20

Człowiek, który w tych czasach zdecydował się budować analogowe radio (cześć I)

Czy trzeba być szalonym aby w tych czasach uruchamiać klasyczne radio? Moim zdaniem tak, i trochę taki jest mój rozmówca czyli Piotr Bronek Bronowicz. Razem z wspólnikami podjęli się tego co wydawało się niemożliwe czyli walki o koncesje na prawdziwe radio. I co ciekawe udało im się przekonać do swojej koncepcji i swojego biznesu KRRiT. […]

Czy trzeba być szalonym aby w tych czasach uruchamiać klasyczne radio? Moim zdaniem tak, i trochę taki jest mój rozmówca czyli Piotr Bronek Bronowicz. Razem z wspólnikami podjęli się tego co wydawało się niemożliwe czyli walki o koncesje na prawdziwe radio. I co ciekawe udało im się przekonać do swojej koncepcji i swojego biznesu KRRiT. Robią więc radio, i to w czasach w których ponoć stare media umierają a jedyną przyszłością jest internet.

Zapraszam do przeczytania historii jaka kryje się za radiem Bajka (strona jeszcze praktycznie nie działa ale zapraszają na Facebooka), radiem które już działa i ponoć zdobywa coraz liczniejsze grono słuchaczy:

Na początku poproszę byś powiedział kilka słów o sobie i swoich zasługach, zarówno tych w sieci jak również tych, które doprowadziły do tego, że uruchomiliście prawdziwe radio

Mam to niewątpliwe szczęście, że w zasadzie cala moja kariera zawodowa toczyła i toczy się wokół moich hobby – grafika i muzyka, w konsekwencji wokół mediów. Na początku oczywiście „grafik komputerowy” w agencjach reklamowych, co na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych oznaczało wszystko – skład, łamanie, copy, kreacja, wykonywanie szyldów… Doskonały poligon doświadczalny – wielu z branży web wtedy tak zaczynało. Ale mówiąc media mam na myśli przede wszystkim dwa kanały – radio i internet, który gdy się pojawił stał się dla mnie naturalnym rozwinięciem działalności – szyldy na budynkach zamieniłem się w bannery internetowe :)

Po tym przydługim wstępie przejdźmy może do pytania. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych zacząłem pracę w Radiostacji – wykręcone nieszablonowe radio, które do dziś, prawie 10 lat po zmianach (co realnie oznaczało jego zniknięcie) budzi wśród wielu słuchaczy tylko dobre wspomnienia. Byłem tam prowadzącym audycje, webmasterem i przy okazji poznawałem technikę radiową.

Praca tam, w kontekście Twojego pytania była o tyle istotna, że doskonale utwierdziła mnie w przekonaniu, że sens ma właśnie tylko myślenie nieszablonowe. I co również bardzo istotne, a może nawet najistotniejsze to z ludźmi poznanymi, zgromadzonymi wokół Radiostacji dwa lata później zaczęliśmy pisać serwis o roboczej nazwie friendnet. Wtedy nikt nie używał określenia społeczność internetowa a gdy przedstawiłem chłopakom założenia serwisu i wstępny projekt to musiałem ich chyba z miesiąc przekonywać, że jet to coś nowatorskiego i z ogromnym potencjałem na przyszłość – pół roku ciężkiej pracy i w lutym 2004 uruchomiliśmy serwis, już pod ostateczną nazwą – grono.net. Niestety po różnych nieprzyjemnych perturbacjach o których było dość głośno swego czasu moje kontakty z serwisem odbywały się tylko za pomocą adwokatów. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – dzięki projektowi zaczęliśmy być doceniani w branży, gdzieś tam staliśmy się nawet popularni, a wewnętrzne konflikty tylko dodały temu wszystkiemu kolorytu. Poznałem wielu ludzi z branży, dużo się uczyłem, zdobywałem doświadczenie.

