558

Cześć cwelu? Tak się wita z widzami na Youtube gwiazda Agory (18+)

Uwaga! Tekst dla osób pełnoletnich. Użyłem w nim cytatów zawierających wulgaryzmy. Agora to spółka z wizją i misją – bez dwóch zdań. Udowadniają to na każdym kroku pouczając innych na temat zasad, powinności, poprawności itp. Są też jak wiemy bardzo wyczuleni na zło społeczne i problemy narodu. Oprócz części misyjnej firmy jest też jednak ta […]

Uwaga! Tekst dla osób pełnoletnich. Użyłem w nim cytatów zawierających wulgaryzmy.

Agora to spółka z wizją i misją – bez dwóch zdań. Udowadniają to na każdym kroku pouczając innych na temat zasad, powinności, poprawności itp. Są też jak wiemy bardzo wyczuleni na zło społeczne i problemy narodu. Oprócz części misyjnej firmy jest też jednak ta część, która zarabia kasę.

„Cześć cwelu?”

I tutaj mamy pewien poznawczy dysonans, bo przecież trudno tego oto znanego Youtubera podciągnąć pod jakiekolwiek elementy misji czy wizji dużej korporacji? No chyba, że chuj, kurwa, chuj, kurwa. pedale, cwelu kurwa i chuju to akceptowalny poziom w dyskusji z widzami i otoczeniem (i nie tłumaczcie mi proszę, że to taki styl, bo widać do jakiej widowni jest całość adresowana – widać też zresztą widownię, niżej w tekście jest film)

https://www.youtube.com/watch?v=_B-MDKKlQ6o

A to właśnie ten znany Youtuber jest gwiazdą reklamową Agory jeśli chodzi o Youtube. Sami chwalą się jego popularnością nawet w informacjach prasowych.

„Nasza strategia przynosi efekty. Z miesiąca na miesiąc nasi partnerzy uzyskują coraz lepsze wyniki i zyskują na popularności – m.in. Gimper zdobył pierwsze miejsce w rankingu na najbardziej lubianego twórcę na YouTube**”

Oczywiście w tych komunikatach nie mówią, że tak naprawdę całego Youtubea zabrał im LifeTube (konkurencyjna sieć reklamowa), a oni zostali z tym kimś, kto poziomem dorównuje 10 latkowi klnącemu w kolejce pod Spodkiem, nad którym zresztą pochylił się dziennikarz Agory zastanawiając nad jego wychowaniem.

Odpowiedzialność? Misja? Dupa i hajs się zgadza

I właśnie o to wychowywanie młodych też mi chodzi. Takiego idiotę, który klnie w każdym materiale i robi z siebie idiotę ogląda dużo młodych ludzi i to jest zło. Zło, z którym moim zdaniem prędzej czy później trzeba będzie otwarcie walczyć. Tacy ludzie już bowiem wychowują wiele dzieci, których rodzice nie świadomi są, co ich pociechy oglądają na Youtube.

Gorzej jest jednak kiedy korporacja z wizją i misją zaczyna budować swój zasięg na takim śmieciowym kontencie, jednocześnie reklamując i promując tego typu kanały.

Rozumiem doskonale, że kiedy mówimy o pieniądzach każdy ma te misje w dupie, bo przecież za samą misję się pensji nie zapłaci. Są jak dla mnie jednak pewne granice. Granice nie tylko przyzwoitości, ale też odpowiedzialności.

Jeden z moich chłopaków jest w takim wieku, w którym właśnie przed takimi Gimperami musi być chroniony. Okazuje się bowiem, że dla tego Youtubera każda gra jest pretekstem do rzucania wiąchą jak spod monopolowego. Nawet ta gra, w którą może kliknąć dziecko zachęcone dziecinnymi animacjami.

Oczywiście żadne z tych kretyński pokazów nie są oznaczone jako dla dorosłych. Niech się dzieci cieszą – a im więcej odsłon tym przecież więcej kasy dla agory.

Anal czy Oral, czyli o walce z „kulturą gwałtu”

Gdyby tego wszystkiego było mało to możemy jeszcze „wpasować” akcje związaną z walką z „kulturą gwałtu” i tego typu materiały jakie gwiazda Agory na Youtube zamieszcza.

Prawda, że fajne? Żarcik taki „jak obetnie dziewczynce język, to nie powie ..nie”

W głowie się to wszystko nie mieści.

Aby sprawiedliwości stało się zadość zapytaliśmy dziś reprezentanta Agory odpowiedzialnego za komunikacje o Gimpera w kontekście wartości i zasad, jakimi chwali się Agora na swojej stronie. Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi, ale jak tylko się ona pojawi natychmiast ją opublikujemy.

Tak naprawdę idiotyzm Youtubowych gwiazd nie martwi mnie tak bardzo jak to, że w żaden sposób nie można ich zablokować przed oczami dzieci, a na dodatek duże firmy robią z nich maszynki do zarabiania pieniędzy.

Nie jestem naiwny i wiem, że odpowiedzialność mediów to mit. Są jednak granice przyzwoitości, których przekraczać się nie powinno.