9

Czy Rockstar dostał kasę za opóźnienie premiery GTA V? – GameInformer#35

Beyond Two Souls wylądowała wreszcie na sklepowych pólkach. Ten ostatni wielki tytuł obecnej generacji konsol niestety w przeważającej części zawiódł grową brać liczącą na przeżycia porównywalne choćby z niedawnym Last of Us. Ostatnio popularne stało się zresztą tworzenie filmowych narracji w grach, czego przykładem jest choćby piątkowe The Wolf Among Us. A co jeszcze ciekawego […]

Beyond Two Souls wylądowała wreszcie na sklepowych pólkach. Ten ostatni wielki tytuł obecnej generacji konsol niestety w przeważającej części zawiódł grową brać liczącą na przeżycia porównywalne choćby z niedawnym Last of Us. Ostatnio popularne stało się zresztą tworzenie filmowych narracji w grach, czego przykładem jest choćby piątkowe The Wolf Among Us. A co jeszcze ciekawego wydarzyło się w minionym tygodniu: GTA V na PC w 2014 – bo Rockstar dostał kasę za opóźnienie premiery?, twórcy Mysta nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

GTA V na PC w 2014 – bo Rockstar dostał kasę za opóźnienie premiery?

Temat GTA V cały czas nie słabnie. Nie zdołała go „przykryć” żadna z zeszłotygodniowych premier, bo i ciężko jest pokonać siłę przebicia najpotężniejszej, jak mi się wydaje, growej marki, jaką udało się wykreować studiu Rockstar. „Piątka” już teraz zarobiła dla nich więcej pieniędzy niż „czwórka” w ciągu pięciu lat obecności na rynku, ale akurat w tej kwestii nie ma się czemu dziwić, w końcu przez te pół dekady znacząco wzrosła liczba konsol, w jakie zaopatrzyli się użytkownicy.

No właśnie, cały czas mówimy tylko o konsolach. A co z pecetami? Mieliśmy przecież półmilionowe petycje zanoszone przez komputerowców pod adresem Gwiazd Rocka, ale Ci cały czas pozostają nieugięci i konsekwentnie, ani słowem nie komentują portu GTA V na PC.

Kilka dni temu sygnatariuszom petycji  zapaliło się światełko w ciemnym, do tej pory tunelu. Serwis Eurogamer dotarł do informacji (anonimowi informatorzy) jakoby najnowsze GTA miało się ukazać na komputerach w pierwszym kwartale przyszłego roku. Potwierdzały by się tym samym poszlaki, jakie odnaleziono w kodzie xboxowej edycji gry, gdzie zaszyto wzmianki o konwersji na PC, a także PS4.

Tym samym polityka Rockstara zatoczyłaby koło, powtarzając wydarzenia, jakich byliśmy świadkami przy okazji premiery GTA IV, która na komputerach odbyła się niespełna 3 kwartały po konsolach.

To jednak nie koniec kontrowersji jakie stały się udziałem „najlepiej sprzedającej się gry w historii”. Chris R. Silva, dyrektor marketingu Intela w rozmowie z serwisem PC Gamer, stwierdził:

Nie sądzę, aby GTA V na długo pozostało konsolowym eksclusivem. To przykład współpracy z dwiema firmami, które mogą wydać dużo pieniędzy, aby zapewnić, że otrzymają odpowiedni content. Ktoś zapłacił gruba kasę, żeby GTA V pozostawało na wyłączność dla konsol.

Ten ktoś, to w domyśle zapewne Sony i Microsoft, pragnące, aby „Wielka Kradzież Aut” pozostawała ich eksclusivem. Musimy się jednak zastanowić czy wypowiedź Silvy ma w ogóle sens.

Bowiem jak daleko sięgam pamięcią to nie spotkałem się jeszcze z przykładem, aby producenci platform do grania dogadywali się, aby marginalizować rynek komputerowy. Do tej pory było raczej tak, że prowadzili działania przeciwko sobie. Wystarczy tylko wspomnieć niedawne pogłoski o tym, że Apple zapłaciło twórcom Plants vs. Zombie 2, aby tytuł przez jakiś czas pozostawał iOSowym eksclusivem. Podobnie sytuacja miała się na froncie dużych konsol, gdzie Microsoft postarał się m.in. u Rockstara o czasową wyłączność epizodów do GTA IV.

