16

Koniec „krypto El Dorado” dla cyberprzestępców. Żegnamy Coinhive

Niektórzy z Was na pewno będą niezwykle zadowoleni z tego faktu. Tym bardziej, że Coinhive pośrednio odpowiada za niektóre ataki związane z "zaszywanymi" w aplikacjach mobilnych lub też dodatkach do przeglądarek koparkami kryptowaluty Monero. Koniec Coinhive będzie oznaczał jednocześnie koniec tego typu procederów i już obecnych zagrożeń.

Coinhive to usługa / platforma, która miała zaoferować deweloperem webowym opartą na JavaScript koparkę. I rzeczywiście, wszystko działało dosłownie pięknie – do momentu aż nie okazało się, że Coinhive jest wykorzystywane także do absolutnie nielegalnych i nieetycznych procederów, wedle których co sprytniejsi cyberprzestępcy umieszczali kopiące skrypty w aplikacjach lub dodatkach do przeglądarek. Efekt był taki, że niestety, ale urządzenia na których uruchamiano odpowiednio spreparowane programy traciły mnóstwo zasobów na „wykopywanie” kryptowaluty dla kogoś innego.

Coinhive ogłosiło jednak, że kończy działalność… w Dzień Kobiet – 8 marca 2019 roku. Ma to związek z samą kryptowalutą Monero, która była uważana od początku za mało stabilną i w przyszłości być może nawet niebezpieczną dla inwestorów. Wygląda na to, że ostatni hard for, który odbył się w kontekście Monero bardzo mocno uderzył w Coinhive i wkrótce okazało się, że zajmowanie się tą kryptowalutą jest nieopłacalne – zasadniczo nie tylko dla samych twórców platformy, ale również wszelkiej maści deweloperów, którzy wykorzystywali usługę.

W dalszym ciągu, do 8 marca wszyscy ci uczestnicy platformy, którzy chcą korzystać z Coinhive – mogą to robić. Co więcej, nawet po tym czasie usługa będzie dostępna w sieci i wszystkie zgromadzone przez uczestników środki dalej będą wypłacane. Nikomu więc absolutnie nic nie przepadnie. Tyle tylko, że po tej dacie wszelkie operacje związane z wykopywaniem Monero na Coinhive zostaną zatrzymane.

Coinhive

Coinhive miało służyć do czegoś zupełnie innego

Coinhive najlepiej znamy z afer związanych ze złośliwymi wtyczkami lub aplikacjami (również na telefony komórkowe), które obok standardowych funkcji powodowały również znaczne spowolnienie sprzętu przez proces kopania kryptowalut, który odbywał się w tle. Dla niektórych cyberprzestępców prowadzenie takich procederów było niezwykle lukratywne – w krótkim czasie udawało im się zarobić mnóstwo pieniędzy. Nic dziwnego, że w pewnym momencie mieliśmy prawdziwy wysyp takich kampanii.

A do czego pierwotnie miało służyć Coinhive? Miała to być platforma dla twórców stron internetowych, którzy chcieliby zarabiać na nich nieco inaczej niż poprzez reklamy – korzystając z zasobów użytkowników, którzy odwiedzają ich witrynę. W tym przypadku rachunek był prosty: im więcej osób do nas przybywa, tym więcej pieniędzy zarabiamy (w Monero).

Całe szczęście, wraz z platformą umrą wszelkie cyberzagrożenia, które kiedykolwiek zostały wyprodukowane w oparciu o tę dosyć osobliwą platformę. Z drugiej strony jednak dla pierwowzoru istnieją pewne alternatywy, które również mogą zostać wykorzystane przez osoby mające co najmniej podejrzane zamiary.