Gry

Cyberpunk 2077 ma szanse być lepszą grą od Wiedźmin 3

AJ
Artur Janczak
15

Wszyscy oczekujący na Cyberpunk 2077 mogli wczoraj odetchnąć z ulgą. Nowe dzieło CDP RED w końcu zostało pokazane światu. Jedni dotąd nie mogą się pozbierać, drudzy nadal mają wątpliwości co do widoku FPP, a inni jednogłośnie stwierdzili, że zaprezentowana gra ich nie interesuje. Sam należę do tej pierwszej grupy i jestem pełen podziwu. Futurystyczny świat pełen kolorów, przemocy i rozbudowanych elementów RPG zapowiada się na prawdziwy hit. Zaczynając od detali, poprzez ilość opcji, na poważnym tonie i żyjącym mieście kończąc. Nie wiem, co by się musiało stać, aby tytuł ten okazał się klapą. Natomiast to, że nie spodoba się wszystkim, jest całkowicie naturalne. Mnie na przykład Wiedźmin 3 serca nie ukradł, czy to w jakikolwiek sposób zaszkodziło tej grze? Znacie odpowiedź.

Przyszłość, o której marzę od dawna

Nie będę ukrywał, że od lat wolałem skupiać się na produkcjach, które poruszają tematykę futurystyczną. O ile nie mam nic przeciwko fantasy, tak sci-fi jest mi o wiele bliższe. Miałem ogromne oczekiwania wobec serii Deus Ex. Human Revolution pozwalało wierzyć, że kolejne odsłona może być czymś wielkim, czymś przełomowym. Niestety, tak się nie stało. Mankind Divided nie jest złym tytułem, ale nie bez przyczyny można go dziś nabyć za mniej niż paczkę fajek. Miałki, plastikowy, bez emocji, tak mogę określić ostatni występ Adama Jensena.

Wyobrażenie przyszłości w grach legło w gruzach. W sieci padało wiele stwierdzeń, że ta tematyka się nie sprzedaje, że ludzie chcą czegoś innego. Dowodem na to miał być również Bladerunner, który banku nie rozbił. Nie pozostało nic innego, jak czekać na to, co od dawna za zamkniętymi drzwiami przygotowywał CDP RED. Kiedy ukazał się pierwszy zwiastun, nie byłem jeszcze przekonany. Niby wszystko się zgadzało, a blask słońca i cały klimat płynący z niego mnie nie zniechęciły. Nadal jednak nie wiedziałem, co tak naprawdę zaoferuje Cyberpunk 2077. Dziś wydaje mi się, że już wiem i najchętniej od razu podałbym dane karty Revolut tam, gdzie trzeba.

W Cyberpunk będę kim tylko zechcę

Pierwsze minuty, mimo że nie skupiły się na kreatorze postaci, pokazały, że deweloper odda w ręce graczy decyzję, jak będzie się prezentować nasz protagonista. Na tym etapie nie wiadomo, jak duże możliwości będzie posiadać ta funkcja, ale przy takim poziomie detali jestem spokojny. Nos, oczy, usta, szczęka, uszy czy kolor skóry, te elementy udało się zaobserwować na wczorajszym materiale. Widać też gotowe wzory, sekcję dotyczącą włosów, blizn i “inne”. Dochodzą do tego: ubiór, makijaż, tatuaże i wiele więcej. Mowa tylko o wyglądzie zewnętrznym, a wiemy jeszcze, że będzie można określić charakter postaci, skąd pochodzi, czym się dotychczas zajmowała i dlaczego obecnie żyje w Night City.

Deweloper pokreślił, że przyjdzie jeszcze czas na omówienie tych elementów, ale już teraz widać, jak poważnie do nich podchodzą. Jest to naprawdę istotne, bo chyba nikt nie chciałby gry RPG, gdzie ktoś potraktowałby lekceważąco tak istotny aspket całej produkcji. Wiedźmin oferował gotowego bohatera, gdzie musieliśmy się zadowolić tym, co przygotowali twórcy, tutaj będzie zupełnie inaczej. Pełne wykreowanie swojego “człowieka” ma szansę na większą identyfikację z nim. Przy tak dużej skali świata i tego, co będzie otaczać postać, dobrze wiedzieć, że nasze pierwsze decyzje mogą mieć już duże znaczenie. Tak to właśnie powinno wyglądać. Rzecz jasna, po części to tylko moje domysły, ale na razie deweloper nie sprawił, abym stracił w niego wiarę.

