17

Czy tak wygląda serwis społecznościowy Microsoftu?

Jakiś czas temu świat obiegła informacja o tym, że gigant z Redmond pracuje nad własną platformą społecznościową. Przyjmowano ją różnie – dla niektórych był to jedynie wyciek kontrolowany mający podnieść poziom buzzu wokół Microsoftu, a dla innych zapowiedź rozpoczęcia rywalizacji na innej niż dotychczas płaszczyźnie? Okazało się, że plotki te mogą mieć przełożenie na rzeczywistość, […]

Jakiś czas temu świat obiegła informacja o tym, że gigant z Redmond pracuje nad własną platformą społecznościową. Przyjmowano ją różnie – dla niektórych był to jedynie wyciek kontrolowany mający podnieść poziom buzzu wokół Microsoftu, a dla innych zapowiedź rozpoczęcia rywalizacji na innej niż dotychczas płaszczyźnie? Okazało się, że plotki te mogą mieć przełożenie na rzeczywistość, bo w sieci pojawiły się pierwsze zrzuty ekranu serwisu.

Screenshoty zaprezentował serwis The Verge, który otrzymał możliwość zobaczenia wczesnego obrazu tego, nad czym pracuje Microsoft. Projekt nosi wymowną nazwę Socl i, jak się za chwilę przekonacie, wizualnie wpisuje się w ostatnio przyjęty nurt Metro UI.

Układ poszczególnych elementów jest nam w zasadzie dobrze znany i niewiele odbiega od tego, co możemy zobaczyć na Facebooku i Google+. Na górnej belce umieszczono wyszukiwarkę oraz zdjęcie zalogowanego użytkownika wraz z przyciskiem powiadomień. Centralna część to strumień wiadomości, a po lewej stronie umieszczono panel z dodatkowymi opcjami wyszukiwania, czy chociażby listą osób które obserwujemy.

Jednym z głównych elementów serwisu ma być wyszukiwarka społecznościowa, która pozwoli nie tylko na znalezienie konkretnych osób, ale także publikowanych przez nich treści. Jak nietrudno się domyślić element ten ma wiele wspólnego z analogiczną funkcją w Google+. Z tym wyjątkiem, że tutaj historia naszego wyszukiwania będzie jednocześnie naszym strumieniem wiadomości. Oznacza to zatem, że cała idea Socl będzie się kręciła wokół wyszukiwania społecznościowego.

Socl ma oferować również możliwość wspólnego oglądania klipów na YouTube (i póki co tylko YouTube). Z obserwacji The Verge wynika, że moduł ten został w całości oparty o HTML 5, zatem do korzystania z niego nie będziemy potrzebować ani Silvelighta, ani Flasha. Wygląda to bardzo interesująco i może być jednym z mocniejszych punktów Socl.com.

Inną podstawową funkcją Socl ma być system tagów, które odzwierciedlają pewne zainteresowania, idee i aspekty życia. Działa to zatem na podobnej zasadzie, co Sparks w Google+. Z tym, że użytkownicy mogą wykorzystywać tagi nie tylko do filtrowania zawartości strumienia, ale także do wyszukiwania konkretnych treści na dany temat.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że Socl ma stanowić wsparcie dla Binga, który do tej pory okazał się niezbyt opłacalnym projektem dla Microsoftu. Społecznościowa wyszukiwarka będzie głównym elementem całego serwisu i jednocześnie dobrym pokazem umiejętności silnika wyszukiwania zaprojektowanego przez ekipę z Redmond. Wydaje się to dobrym i przemyślanym planem. Jednak sukces przedsięwzięcia stoi pod dużym znakiem zapytania – czy internauci potrzebują kolejnego serwisu społecznościowego aspirującego do rywalizacji z największymi? Niekoniecznie. Dlatego prawdopodobnie Socl nie będzie tego typu projektem. W końcu Microsoft, będący udziałowcem serwisu Zuckerberga ani myśli, żeby z nim rywalizować (czemu z resztą dowodzi grafika, która pojawiła się w lipcu br. w sieci – w prawym górnym rogu mamy przyciski logowania za pomocą Facebooka i Twittera).

A nawet jeśli MS marzy o podbiciu rynku społecznościowego, to może być już na to za późno. Wszystko, czego nie zagarnął jeszcze Facebook, powoli wchłania Google+, które cieszy się niezwykłą popularnością wśród geeków. Poza tym nie należy zapominać, ze zaprezentowane przez The Verge zrzuty ekranu odnoszą się do bardzo wczesnej wersji, która wymaga jeszcze ogromu pracy oraz idącego za tym czasu (a wręcz może się okazać, że prace zostaną zawieszone i wszystkie spekulacje będzie można wyrzucić na śmietnik).

Niemniej ogólna idea działania Socl wydaje się bardzo oryginalna i po odpowiednim dopracowaniu może przynieść profity. Microsoft chce pokazać nowy wymiar wyszukiwania społecznościowego, które do tej pory w wydaniu googlowskim i facebookowym nie stanowiło żadnego przełomu. Ale czy to wystarczy, żeby przekonać internautów do siebie i nierentownego Binga?