Apple

Ciekawe, co zrobiłby teraz Jobs?

MS
Maciej Sikorski
48

Czytając wczoraj analizy dotyczące wyników Apple, przyszłości firmy i jej kolejnych ruchów, zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałby ten biznes, gdyby nadal żył Steve Jobs. Korporacja wyglądałaby podobnie i różnice byłyby ledwo zauważalne, czy też patrzylibyśmy dzisiaj na zupełnie inne Apple niż to,...

Czytając wczoraj analizy dotyczące wyników Apple, przyszłości firmy i jej kolejnych ruchów, zacząłem się zastanawiać, jak wyglądałby ten biznes, gdyby nadal żył Steve Jobs. Korporacja wyglądałaby podobnie i różnice byłyby ledwo zauważalne, czy też patrzylibyśmy dzisiaj na zupełnie inne Apple niż to, które od kilku lat tworzy Tim Cook?

Już na wstępie zaznaczę, że nie będę tworzył alternatywnych scenariuszy, szedł chronologicznie i wskazywał, co potoczyłoby się inaczej albo mogłoby potoczyć się inaczej - zbyt słaba wyobraźnia. Sprawa mnie jednak zastanawia, nurtuje pytanie o to, co zmieniłby Jobs, gdyby nagle wrócił do firmy w jej obecnym kształcie. Tak, wiem, że to dziwne, może nawet głupie, ale dumać zawsze można. Czy Jobs stanąłby w drzwiach Cooka i stwierdził, że nie tak się umawiali, że nie tak widział przyszłość Apple i w ciągu kilku lat następca zdążył poważnie namieszać? A może wyglądałoby to zupełnie inaczej i poklepałby Cooka po ramieniu chwaląc za pozycję, jaką osiagnęła firma...

Dyskusje na ten temat będą pewnie wracać, bo cały czas pojawiają się komentarze w stylu "Jobs zrobiłby to inaczej" albo "Jobs by na to nie pozwolił". Podchodzę do nich z dystansem, ale jednocześnie się nad tym zastanawiam - faktycznie poszedłby w innym kierunku? iPhone 5, jego większy ekran był pewnie zaakceptowany przez Jobsa, może to nawet jego pomysł. Ale co z fabletami z numerem 6? Jobs przyznałby, że duży telefon jest ok, czy przekonywałby, że to inni się mylą? Cook poszedł drogą Samsunga i firma zarobiła dzięki temu grube miliardy - Jobs też wybrałby wielkie zyski?

Wbrew temu, co twierdziła część komentatorów, Apple nie upadło bez swojego charyzmatycznego lidera. Przynajmniej na razie. Co więcej: firma zgromadziła na kontach miliardy, podkręca ostro wyniki, a jej kapitalizacja przyprawia o zawrót głowy. Księgowy Cook, jak nazywają go krytycy, robi swoje. Może innowator Jobs poszedłby tą samą drogą, bo zależało mu przede wszystkim na kondycji Apple, które uważał za swoje opus magnum? Im więcej sprzedanych produktów, im więcej kasy na kontach, tym lepiej i to jest priorytet. Przecież to nie Cook wymyślił, że marża ma być wysoka.

Najbardziej zastanawia mnie, jak Jobs rozwiązałby problem dywersyfikacji przychodów Apple. O ile oczywiście uznałby, że jest problem: czy ratowany byłby iPad? A może pojawiłby się nowy produkt? Za życia Jobsa mówiło się i o telewizji i o samochodzie. O zegarku chyba mniej, więc trudno stwierdzić, na ile mógł wpłynąć na następców w tej materii. Niektórzy stwierdzą pewnie, że nie zaakceptowałby Watcha w obecnej formie, ale spytam, czy iPhone był produktem idealnym? Może CEO szukałby wsparcia w jakiejś firmie, nawiązałby zaskakujące partnerstwo? A może skupiałby się na zwalczaniu Androida, za którym nie przepadał. Delikatnie mówiąc.

Sporo pytań, odpowiedzi nie poznamy, pozostaje snuć różne scenariusze. W tym ten najprostszy: co zrobiłby teraz Jobs? Nic, przecież wszystko idzie zgodnie z jego planem...

Grafika tytułowa: youtube.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AppleSteve Jobshot