6

Cyberpunkowy komputer? Ready! mówi Model 100

Sam już nie wiem, czy to oznaka przechodzenia do kategorii zgred, czy zmęczenie technologiczną gonitwą do nikąd, której na rynku konsumenckim od ponad dekady jesteśmy świadkami, ale przestały mnie prawie w ogóle kręcić nowe, „normalne” urządzenia. Większość smartfonów jest taka sama, komputery, poza wyjątkami w stylu Surface Studio czy obecnej applowskiej rewolucji z ARM, niczym się nie wyróżniają i ewoluują w ślimaczym tempie. Jeśli ostatnio coś chwyta mnie za serce, to okazuje się najczęściej kompletnie nieprzydatnym, ale zabawnym i nawiązującym do starych czasów urządzeniem.

Buntownik z… wyrachowania

Ready! Model 100 to kolejne ciekawe urządzenie wpisujące się w ten trend. Produkty tego typu nie przypadkowo kojarzą się ze sprzętem od i dla nerdów, geeków i generalnie ludzi zafascynowanych technologią samą w sobie. Takich, którzy trochę tęsknią, że nie dane im był chodzić na zebrania klubów komputerowych z przełomu lat 70/80, na których narodził się choćby pomysł na Apple I. Te sympatyczne, elektroniczne dziwactwa to sprzęt dla komputerowych buntowników.

Buntowniczy w swoim charakterze jest też cyberpunk, do którego nawiązują tak nazwą kolorystyki, jak i wyglądem, jego producenci. No dobra, wypuszczenie w czasie premiery gry CD Projektu komputera o nazwie „Cyberpunk Black” i „Cyberpunk Silver” każe przypuszczać, że ten bunt, to taki całkiem wyrachowany jest. Twórcy z pewnością liczą, że trochę hype’u z gry spłynie na ich urządzenie. Ale nie bądźmy małostkowi, projekt zrobiono na tyle zabawnie, że można im tylko kibicować, zwłaszcza jeśli przemyślą politykę cenową.

Ready! Model 100

Założenia komputera Ready! są podobne do Clockwork DevTerm, który opisywałem kilka tygodni temu. Nie jest może tak dopracowany wizualnie, szczerze powiedziawszy, wygląda jakby go wyjeli żywcem z Minecrafta. Jest natomiast jeszcze bardziej od DevTerma uniwersalny. Według twórców prawie każdy element jest wymienny i oparty na otwartych standardach. Można zamontować w nim płyty zarówno z procesorami x86 jak i te zgodne z Raspberry Pi.

Komputer posiada wytrzymałą aluminiową obudowę, dotykowy ekran 1920×480 px, 12 złączy typu D, 4 anteny SMA, wbudowane 10 W głośniki oraz podświetlaną mechaniczną klawiaturę. Autorzy piszą na stronie, że urządzenie przeznaczone jest dla techników, hakerów, administratorów, osób dużo piszących, muzyków i radioamatorów.

Cena czyni krzywdę

Jak już wspomniałem, wadą urządzenie jest cena. Pierwszym zestawem, który pojawi się w sprzedaży będzie „The Founders Edition”, kosztujące aż 899 dolarów. Zestaw wyposażony zostanie w czterordzeniowy procesor x86, pamięć RAM 16 GB oraz SSD o pojemności 1 TB. To zdecydowanie za dużo, jak na taką zabawkę.

W niedługim czasie udostępniony ma zostać też zestaw „Kit”, w którym płytę główną i komponenty będziemy musieli nabyć sobie sami. To może być ciekawsza propozycja, cena ma zjechać poniżej 449 dolarów. Tanią bym jej jednak ciągle nie nazwał i może pogrążyć sprzedaż tego zabawnego projektu.

Gdybym miał wybierać osobiście, wolałbym kupić produkt Clockworka, który jest tańszy i bardziej pasuje mi wizualnie. Domyślam się jednak, że i na to urządzenie znajdzie się kilku amatorów, jeśli firma ustali cenę kita niżej niż dziś. Być może też zestaw specyficznych, jak na dzisiejsze czasy, portów spowoduje, że urządzenie to będzie faktycznie ciekawą propozycją dla zawodowców wymienionych przez producenta.

Źródło: [1]