpopularniejsze gry były zoptymalizowane dla jak największej liczby jak najpopularniejszych urządzeń. I nawet jeśli jakiś tytuł wyciska z aktualnych flagowców siódme poty, to i tak zadziała na starszych maszynach. Tyle tylko, że będzie wyglądał gorzej. Zastanówcie się natomiast, czy gapienie się w kilkucalowy ekran celem zobaczenia niuansów graficznych ma w ogóle sens. Nie, więc i moc sprzętu nie ma. No chyba, że codziennie włączacie AnTuTu i po zobaczeniu finalnego wyniku na Waszych twarzach malują się uśmiechy.

Ale nowa wersja systemu!

Siedząc na Androidzie zazdroszczę trochę posiadaczom iPhonów nowych wersji systemów operacyjnych. Niby jest Android 8.0, mój S7 Edge cały czas działa jednak na 7.0. Trochę bieda, prawda? Tak, bieda, rzecz dla mnie niezrozumiała – i nie mówię tu tylko o Samsungu. Niby masz flagowca, nawet nowego, a i tak najnowsza wersja systemu nie jest dla Ciebie. No chyba że kupiłeś Pixela albo telefon w programie Android One. To nie fair w stosunku do osób, które wydały kilka tysięcy złotych i nie mogą korzystać z najnowszej wersji system. Pocieszam się tym, że stan zabezpieczeń to grudzień 2017. Tyle dobrego.

Kiedy zmienić smartfona?

Chciałbym znać idealną odpowiedź na to pytanie. Dla jednego będzie to premiera następcy posiadanego telefonu. Dla innego minimalna zmiana w jakości zdjęć. Są też osoby, które zmieniają smartfony tylko w ramach umowy abonamentowej – mija rok albo dwa i czują się niejako w obowiązku przesiadki. Są też losowe sytuacje takie, jak zniszczenie sprzętu, umierająca bateria – ale to wielu przypadkach wymówki, przecież każdy powód jest dobry, żeby zmienić telefon, prawda? Mi na razie udaje się powstrzymać i dwuletni sprzęt wciąż mi wystarcza. Choć nie ukrywam, że właśnie ten rok może być kluczowy i przeskok jakości korzystania ze sprzętu będzie na tyle duży, że po teście nie wrócę do posiadanego telefonu i złożę zamówienie na nowy sprzęt. Choć nie ukrywam, że prawie zdecydowałem się na Samsung Galaxy Note 8, ale tu kusił mnie przede wszystkim duży ekran i rysik, który mnie oczarował.