To pierwszy punkt podkupujący intelowską teorię, która sama w sobie wydaje się także działaniem PRowym. Bo przecież w obu next-genach zaszyte zostały procesory konkurencyjnego AMD, a pecety to cały czas domena Intela. A ten rynek bardzo lubi teorie spiskowe.

Dodatkowo, trzeba przyznać, że opóźnienie (nawet jeśli przyszłość pokaże, że to rzeczywiście tylko opóźnienie) jest na rękę samemu Rockstarowi. A to dlatego, że gry na konsole są zwykle droższe od tych na pecety i dlatego sumarycznie, firma osiąga większe przychody, nawet mimo tego, że część zysków ze sprzedaży jaka trafia do ich kieszeni jest takim samym procentem płaconej przez nas kwoty.

Gdyby Rockstar już teraz zapowiedział GTA V na PC, to wiele osób zrezygnowałoby z zakupu edycji konsolowej. Bo np. posiadają w domu oba sprzęty i wolą poczekać na późniejszą wersję, która na komputerach zawsze przecież zawiera wsparcie dla moderów, a przede wszystkim oferuje lepszą grafikę (optymalizacja swoją drogą… ). A trzeba przyznać, że mimo rozległości świata, to ta w GTA V, trąci już nieco myszką i widać, że przygotowywana była z myślą o 8-letnim sprzęcie.

Co by o piratach nie mówić, to ich działalność jest zdecydowanie bardziej rozwinięta na komputerach – Ubisoft mówi nawet o skali dochodzącej do 95 %, podczas gdy na konsolach łamanie praw autorskich dokonuje się na zdecydowanie mniejszą skalę. Nie oznacza to oczywiście, że tam nie występuje. Pomyślcie tylko kto jako pierwszy grał w GTA V?

Na koniec pozostaje mi, rzucić w wir komentarzy jeszcze jedną kwestię. Mianowicie, jak Rockstar będzie chciał pogodzić premierę na komputerach z wypuszczeniem edycji na next-geny, która przecież także znajduje się obecnie w sferze dość daleko idących dywagacji. Jeśli firma zdecyduje się na wydawanie GTA V po kolei na current-genach, pod koniec roku na next-genach i na początku następnego na PC, to ludziom pracującym tam w dziale sprzedażowym będę mógł tylko pogratulować sprytu, bo tym samym wyciągną oni z kieszeni graczy największą pulę.

Ale czy z drugiej strony, nie wpłynie to negatywnie na ich image?

Twórcy Mysta nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa

Obecnie żyjemy w erze powszechnej casualizacji gier komputerowych. Zwłaszcza jaskrawo objawia się ona w przygodówkach. Takie tytuły jak The Walking Dead, są już bardziej interaktywnymi doświadczeniami filmowymi niż chwilami gimnastyki szarych komórek. Honoru bronią już często tylko gry indie, ale na myśl przychodzą mi też nowe gry z Sherlockiem Holmesem w roli głównej.

Jednak jeszcze kilka lat temu niepodzielny prym w tym gatunku wiodła seria Myst, znana z pokręconych, ale satysfakcjonujących zagadek i wciągającego świata opowiadającego interesującą historię. A, że dziś takich tytułów jak na lekarstwo to tym bardziej cieszy, że studio Cyan nie powiedziało jeszcze swojego ostatniego developerskiego słowa.

Podczas imprezy IndieCade, uświetniającej 20-lecie premiery pierwszego Mysta, Rand Miller (czołowy projektant studia) poinformował, że pracuje teraz nad przygotowaniem projektu gry pod kątem jego crowfundingowego sfinansowania na Kickstarterze.

ada

Na razie opublikowany został tylko jeden, cokolwiek tajemniczy obrazek „promujący” grę. Kiedyś zachwycała ona wszystkich swoją przepiękną grafiką, a także wykorzystanym po raz pierwszy patentem na wyświetlanie grafiki analogiczne do ludzkiego oka. Bodajże począwszy od czwartej części, obraz był ostry tylko tam, gdzie „patrzyliśmy”, a poza obszarem naszej uwagi po prostu się rozmywał.

Dlatego też od razu podjęto spekulacje o wykorzystaniu w produkcji Oculus Rift (TU moje wrażenia z użytkowania). Może być ciekawie, jeśli twórcy pozostaną wierni dawnemu modelowi rozgrywki.

Foto 1, 2