Prosta strzelanka i tempo akcji

Zarzucić Cyberpunk 2077, że jest prostą grą akcji bez charakteru to według mnie całkowicie nietrafione stwierdzenie. Na każdym kroku podkreślano, że będzie można misje przejść na wiele różnych sposobów. Wszystko będzie zależało od odbiorcy, jego decyzji, a także tego, jakimi umiejętnościami będzie władać postać. Wczorajszy materiał zawierał jedynie pojedyncze wybory, w miarę dyplomatyczne, choć ostatecznie prowadzące do konfliktu. Przygotowana bohaterka nie potrafiła hakować urządzeń, ale znała się na inżynierii, co pozwoliło jej przedostać się do innych pomieszczeń. Mając jednak jakieś pojęcie o przejmowaniu kontroli nad danymi maszynami, zapewne mogłaby postąpić inaczej, skupić wrogów na innym celu, a nawet całkowicie wyeliminować zagrożenie bez wychylania się zza ściany.

Męczący narrator podawał wiele kluczowych informacji, z których można się było dowiedzieć się o alternatywnych scenariuszach danych sytuacji. Mówiono o możliwości kradzieży zarówno pieniędzy, jak i drona, o opcji zaatakowania pani z korpo, o nieprzestrzeganiu poleceń i wiele więcej. Tak, nie pokazano tego, ale najwidoczniej chciano przedstawić jedną konkretną ścieżkę zdarzeń. To również zaledwie pierwszy materiał, gdzie naprawdę CDP RED zdradził wiele. Prawie godzina rozgrywki? To nie zdarza się zbyt często, nawet w mniej rozbudowanych produkcjach. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że my, mając szansę przejść tę samą misję, nie tylko zachowamy się inaczej, ale będziemy mogli zdecydować się na ciekawsze rozwiązanie. Taki według mnie był wydźwięk całego filmiku.

Intensywność rozgrywki i żyjący świat

Od lat czekam, aż ktoś w końcu przekroczy pewne granice i sprawi, że wykreowany świat będzie w stanie udawać prawdziwe istnienie. Wiele produkcji starało się to osiągnąć, ale wprawne oko dość szybko zweryfikowało uproszczenia na każdym kroku. Masa podobnych modeli postaci, zapętlające się czynności, te same twarze, podobny ubiór i wiele więcej. Zdaję sobie sprawę, że stworzenie wielkiego miasta tętniącego życiem jest naprawdę trudne i kosztowne, ale po tylu latach można oczekiwać, że komuś się w końcu uda? W tym roku mocno liczę na Red Dead Redemption 2, które ma szansę coś takiego dostarczyć, choć to, co pokazano w Cyberpunk 2077, bardziej mnie przekonuje. Fakt, nie dane mi było dokładniej się wszystkiemu przyjrzeć, gdyż kamera nie skupiała się na otoczeniu, ale to, co widziałem, napawa optymizmem. Ludność się wyróżniała, sprawiała wrażenie takiej, jakiej oczekuję od lat.

Byli tam biedni, bogaci, zwykli, wytatuowani, pełni technologii “ludzie”, którzy wydawali się prawdziwi. Przynajmniej na tyle, aby wierzyć, że każdy z nich ma jakiś swój cel i znaczenie w Night City. Rzecz jasna to może być jedynie wrażenie, a całość sprowadzi się to głupiego tłumu rodem z serii Assassin’s Creed, ale jak mówiłem, dla mnie na ten moment jest inaczej. Natomiast nie jestem w stanie uwierzyć, że tak widowiskowo będzie wyglądać cała rozgrywka. Intensywność akcji była naprawdę imponująca, ale żeby każde zadanie mogło tak wyglądać, to nie wiem, jakimi zasobami w ludziach musiałby zarządzać CDP RED. Rzecz jasna, jeśli sam główny wątek będzie tak atrakcyjny, to chyba nikt nie będzie narzekał. Po prostu wykreowanie wszystkiego przy tak dużej ilości detali wydaje się na ten moment nieosiągalne. Niemniej, marzyć zawsze można.

