2

Czas na serwis społecznościowy dla wędkarzy słodkowodnych?

Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski Zwierzaki to temat wdzięczny i o bardzo dużym zasięgu. Ponadto duża część grupy docelowej to ludzie, którzy dadzą się za swoich pupili pokroić – na siłę ich sentymenty prawdopodobnie liczy mojzwierz.net. Takich nisz jest potencjalnie więcej – czy oznacza to, że czeka nas wysyp niszowych serwisów społecznościowych? Jeśli by […]


Autorem poniższego tekstu jest Albert Tomaszewski

Zwierzaki to temat wdzięczny i o bardzo dużym zasięgu. Ponadto duża część grupy docelowej to ludzie, którzy dadzą się za swoich pupili pokroić – na siłę ich sentymenty prawdopodobnie liczy mojzwierz.net. Takich nisz jest potencjalnie więcej – czy oznacza to, że czeka nas wysyp niszowych serwisów społecznościowych?

Jeśli by oceniać mojzwierz.net miarą standardową dla serwisów społecznościowych, w zasadzie można by serwisu w ogóle nie opisywać. Funkcjonalność jest mało rozbudowana: otwieramy konto i tworzymy do niego profile zwierzaków, które posiadamy. W profilach jest mnóstwo rubryk, w których można umieścić dużo szczegółowych informacji; można wgrać zdjęcia każdego pupila, można opisywać jego życie w pamiętniku. Interakcja ze strony innych użytkowników jest ograniczona do wpisu w księdze gości, skomentowania notki w dzienniku i dodania zwierzaka do ulubionych. To na pewno nie wiele, jeśli serwis miałby walczyć z istniejącymi serwisami społecznościowymi. Dla miłośników zwierząt – jak na początek – może wystarczyć.

Na stronie o mojzwierz.net twórcy wymieniają tylko funkcjonalności serwisu, więc ciężko jednoznacznie powiedzieć jakie stawiają przed serwisem cele i w którym kierunku będą go rozwijać. Niemniej ciężko nie zadać pytania, czy taki serwis może liczyć na sukces finansowy? Czy na niszowym serwisie społecznościowym da się zarobić?

Nie znam dokładnych danych, ale przyjęcie założenia, że w Polsce będzie ok 500 000 zwierzęcych fanatyków na pewno nie będzie przesadą. Firmy produkujące jedzenie dla psów i kotów wydają na reklamy mnóstwo pieniędzy. Potencjał jeśli chodzi o zdobycie źródeł finansowania jest na pewno, tylko czy uda się przyciągnąć użytkowników? Czy w tym środowisku dużą rolę odgrywa potrzeba socjalizowania się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach? Czy te ew. potrzeby nie są w wystarczający sposób zaspokajane przez fora i grupy tematyczne w innych serwisach? To pytania kluczowe dla mojzwierz.net.

Co raz więcej osób będzie musiało odpowiedzieć sobie na tego typu pytania powinien, bowiem wydaje się , że co raz więcej twórców bedzie szukać swojej szansy w niszowych serwisach. Oczywiście ciężko przekreślić jednym ciągiem każdy taki pomysł, ale nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to tylko z pozoru łatwiejszy biznes. Co prawda nie konkuruje się bezpośrednio ze społecznościowymi potentatami, ale na rynku i tak nie ma zbyt wiele miejsca a nie każda nisza ma potencjał. I przede wszystkim trzeba zachować pewien umiar w zawężaniu grup docelowych. O ile można przyjąć, że grupa docelowa mojzwierz.net posiada biznesowy potencjał i o ile można się spierać o potencjał jeszcze węższego serwisu np. mojpsiak.net (czy mojkociak.net) – to prawdopodobieństwo sukcesu mojpekińczyk.net jest już bliskie zera.