W międzyczasie zacząłem pracę w Polskim Radiu, początkowo w Trójce, później ogólniej w Dyrekcji Nowych Mediów i tam poznałem osobę najistotniejszą w tej opowieści – Kubę Wątłego. Doświadczony radiowiec, człowiek z głową przepełnioną pomysłami. Gdy odchodził z radia poprosił mnie żebym mu opowiedział co sądzę o rozgłośniach internetowych, jaka jest ich przyszłość, koszty i możliwość zarobku – miał jakiś świetny pomysł – opowiedziałem, ale wtedy ze względu na koszty i zasięg odradziłem mu to całkowicie. Nie chciał powiedzieć jakie to ma być radio, jaki profil czy rodzaj, zapytał tylko czy wszedłbym w coś takiego jeżeli wymyśli jakiś sensowny model biznesowy. Byłem przekonany, że sprawa umrze śmiercią naturalną, w tamtych czasach przychodziło do mnie wielu ludzi z pomysłami na biznesy internetowe… Bardzo się zdziwiłem gdy mniej więcej dwa lata od tamtej rozmowy zadzwonił do mnie Kuba i powiedział coś na kształt: „Chodź na kawę – robimy radio”.



Zaczyna się prawie jak opowiadanie więc nie sposób nie zapytać – co było dalej?

No jak to co? Poszedłem na kawę i zrobiliśmy ;)

Ale jest w tym stwierdzeniu trochę prawdy. Spotkaliśmy się tego samego dnia – Kuba przedstawił mi projekt. Projekt to mało powiedziane, pokazał mi radio, które budował od ponad roku, już bez żadnej tajemnicy – radio dla dzieci. Pomysł, dużo realizacji, badania, analizy i co przy takim przedsięwzięciu istotne przedstawił mi fundatora – Mariusza Winiarskiego – prezesa Fundacji Bajka która została powołana w celu zbudowania Radia Bajka. Ale o zgrozo – radia analogowego! Przedsięwzięcia o tyle karkołomnego, że uzyskanie samej koncesji nie dość, że wiąże się z ogromnymi kosztami to dodatkowo, na przykład w Warszawie już od dawna nie było żadnych wolnych częstotliwości, a nawet jeżeli to jeszcze trzeba wygrać konkurs. Ponieważ oczywiście pomysł wydał mi się genialny, a za razem tak nierealny, czy wręcz niewykonalny – wiedziałem, że muszę w nim wziąć udział :) Dodatkowo perspektywa wykorzystania swojego całego dotychczasowego doświadczenia wydała mi się wyjątkowo ciekawa – zająłem się wszystkim co miało cokolwiek wspólnego ze słowem technika – od robienia prezentacji, przez projekty studiów, do wyposażenia w sprzęt akustyczny, nadawczy i komputerowy… Oczywiście, bardzo tu istotne jest magiczne słowo konwergencja – od samego początku braliśmy pod uwagę wszelkie kanały dystrybucji – internet, platformy cyfrowe, telewizja mobilna (która wtedy rokowała całkiem spore nadzieje) i inne wszelkie DVB-coś tam, ale podstawowy cele to jednak radio FM, początkowo w Warszawie, docelowo, metodycznie w pozostałych aglomeracjach.

Oszaleliście? Robić radio w czasach internetu, który (nie wiem czy słyszałeś) :) pożera ponoć wszystkie klasyczne  media, skupiając na sobie całą uwagę tłumów.

No właśnie nie, rzekłbym, że taka decyzja jest przejawem zdrowego rozsądku. Co prawda pomysł, że uda nam się zdobyć częstotliwość i wygrać konkurs stając w szranki z największymi w Polsce graczami radiowymi (podaj dowolnego a będę musiał powiedzieć, że startował w konkursie) był czystym szaleństwem to jednak idea radia analogowego jest jak najbardziej dobrym pomysłem.

Popatrzmy od strony słuchacza. Zasięg, koszt i wygoda. Nawet według zimnych statystyk – 100% obywateli naszego kraju jest w zasięgu fal radiowych, a praktycznie tylko 80% w zasięgu internetu szerokopasmowego, ale to i tak nic w porównaniu z tym, że tylko 50% z z tego internetu korzysta. Do tego dochodzą koszty – darmowy internet to fikcja – trzeba za niego płacić, za możliwość słuchania naszego radia nie płacisz. Dodajmy do tego koszt i uniwersalność, powiedzmy górnolotnie, „infrastruktury” – komputery stacjonarne, modemy, telefony z modemami, routery, telefony 75G, laptopy, podkasty, nadkasty i inne kasty które normalnego człowieka doprowadzają do białej gorączki – kontra radio… Radio, radioodbiornik. Proste urządzenie które włączy i ustawi nawet (nomen omen) dziecko. Włączasz i gra, włączasz przez przypadek i też gra.