Będę jeździć po mieście nocą

Night City ma być metropolią pełną możliwości. Jedną z nich mogliśmy zobaczyć na wczorajszym materiale. Mowa tutaj o samej jeździe po mieście, jak i losowej potyczce na drodze. Pięknie wyreżyserowana i pełna akcji kinowa przygoda, której nie powstydziłoby się Naughty Dog. Jeśli wierzyć narratorowi, tego typu wydarzenia nie będą jedynie pojedynczymi występami i można oczekiwać czegoś więcej. Widzieliśmy jedno auto, ale gracze będą mogli zasiąść za sterami różnych maszyn. Wspominano o kilku wozach i innych sposobach na wycieczki po tej metropolii. Widok z kokpitu nie zawodził, ale możliwość przełączenia kamery na TPP uznaje za ogromny plus.

Samemu wolę poruszać się mają całe auto na ekranie, niżeli “z oczu”. Pozwala mi to na lepszą kontrolę pojazdem, a także okazję, aby na nie nieco popatrzeć, mając przy tym lepszy podgląd na całe otoczenie. Nie wiadomo natomiast, jak duże będzie Night City. Chciałbym, aby było ogromne, ale to może sprawić, że jedynie centrum okaże się ciekawe, prawdziwe i “żyjące”. Im większe lokacja, tym trudniej wypchać ją przekonywującą zawartością. Deweloper lubi przekraczać granice i może oni pierwsi udowodnią, że jest to w ogóle możliwe. Bo o ile seria GTA jest najbliższa temu, tak nadal brakuje jej trochę do tego celu.

Kiedy i na jakiej platformie?

Nie znamy daty premiery, nie ma też pewności, czy zaprezentowana gra będzie miała szansę tak działać i wyglądać na obecnych platformach. Podobno to, co wczoraj pokazano wymagało i7-8700K, 32GB DDR4, GTX 1080 Ti i szybkiego dysku SSD od Samsunga. Patrząc na specyfikację, można od razu stwierdzić, że PS4 i XONE takiej mocy w sobie nie mają, więc jak może się prezentować Cyberpunk na tych konsolach? Tego typu komputer był w stanie zagwarantować rozdzielczość 4K i 60 klatek na sekundę, jeśli więc zabrać połowę FPS-ów i zastąpić całość 1080p, to już szansę dla dzisiejszych sprzętów rosną. Tylko, czy wtedy będzie można mówić o rewolucji? Szczerze w to wątpię. Nowa generacja wydaje się lepszym rozwiązaniem, bo o ile Xbox One X ma jeszcze trochę pary, aby móc się z czymś takim mierzyć, tak cała reszta nie. Możliwe jednak, że doczekamy się wersji na starsze i zupełnie nowe konsole.

Nie byłoby w tym nic dziwnego. W końcu takie rzeczy miały miejsce na przełomie generacji PS3 i PS4. Różnice jednak były zauważalne i odczuwalne, ale dano ludziom wybór. Jestem ciekaw, jak w tym przypadku postąpi deweloper. Warto też wspomnieć, że obecny build gry może nie być jeszcze zoptymalizowany. Możliwości silnika robią wrażenie, ale jeśli ten potrafiłby umiejętnie korzystać z zasobów danej platformy, to kto wie, może uda się nas wszystkich zaskoczyć? Czas pokaże. Cyberpunk 2077 ma być grą bez klasycznych “loadingów”, więc wszystko będzie wczytywane w locie. Pojawią się więc obawy, że pop-up obiektów będzie czymś częstym. Nawet na wczorajszym materiale można to zaobserwować, ale jeśli będzie to tak małe i praktycznie nieuciążliwe, to chyba wszyscy powinni być zadowoleni. Tylko, czy taki efekt uda się osiągnąć na dzisiejszych konsolach?

To kto zamawia preorder Cyberpunk?

Cena tak naprawdę dla mnie nie gra roli. Jeśli dostanę to, co pokazał CDP RED, jestem w stanie zapłacić pełną kwotę na premierę, bo całość wydaje się duża i obszerna. Omawiana gra ma szansę dać nam sto, dwieście, a nawet i trzysta godzin wspaniałej zabawy. Zdaje sobie sprawę, że dopowiadam część rzeczy i na tym etapie powinno być to zrozumiałe. Gra może przejść jeszcze wiele zmian i usprawnień, a nawet i jakiś downgrade, ale jeśli wszystko inne będzie tak bogate i pełne detali, to będę zadowolony. Wiedźmin 3 okazał się wspaniały, choć nie prezentował aż tak wysokiego poziomu wizualnego, jak początkowo zapowiadano. Tam natomiast wszystko inne grało pierwsze skrzypce i mam nadzieję, że i tutaj będzie podobnie, a o samym tytule będziemy mówić przez lata.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: