37

Google Pixel i Pixel XL – nowe smartfony Google w naszych rękach

Nowy rozdział w historii sprzętowych premier Google mamy już za sobą - smartfony Pixel prezentują nieco inną filozofię w podejściu Google do przygotowywania urządzeń. Pixel i Pixel XL to urządzenia bezkompromisowe - firma z Mountain View sięgnęła niemalże po wszystko, co najlepsze w jej portfolio, co potwierdza niejako cena obydwu urządzeń. Gdy odłożymy ten fakt na bok warto skupić się na tym jakie pierwsze wrażenie wywołują po wzięciu ich do ręki.

Nie jestem zwolennikiem phabletów, choć trudno im odmówić wielu pozytywnych cech – chociażby pojemnej baterii. Ponad czas pracy na baterii stawiam jednak poręczność i wygodę obsługi, dlatego 5-calowy Pixel uważam za świetnie leżący w dłoni smartfon. Jako użytkownik Nesuxa 5X z sentymentem wspominam wymiary Nexusa 5, dlatego powrót do skromniejszego rozmiaru uważam za świetną decyzję. Ta nie jest oczywiście dziełem przypadku, ponieważ Pixel XL oferuje 5,5-calowy ekran i czyni smartfon dość masywnym – centymetr więcej w wysokości konstrukcji i zaledwie pół centymetra szerokości względem Pixela to na papierze niewiele, lecz w rzeczywistości jest to naprawdę odczuwalne. Obydwa ekrany robią świetne wrażenie, dzięki wykorzystaniu paneli AMOLED.

W mojej ocenie dość szerokie ramki wokół ekranu nie psują efektu wywoływanego przez przedni panel Pixela, lecz ewidentnie sprawia to, że telefon jest większy, niż powinien – jest to szczególnie widoczne w kontekście niezagospodarowanej przestrzeni pod ekranem. Smartfon prezentuje się obłędnie w białej wersji kolorystycznej – dwuczęściowy, będący połączeniem aluminium i szkła, połyskujący tylny panel nadaje mu elegancji, lecz pozostaje jedynie ubolewać nad faktem obecności paska w dolnej części, który na myśl przywodzi, oczywiście, fugi w iPhone’ach 6 i 6S. Bardzo fajnie komponuje się czytnik linii papilarnych z umieszczoną poniżej literką “G”.

Mogłoby się wydawać, że pół cala różnicy w wielkości ekranu będzie stanowiło solidną różnicę, lecz nawet trzymając w ręce Pixela XL nie odniosłem wrażenia, że mam do czynienia z dużym smartfonem – dzięki smukłej obudowie i kanciastym krawędziom trzyma się go znacznie lepiej niż mniejszego Nexusa 5X. Prawdę mówiąc, gdyby nie wspomniane krawędzie wbijające się odrobinę w dłoń mógłbym przysiąc, że w rękach mam iPhone’a. Nie sposób nie zwrócić uwagi na niewystający obiektyw ponad powierzchnię tylnego panelu.

Takie dodatki jak funkcja szybkiego przełączania się pomiędzy kamerami ruchem nadgarstka, rozwijanie centrum powiadomień gestami na czytniku linii papilarnych czy aktywacja Asystenta Google poprzez komendę głosową lub przytrzymanie palca na przycisku domowym stanowią bardzo fajną listę cech, które czynią Piksele przyjemnymi w obsłudze urządzeniami. Domyślam się, że znajdujący się na szczycie konstrukcji 3,5 mm jack nie będzie miał zbyt wielu fanów, ale najwyraźniej był to jedyny sposób na jego umieszczenie w tak smukłej obudowie.

Urządzenia pracują pod kontrolą Androida 7 Nougat z dedykowanym Pixel Launcherem, który pozostaje dostępny tylko dla tych dwóch modeli.