Rozumiem, że chcesz udowodnić iż radio cały czas mam moc. Wbrew pozorom nie jestem takim ignorantem jeśli chodzi o stare media i faktycznie zasięg w polskich stacjach nadal są moim zdaniem bardzo duże (nie spadają w każdym razie tak szybko jak wskaźniki prasy)

Oczywiście nie wątpię, że znasz te liczby, niemniej przyznasz, że gdzieś tam w świadomości istnieje taki fałszywy obraz : internet ma każdy, wystarczy tylko komputer. Jest to obraz realnie nie mający nic wspólnego z rzeczywistością, no i jeszcze jednak bariera wejścia. Co natomiast dotyczy radia – wskaźniki nie spadają wcale, a w niektórych segmentach wręcz rosną. Jako dowód na jego siłę podaję zawsze argument że radio może być drugim medium, medium równoległym – możesz przeglądać internet i słuchać radia, czytać gazetę, książkę i słuchać radia. Nie musisz mu poświęcać całej uwagi aby je rozumieć. Może sobie szemrać gdzieś z boku i być zrozumiałe.

Przechodząc jednak do pytania – jak wam się udało zdobyć częstotliwość i jaki tak naprawdę mieliście pomysł na radio?

Bardzo dobre, trafione pytanie. Te dwie sprawy są ze sobą całkowicie powiązane.
W Polsce, jak pewnie wszyscy wiedzą, przydzielaniem koncesji na nadawanie w eterze zajmuje się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji – tam więc trzeba było skierować pierwsze kroki.
Złożyliśmy projekt. Radio Bajka – radio o charakterze poznawczo-edukacyjnym skierowane do dzieci w wieku 2-7 lat, z wieczornym pasmem (nie lubię tego słowa) parentingowym – dla rodziców. Radio które nawiązuje do tradycji klasycznych i sprawdzonych wzorców. W swoich programach promuje wizerunek „pozytywnego dzieciństwa” – pozbawionego brutalnych treści, które zawiera większość współczesnych produkcji skierowanych do dzieci. Zajęcia logopedyczne, językowe, poznawanie otaczającego świata. A gdy dzieci już pójdą spokojnie spać radio poruszające tematykę zdrowia i rozwoju najmłodszych i starszych dzieci. Prowadzone przez specjalistów, lekarzy, psychologów. Projekt spodobał się na tyle, że zostaliśmy zaproszeni na posiedzenie Rady celem bardziej szczegółowego przedstawienia pomysłu. I te rzeczy pewnie już nie wszystkim są znane – KRRiT musi poznać i zaakceptować nie tylko program, ale też model biznesowy takiego przedsięwzięcia, plany rozwoju, musi o radiu wiedzieć dosłownie wszystko. I znowu – to wszystko też się spodobało, ale co z tego gdy nie ma w Warszawie wolnych częstotliwości. „Czekajcie na ogłoszenia konkursów w innych miastach a może kiedyś i w Warszawie coś się pojawi”. I coś pojawiło się, na samym początku skali UKF 87,8MHz o symbolicznej (najsłabszej w Warszawie) mocy 0,1kW.
Częstotliwość to jedno, pozostaje jeszcze konkurs na jej zagospodarowanie, który jest zawsze publiczny i jawny. W sumie zostają ogłoszone dwa interesujące nas konkursy równocześnie – Warszawa i Kraków. Startujemy, kolejne tygodnie pracy, przygotowywania dokumentów, składamy wnioski. Konkurencja jak już wspomniałem jest ogromna – po kilkanaście bardzo mocnych wniosków na każde miasto. Ale okazało się, że nasz był najlepszy, wygraliśmy Warszawę i kilka dni później Kraków – to było już totalne zaskoczenie. Oczywiście konkurencja protestowała – nikt nie spodziewał się, że trzech nikomu nieznanych kolesi może dostać koncesje na takie kluczowe miasta. I tu ciekawostka, nieprawdopodobne, ale od przedstawienia Radzie projektu do otrzymania koncesji minęły dwa lata, ok, dwa lata bez trzech miesięcy.

Koniec części pierwszej – wywiad trwa nadal wiec na dniach opublikuję część drugą.

Ps. Bajki można słuchać na Warszawa 87,8 MHz, Kraków 95,2 MHz