Ciekawostki

Czy ktoś jeszcze myśli o ropie jako o paliwie przyszłości?

MS
Maciej Sikorski
17

Ropa naftowa ostatnimi czasy poważnie potaniała na globalnym rynku. Co kilka dni trafiam na porównania obrazujące, jak tanie jest dzisiaj to paliwo (nie patrzcie na ceny na stacjach benzynowych - mowa o surowcu, którym handluje się na giełdach). Czarne złoto staje się dla niektórych państw przekleńs...

Ropa naftowa ostatnimi czasy poważnie potaniała na globalnym rynku. Co kilka dni trafiam na porównania obrazujące, jak tanie jest dzisiaj to paliwo (nie patrzcie na ceny na stacjach benzynowych - mowa o surowcu, którym handluje się na giełdach). Czarne złoto staje się dla niektórych państw przekleństwem. Ale nadal jest ono niezwykle istotnym surowcem, podstawowy źródłem energii np. w naszych samochodach. I tak będzie przez kilka kolejnych dekad. Jednak czy ktoś myśli jeszcze o ropie, jako o paliwie przyszłości?

Moją uwagę przykuła dzisiaj dyskusja dotycząca tego, co jest lepszym rozwiązaniem: samochody zasilane wodorem czy samochody elektryczne z akumulatorami, które ładuje się z sieci energetycznej (te zasilane wodorem też są elektryczne, ale energia elektryczna jest w nich wytwarzana z wodoru)? Trwa już otwarty spór o to, które rozwiązanie się przyjmie i zdominuje rynek, czy mogą funkcjonować obok siebie, jakie są wady i zalety obu opcji. Trzeba przyznać, że obie strony mają sensowne argumenty i kontrargumenty.

Ale nie samo zderzenie tych dwóch racji intryguje najbardziej - znacznie bardziej zastanawia to, że z tej rozmowy zaczyna być usuwana ropa jako paliwo, które będzie stanowiło alternatywę dla wspomnianych pomysłów. Ktoś stwierdzi: to normalne, przecież zapasy ropy kiedyś się skończą. Owszem, ale nadal nie wiadomo, kiedy może to nastąpić. Odkrywane są nowe złoża, opracowywane są skuteczniejsze formy wydobycia, do branży wprowadza się świeże technologie. W najbliższym czasie ropy nie zabraknie. Jeszcze długo jej nie zabraknie. A mimo to dyskusje w stylu "lepsza ropa czy wodór?" zastępuje spór "wodór czy akumulatory?".

Jestem ciekaw, na ile uzasadnione jest takie podejście i czy rzeczywiście w najbliższych dekadach (bo w tej skali należy rozpatrywać zagadnienie) dokonają się aż tak poważne zmiany, czy patrzymy na początek końca czarnego złota. Przynajmniej w dziedzinie motoryzacji. Paradoksalnie sprawa jest omawiana w chwili, gdy niska cena ropy świadczy właśnie na korzyść tego paliwa. Można zatem zadać pytanie: obserwujemy jedynie akademicką dyskusję, a rynek działa wedle własnych zasad (i będzie działał) czy to coś więcej? Czy dotarliśmy już do momentu, w którym nie tylko można powiedzieć kierowcom paliwo może i tanie, ale to jego kres, ale też usłyszeć od nich odpowiedź w stylu zgadza się, trzeba przesiąść się na coś nowego.

Zastanawia przyszłość ropy, wątpliwość wzbudza też to, czy przywołane wcześniej dwie alternatywy dla paliw kopalnych to jedyna droga? Nagle znikają np. pomysły stosowania biopaliw? Przestają być brane pod uwagę projekty dotyczące wykorzystania gazu? Ostatecznie może się okazać, że ten rynek będzie naprawdę poszatkowany. Ale czy koncerny motoryzacyjne będą chciały pójść różnymi drogami? To spore ryzyko, prawdopodobnie większe koszty. Nie można więc wykluczać, że bój rozegra się rzeczywiście między akumulatorami, które promuje m.in. Tesla a wodorem, w którym nadzieje pokłada Toyota.

Za tym ostatnim przemawia kwestia tankowania (trwa kilka minut) oraz zasięgu - samochody wodorowe mogą dojechać na jednym tankowaniu dalej, niż pojazdy zasilane energią z baterii. Problem polega jednak na tym, że nie można ich zatankować "gdziekolwiek" - potrzebne są dedykowane stacje. A infrastruktury brak. Jednak zwolennicy tego rozwiązania przekonują, że stacje benzynowe też nie wyrosły niczym grzyby po deszczu w kilka godzin czy dni - to trwało dekady. W tym przypadku ma być podobnie. Czy zatem sprawa wydaje się oczywista i wygra wodór?

https://youtu.be/Y_e7rA4fBAo?t=10m15s

Należy przywołać słowa Elona Muska, który nazywa to rozwiązanie głupim (warto posłuchać wypowiedzi z powyższego filmu). Zwraca uwagę, że wodór trzeba produkować, a to oznacza niepotrzebne straty energii. Przeznaczanie energii pozyskanej z wiatru czy promieni słonecznych na wyprodukowanie innego źródła energii to jego zdaniem proces pozbawiony sensu. Przeciwnicy takiego podejścia przekonują jednak, że zamiana tej energii w wodór (pisząc w uproszczeniu) to dobry sposób na jej zmagazynowanie (więcej na ten temat pisałem w tym tekście). Bo właśnie z tym, a nie z samym pozyskiwaniem energii mamy dzisiaj największy problem i to właśnie wodór może się okazać ciekawym rozwiązaniem.

Intrygujący temat. Prawdopodobnie będziemy do niego wracać, bo dyskusja powinna się nasilać, a rynek będzie pokazywał, w którym kierunku zmierzamy. Czy w dłuższej perspektywie utrzyma się na nim miejsce dla ropy?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu