28

Czy iWork ma coś, czego nie mają inni? Jednak zostaję przy Dokumentach Google

Apple bardzo umiejętnie posługuje się słowami. Wykorzystuje te, które chcemy usłyszeć lub które potrzebujemy usłyszeć, by zakrzyknąć: „Tak, dokładnie tego mi trzeba!”. Podobnie było w przypadku aplikacji iWork, które w fazie beta dostępne są od pewnego czasu poprzez przeglądarkę internetową. Zdaniem Apple najbardziej wyczekiwaną funkcją usługi była współpraca nad dokumentami. I własnie to zrobili. Do […]

Apple bardzo umiejętnie posługuje się słowami. Wykorzystuje te, które chcemy usłyszeć lub które potrzebujemy usłyszeć, by zakrzyknąć: „Tak, dokładnie tego mi trzeba!”. Podobnie było w przypadku aplikacji iWork, które w fazie beta dostępne są od pewnego czasu poprzez przeglądarkę internetową. Zdaniem Apple najbardziej wyczekiwaną funkcją usługi była współpraca nad dokumentami. I własnie to zrobili.

Do momentu pojawienia się Pages, Numbers i Keynote pod adresem icloud.com nie korzystałem z tych aplikacji dłużej niż przez kilkanaście minut na żadnej z platform, gdzie były dostępne. Z tym większym zaciekawieniem rozpocząłem swoją przygodę ze wszystkimi trzema aplikacjami od Apple, sprawdzając jednocześnie czy to co oferują będzie lepiej pokrywało się z moimi potrzebami. Nawet ten tekst przygotowywałem w Pages, dając niejako ostatnią szansę produktowi Apple na przekonanie mnie do siebie. Niestety, a może i stety, tak się nie stało.

Z założenia praca w chmurze pozwalać ma na wygodny i szybki dostęp do naszych plików z jakiegokolwiek urządzenia. Zanim iWork stał się dostępny w oknie przeglądarki niezbędne było posiadanie któregokolwiek z urządzeń z systemem OS X, bądź iOS. Do tego, należało nabyć jedną z trzech (lub wszystkie) aplikacje, by móc pracować nad dokumentami na komputerze, tablecie czy smartfonie. Aktualnie sytuacja uległa zmianie, ponieważ Apple zdecydowało się do każdego Maka, iPada, iPhone’a i iPoda touch dołączać zestawy aplikacji iLife i właśnie iWork. Dodatkowo pakiet iWork stał się dostępny dla użytkowników wszystkich systemów dzięki wersji webowej tych trzech aplikacji. Jest więc już znacznie łatwiej rozpocząć przygodę z ofertą Apple.

1

Jako użytkownik systemu Windows musiałbym zdecydować się na zmianę platformy, by móc w pełni zmienić środowisko pracy, ponieważ nie wyobrażam sobie polegania na połączeniu z Siecią, by móc utworzyć czy edytować jakikolwiek plik (dokument, arkusz czy prezentację). Jeżeli chodzi o dostęp mobilny, tutaj również nie jest tak dobrze jakbym tego oczekiwał. W tej chwili musiałbym zakupić każdą z aplikacji osobno, bądź wstrzymać się do chwili zakupu nowego telefonu czy tabletu. Problem jednak pojawiłby się, gdybym wybrał propozycję konkurencji, nieważne której. Żadna z aplikacji pakietu iWork nie jest dostępna na jakiejkolwiek innej platformie mobilnej niż iOS. Dokumenty Google bez większego problemu przeglądam i edytuję na smartfonach i tabletach z Androidem ale i iPadzi oraz iPhonie.

Clipboard02

Wracając jednak do punktu zaczepienia czy webowej wersji iWork. Rozumiem, że jest ona jeszcze w wersji beta, dlatego nie wszystko będzie działało dokładnie tak jak powinno i nie powinniśmy oceniać usługi tak jakby była już skończona i kompletna. Nie mniej, oprócz nowych ikonek, produkt posiada stary interfejs i mnie to osobiście za bardzo nie przeszkadza, ale należy o tym wspomnieć. Może to sugerować jak wysoki (niski?) priorytet ma ten projekt względem pozostałych. To może oznaczać też, że w przyszłości będziemy musieli dłużej zaczekać na nowości w webowej wersji iWorka na tle aplikacji dla OS X i iOS.

Clipboard01

2

iWork w przeglądarce posiada taże kilka wad, które w moim codziennym użytku są naprawdę odczuwalne. Po pierwsze nie do końca rozumiem potrzebę otwierania odrębnego okienka dla każdego z dokumentów. Nie od tego mamy karty w przeglądarce internetowej? Gdyby iWork w iCloud oferował udostępnianie plików konkretnym użytkownikom należałoby też wziąć pod uwagę liczbę użytkowników posiadających konto @gmail.com i @icloud.com. Bardzo często potrzebuję udostępnić dokument konkretnej osobie. Bez tworzenia linku, który może dostać się w niepowołane ręce – plik ma być zabezpieczony potrzebą zalogowania się konkretnych użytkowników. Prawdopodobieństwo posiadania konta Google jest znacznie wyższe, aniżeli konta iCloud. Podobnie sytuacja wygląda z kontami Hotmail/Outlook. Jak na razie funkcja ta nie jest dostępna w iWork w przeglądarce (możliwe jest jedynie tworzenie bezpośrednie linku do dokumentu) więc produkt już na starcie, mówiąc kolokwialnie, zostaje w tyle.

To bardzo fajnie, że Apple podjęło decyzję o udostępnieniu aplikacji iWork za darmo przy zakupie nowego urządzenia z OSX lub iOS na pokładzie. To bardzo fajnie, że iWork dostępny jest w oknie przeglądarki, ale nadal są to rozwiązania dedykowane oddanym użytkownikom produktów jednej firmy, a dodatkowo w wielu kwestiach po prostu przegrywają z ofertą konkurencji. Zostaję więc przy Dokumentach Google i webowym Office. Liczę jednak, że Apple nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.